• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

OŚWIĘCIM. Po Powstaniu Warszawskim trafiali do Auschwitz-Birkenau

Reklama


Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Janusz Chwierut, pełniący funkcję prezydenta Oświęcimia i Maria Pędrak, jego zastępca, złożyli wieńce pod Ścianą Śmierci na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Oddali hołd bohaterom i ofiarom Powstania Warszawskiego, w tym tysiącom mieszkańców stolicy deportowanych do Auschwitz.





- W trakcie Powstania Warszawskiego i po jego stłumieniu, w wyniku akcji represyjnych, Niemcy deportowali z Warszawy ponad pół miliona jej mieszkańców. Ok. 13 tysięcy osób, w tym niemowlęta, dzieci i ludzie w podeszłym wieku, zostało osadzonych w obozie koncentracyjnym Auschwitz II-Birkenau - informuje Bartosz Bartyzel z biura prasowego Muzeum.

- Polskie ofiary cywilne II wojny światowej były liczniejsze niż ofiary całej Francji i Wielkiej Brytanii razem wzięte, a żadne inne miasto nie straciło ponad połowy swojej populacji w tej wojnie. Warszawa chciała walczyć i Warszawa miała do walki prawo. Cena tej walki okazała się jednak ogromna. Ale Warszawa bez Powstania dziś nie byłaby Warszawą, a Polska - Polską. Jak pisano w pierwszych odezwach 1 sierpnia: „Polska sama wywalcza sobie wolność. Od Europy żąda tylko sprawiedliwości”. Trudno nie dopowiedzieć, że tę wolność Polska w końcu wywalczyła. Pół wieku później - powiedział Piotr Cywiński.


Materiały Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau


Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz po wybuchu powstania

Po wybuchu zbrojnego Powstania w Warszawie poprzez obóz przejściowy w Pruszkowie do KL Auschwitz w sierpniu i wrześniu 1944 r. deportowano blisko 13 tys. aresztowanych mieszkańców Warszawy: mężczyzn, kobiet i dzieci. Osadzono ich na terenie obozu Auschwitz II-Birkenau.

Wśród przywiezionych były osoby z różnych środowisk społecznych, różnych zawodów (urzędnicy państwowi, naukowcy, artyści, lekarze, handlowcy, robotnicy), różnej kondycji fizycznej (ranni, chorzy, inwalidzi, kobiety ciężarne), w różnym wieku - dzieci począwszy od kilkutygodniowych niemowląt do starców powyżej osiemdziesięciu sześciu lat. W nielicznych przypadkach byli to także ludzie innych narodowości, wśród nich ukrywający się na tzw. aryjskich papierach Żydzi.

Najliczniejsze były transporty przybyłe do Auschwitz 12 i 13 sierpnia, w których łącznie przywieziono blisko 6 tys. osób (w tym około 4 tys. kobiet i 2 tys. mężczyzn, a wśród nich ponad 1 tys. dzieci i młodzieży obojga płci).

4 września przywieziono z Pruszkowa do Auschwitz kolejny transport kobiet, mężczyzn i dzieci liczący 3087 osób. W następnych dwóch transportach z 13 i 17 września, poza trzema kobietami, przywieziono prawie 4 tys. mężczyzn i chłopców. Większość osób z tych transportów przeniesiono po kilku, kilkunastu tygodniach, w ramach rozpoczętej wstępnej ewakuacji KL Auschwitz, do obozów w głębi Trzeciej Rzeszy i zatrudniono w przemyśle zbrojeniowym. Wielu zginęło w tych obozach.

W styczniu 1945 r. wywieziono do obozów w Berlinie, w pięciu transportach, co najmniej 602 kobiety z dziećmi (w tym dzieci urodzone w obozie). Część więźniów z wymienionych transportów warszawskich ewakuowano w styczniu 1945 r. z obozu. Niektórzy z nich zginęli w trakcie „marszów śmierci”, inni doczekali wyzwolenia w obozach w głębi Rzeszy. Co najmniej 298 warszawiaków (kobiet, mężczyzn i dzieci) doczekało wyzwolenia w KL Auschwitz.

Księgi pamięci

Pamięci deportowanych do KL Auschwitz Polaków z tzw. dystryktu warszawskiego poświęcona jest opublikowana przez Muzeum w 2000 r. Księga Pamięci. Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz 1940-1944. Zawiera ona również znane historykom nazwiska mieszkańców Warszawy, wysłanych do obozu w związku z wybuchem Powstania.

Wspomnienia dziecka z powstania

W kwietniu 2007 r. nakładem wydawnictwa Muzeum pojawiło się też nowe i poszerzone wydanie wielokrotnie wznawianego zbioru opowiadań o dzieciach w Auschwitz pt. Dzieciństwo w pasiakach. Jest to jeden z najbardziej poruszających dokumentów tragicznych losów więźniów Auschwitz i wstrząsający obraz obozu widzianego oczyma dziecka. Jego autor, Bogdan Bartnikowski, w wieku 12 lat jako łącznik uczestniczył w walkach powstańczych na warszawskiej Ochocie. 12 sierpnia 1944 r. wraz z matką został wywieziony do Auschwitz.

Fragmenty książki Dzieciństwo w pasiakach

- Brama Śmierci - mówi kolejarz. - Poznaję...widziałem ją kiedyś z daleka.
Wjeżdżamy pod tę bramę, wjeżdżamy do obozu, znaczy. To koniec... koniec z nami... pełno Niemców przy torach... to po nas...
- Może tylko przejeżdżamy, może się nie zatrzymamy i pojedziemy dalej...
- Nie, to ślepy tor. Stąd nie ma wyjazdu.
- O, są i ludzie! W pasiakach! To więĽniowie. Jutro i my, tak samo jak oni...
- A gdzie gaz? - pytam głośno, bo zaczyna mnie ciekawić przerażenie dorosłych.
- Gdzie gaz... o tam! - kolejarz podnosi mnie do okienka - Patrz! Widzisz tamten komin?
Za okienkiem przesuwają się szeregi lamp na niskich słupach a daleko, zza kępy drzew, z kwadratowych kominów bucha wysoki na parę metrów płomień. Och... wstrząsnął mną smród ohydny i nieznany.
- Gdzie my jesteśmy? &mndash; pytam. - I co to tak śmierdzi?
Kolejarz nie odpowiedział. Postawił mnie na podłodze mocno, aż zabolało.
Jaki straszny wrzask! Z łoskotem otwierają się drzwi wagonu. jaskrawe światło uderza w oczy. Szczekanie psów, dokoła esesmani w zielonych mundurach, z rozpylaczami w rękach i ogromny wrzask tych ludzi w pasiastych ubraniach: - Wysiadać! Zabierać wszystko! Prędko! Prędko! Schnell!
Wyskakuję z wagonu. Patrzę. Kobiety, jedna starsza, druga młodsza, wczepione w chłopca, nie chcą go puścić tam, gdzie popchnął go esesman. Niemiec coś krzyczy, kobiety trzymają chłopaka, płaczą, Niemiec podrzuca rozpylacz w rękach, będzie strzelał? Eee, straszy tak tylko...Nie! Strzela! I już... leżą na ziemi, wszyscy troje... i już nikt nie krzyczy, tylko psy szczekają a tłum milcząc drepcze obok wagonów, ustawia się posłusznie w szeregi i czeka. - Schnell! Prędko! Prędko! Ruszamy! - niesie się krzyk wzdłuż kolumny. WięĽniowie w pasiakach dobiegają do nas jeszcze, ustawiają po pięć osób w rzędzie. Ruszamy. Między ścianami drutów jest droga. Za drutami rzędy baraków. Pusto tam, jak w jakimś śnie lub bajce, zupełnie pusto. Tylko daleko wśród drzew buchają płomienie i jeszcze bardziej śmierdzi. O! Pod ścianą baraku ktoś stoi!
- Skąd jesteście?! - woła. Po polsku woła! To nasz! Polak!
- Z Warszawy! - odkrzykują z kolumny.
- Z Ochoty! - wołam, ale chyba już nie usłyszał, bo nie spojrzał nawet, tylko przebiegł chyłkiem do sąsiedniego baraku i zniknął.
- Oświęcim - mówi ktoś za mną półgłosem. - Więc to jest Oświęcim...
Oświęcim!!! Wiem! Słyszałem o Oświęcimiu. Więc ten Auschwitz to po prostu Oświęcim? Tu zginął ojciec Jarka - kolegi ze szkoły, tu umarł wujek i nasz nauczyciel. Słowo Oświęcim wymawiało się w Warszawie po cichu, z szacunkiem i ze strachem chyba. „Stamtąd się nie wraca” - powiedział kiedyś tatuś. Więc to jest Oświęcim...

Na zdjęciu: Maria Pędrak, Janusz Chwierut, Piotr Cywiński. Fot. PMA-B