Reklama
11 czerwca 2026, czwartek
CHEŁMEK. Zwolnieni lekarze znowu w pracy. To koniec konfliktu w przychodni?
- Kamil Szyjka
- 15 lipca 2011
- 20:06
Reklama
Wygląda na to, że konflikt personalny w Samodzielnym Gminnym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Chełmku został zażegnany. Punktualnie o godzinie 12 Jan Franczyk, zwolniony lekarz zaczął na nowo przyjmować pacjentów. Kolejka petentów ustawiła się również do gabinetu drugiego zwolnionego lekarza, Hani`ego Youssefa.
Jan Franczyk to znany chełmecki lekarz rodzinny z blisko czterdziestoletnim stażem, do którego zadeklarowanych jest około 2700 mieszkańców gminy Chełmek. Oprócz praktyki lekarskiej piastował stanowisko wicedyrektora chełmeckiej przychodni. Jednak od czasu, kiedy dyrektorem placówki został Michał Bochenek, panowie nie nadawali na tych samych falach. Z tego powodu, 6 lipca Franczyk złożył wypowiedzenie z funkcji wicedyrektora. Jak mówi, jeszcze tego samego dnia otrzymał pismo z informacją, że Bochenek rozwiązuje z nim umowę za porozumieniem obu stron. Papier podpisał.
Jak wspomina, następnego dnia pojawił się w pracy i usłyszał od dyrektora słowa „pan tu już nie pracuje”. Okazało się później, że Franczyk nie przeczytał dokładnie dokumentu, który podpisał, a w którym było napisane iż nie tylko traci on za porozumieniem stron posadę wicedyrektora placówki, ale zarazem lekarza w przychodni.
Tego samego dnia złożył do dyrekcji dokument, w którym napisał, że popełnił błąd oświadczenia. Od tego czasu trwały negocjacje pomiędzy Bochenkiem a Franczykiem, do których dołączył się Andrzej Saternus, burmistrz Chełmka. Lekarz tak przejął się sprawą, że pojawiły się u niego kłopoty gastryczne, przez które musiał iść na zwolnienie lekarskie.
W tym samym czasie w gminie Chełmek rozpoczęła się akcja rozwieszania plakatów, na których mieszkańcy wypisali żądanie przywrócenia obu lekarzy do pracy. Fora internetowe zawrzały. Pojawiły się wpisy atakujące Bochenka i Saternusa, a broniące Franczyka i Youssefa.
Sam dyrektor przychodni unikał kontaktu z dziennikarzami. 11 lipca na stronie gminy umieścił oświadczenie, w którym napisał:
- W związku z pojawieniem się na terenie Gminy Chełmek pogłosek o zaplanowanych zwolnieniach w Samodzielnym Gminnym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Chełmku informuję, że działania polegające na rozpowszechnianiu takich komunikatów są nieodpowiedzialne i wynikają z braku wiedzy w przedmiocie poruszanych kwestii. Nie istnieją z góry założone zamiary zwalniania personelu lekarskiego i pielęgniarskiego w SG ZOZ w Chełmku. Jednocześnie z uwagi na charakter wykonywanych zadań przez Samodzielny Gminny Zakład Opieki Zdrowotnej w Chełmku rozpowszechnianie opisanych wyżej pogłosek należy traktować jako wzbudzenie wśród społeczeństwa niepokoju - czytamy na stronie www.chelmek.pl
Ostatecznie udało się rozwiązać wszystkie nieporozumienia, które wyniknęły pomiędzy Bochenkiem i Franczykiem. Lekarz w piątek wrócił do pracy. To samo uczynił inny lekarz, Hani Youssef.
Jakie były faktyczne przesłanki, towarzyszące zwolnieniu Youssefa i Franczyka? Przypuszczeń jest kilka. Youssef miał zostać zwolniony dyscyplinarnie z powodu naruszenia obowiązków lekarza, czyli odmowę udzielenia pomocy pacjentowi. Rzekomo chodzi o sprawę matki, która nie mając z kim zostawić swojego dziecka spóźniła się na konsultację. Youssef miał na nią nakrzyczeć i odmówić przyjęcia. Ta zdenerwowana miała pójść na skargę do Bochenka, który upomniał lekarza.
- Coś musi być na rzeczy, ponieważ zauważyłam, że po całej sprawie doktor Youssef dużo przyjemniej odnosi się do nas, do pacjentów. Wcześniej różnie z tym bywało, zdarzało się, że był po prostu niekulturalny. Szanuję go jako specjalistę, jednak zawsze chciałam, aby był milszy. Oby tak pozostało - mówi jedna z pacjentek, chcąca zachować swoją anonimowość.
Rok wcześniej z przychodni została wyrzucona żona Youssefa, która jest stomatologiem. Do dziś niewiadomo z jakiego powodu. Od tamtego czasu stara się o przywrócenie do pracy przed sądem.
Natomiast Franczyk miałby wylecieć z powodu utracenia zaufania u szefa chełmeckiej placówki. Jednak jak w tygodniku Przełom twierdzi Piotr Watoła, członek władz krajowych Związku Zawodowego Lekarzy, po prawdzie w całym konflikcie chodziło o kwestię tajemnicy lekarskiej. Tylko kto i w jaki sposób miałby ją złamać? Watoła szczegółów nie chce zdradzić.
Kolejne przypuszczenia, które wysnuwają mieszkańcy gminy Chełmek odnoszą się do obu lekarzy. Zarówno Franczyk jak i Youssef mieliby poprosić dyrektora Bochenka o podwyżkę, i to o niemałą kwotę dwóch tysięcy złotych. Ten miałby odpowiedzieć, że przychodnia nie ma pieniędzy na podwyżki, przez co między panami miało dojść do konfliktu.
Nie wiadomo które przypuszczenie jest prawdziwe. Czy może poszło o coś innego? Jedno jest pewne, na obecną chwilę obaj doktorzy są w pracy i przyjmują pacjentów.
Na zdjęciu: Konflikt pomiędzy lekarzami Janem Franczykiem i Hani Youssefem wygląda na zażegnany. Jakie jednak były faktyczne powody zwolnienia obu panów? Fot. Paweł Waligóra