Reklama
16 czerwca 2026, wtorek
Potomkowie zesłańców zamieszkali w Oświęcimiu
- Paweł Wodniak
- 3 listopada 2015
- 17:33
Reklama
Do Polski przyleciała rodzina repatriantów z Kazachstanu. Maksym, Antonina i trzyletnia córka Krystyna zamieszkali w Oświęcimiu. To czwarta z kolei rodzina, którą przyjęło miasto nad Sołą w ramach programu repatriacyjnego.
Państwo Sławeccy mają polskie korzenie. Pradziadkowie Maksyma byli zesłańcami. On sam z żoną i córą mieszkał dotychczas w kazachskiej Tajynszy. Młodzi ludzie na swoją małą ojczyznę wybrali Oświęcim. Właśnie z tym miastem wiążą spore nadzieje.
Repatrianci przybyli do Polski w miniony piątek. Weekend spędzili u swoich bliskich w Raciborzu. Od 12 lat mieszka tam kuzynka Anastazja i jej rodzice. Całkiem niedawno do rodziny dołączył Siergiej, brat Maksyma, który postanowił studiować w Polsce.
- Wczoraj w oświęcimskim urzędzie miasta przywitał ich prezydent Janusz Chwierut, zapewniając jednocześnie o wsparciu, na jakie mogą liczyć ze strony magistratu i podległych mu jednostek - mówi Katarzyna Kwiecień, rzeczniczka włodarza miasta.
Sławeccy chcą w Oświęcimiu zapuścić korzenie. Maksym będący technikiem ze średnim wykształceniem liczy, że szybko znajdzie pracę. Musi jednak najpierw podciągnąć się z języka polskiego. To jego żona, która myśli o studiach, lepiej mówi po polsku. Natomiast Krysia, gdy już oswoi się z nowym miejscem, pójdzie do przedszkola i z pewnością będzie chłonąć język w czasie zabaw z rówieśnikami.
Samorząd miejski wybrał rodzinie mieszkanie przy ulicy Olszewskiego i wyremontował je. Sławeccy mają do dyspozycji pokój z kuchnią.
- Cieszymy się, że mogliśmy przyjechać na pobyt stały. Jesteśmy bardzo wdzięczni - mówi pani Antonia.
Miasto nie tylko zapewnia młodej rodzinie mieszkanie, ale deklaruje pomoc w znalezieniu pracy Maksymowi.
Na razie Sławeckim pomaga kuzynka Anastazja i jeden z pracowników spraw obywatelskich oświęcimskiego magistratu. W poniedziałek młodzi ludzie kupili najpotrzebniejsze sprzęty do nowego lokum. We wtorek załatwiali formalności w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie.
Program repatriacyjny objął do tej pory pięć tysięcy osób. Kolejne 2,5 tysiąca potomków zesłańców, żyjących głównie w miejscach zesłań i deportacji w azjatyckiej części dawnego ZSRR, czeka na możliwość przyjazdu do Polski.
- Warunkiem uzyskania wizy repatriacyjnej jest gwarancja bezpieczeństwa socjalnego przybyszy. Program pozwala na pokrycie kosztów związanych m. in. z utrzymaniem, nauką języka polskiego, podnoszeniem kwalifikacji zawodowych - tłumaczy Katarzyna Kwiecień.
Państwo Sławeccy mają polskie korzenie. Pradziadkowie Maksyma byli zesłańcami. On sam z żoną i córą mieszkał dotychczas w kazachskiej Tajynszy. Młodzi ludzie na swoją małą ojczyznę wybrali Oświęcim. Właśnie z tym miastem wiążą spore nadzieje.
Repatrianci przybyli do Polski w miniony piątek. Weekend spędzili u swoich bliskich w Raciborzu. Od 12 lat mieszka tam kuzynka Anastazja i jej rodzice. Całkiem niedawno do rodziny dołączył Siergiej, brat Maksyma, który postanowił studiować w Polsce.
- Wczoraj w oświęcimskim urzędzie miasta przywitał ich prezydent Janusz Chwierut, zapewniając jednocześnie o wsparciu, na jakie mogą liczyć ze strony magistratu i podległych mu jednostek - mówi Katarzyna Kwiecień, rzeczniczka włodarza miasta.
Sławeccy chcą w Oświęcimiu zapuścić korzenie. Maksym będący technikiem ze średnim wykształceniem liczy, że szybko znajdzie pracę. Musi jednak najpierw podciągnąć się z języka polskiego. To jego żona, która myśli o studiach, lepiej mówi po polsku. Natomiast Krysia, gdy już oswoi się z nowym miejscem, pójdzie do przedszkola i z pewnością będzie chłonąć język w czasie zabaw z rówieśnikami.
Samorząd miejski wybrał rodzinie mieszkanie przy ulicy Olszewskiego i wyremontował je. Sławeccy mają do dyspozycji pokój z kuchnią.
- Cieszymy się, że mogliśmy przyjechać na pobyt stały. Jesteśmy bardzo wdzięczni - mówi pani Antonia.
Miasto nie tylko zapewnia młodej rodzinie mieszkanie, ale deklaruje pomoc w znalezieniu pracy Maksymowi.
Na razie Sławeckim pomaga kuzynka Anastazja i jeden z pracowników spraw obywatelskich oświęcimskiego magistratu. W poniedziałek młodzi ludzie kupili najpotrzebniejsze sprzęty do nowego lokum. We wtorek załatwiali formalności w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie.
Program repatriacyjny objął do tej pory pięć tysięcy osób. Kolejne 2,5 tysiąca potomków zesłańców, żyjących głównie w miejscach zesłań i deportacji w azjatyckiej części dawnego ZSRR, czeka na możliwość przyjazdu do Polski.
- Warunkiem uzyskania wizy repatriacyjnej jest gwarancja bezpieczeństwa socjalnego przybyszy. Program pozwala na pokrycie kosztów związanych m. in. z utrzymaniem, nauką języka polskiego, podnoszeniem kwalifikacji zawodowych - tłumaczy Katarzyna Kwiecień.