• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Przeskoczył barierkę mostu. Gdzie jest mężczyzna?

Reklama

Siedem dni temu straż pożarna otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie, który wpadł lub wskoczył do Soły z mostu Jagiellońskiego w Oświęcimiu. Do dzisiaj go nie znaleziono. Nie odnotowano też zaginięcia.

Do zdarzenia doszło w ubiegły poniedziałek wieczorem. Jedna z kobiet przejeżdżająca wspomnianym mostem zobaczyła po zewnętrznej stronie barierek mężczyznę, który po chwili zniknął jej z oczu. O zdarzeniu pisaliśmy na łamach Faktów Oświęcim (TUTAJ).

Nikt jednak nie widział momentu ewentualnego skoku lub upadku do Soły. Mimo to wszczęto intensywne poszukiwania, w których uczestniczyli funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej w Oświęcimiu, Grupy Ratownictwa Wodnego Ochotniczej Straży Pożarnej w Oświęcimiu, Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Ochotniczej Straży Pożarnej w Kętach, Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu i Straży Miejskiej w Oświęcimiu.

Ratownicy penetrowali koryto rzeki, jej brzegi i nadbrzeżne okolice. Nie natrafili ani na zwłoki, ani na żywego człowieka. Jednocześnie policja nie odnotowała żadnego zgłoszenia zaginięcia, co w takich okolicznościach byłoby oczywiste.

Strażacy i strażnicy zakończyli już poszukiwania. Policjanci natomiast od czasu do czasu zamierzają sprawdzać brzegi rzeki.

- Poinformowali również o tym zdarzeniu pracowników zajmujących się regulacją Soły i Wisły, z prośbą o zwrócenie uwagi na koryta i brzegi obu rzek także pod tym kątem - zapewnia aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.

Wciąż bowiem nie ma odpowiedzi na pytanie, co się stało z mężczyzną, którego na moście widziała kobieta siedząca za kierownicą samochodu? W jej znalezieniu starali się nam i policji pomóc Czytelnicy Faktów Oświęcim. Otrzymaliśmy informacje, że co najmniej kilka osób widziało wcześniej człowieka odpowiadającego opisowi „zaginionego” właśnie na moście Jagiellońskim.

- Podobno chłopak ćwiczy i albo zeskakuje na trawę, albo podciąga się potem na rękach wraca na most - napisała jedna z naszych Czytelniczek. Pozostałe wiadomości były utrzymane w tym samym tonie. Mówiły o mężczyźnie, który w czasie treningu przeskakiwał przez barierę mostu, a którego widziano kilka dni pod rząd w tym samym miejscu i, mniej więcej, o tej samej porze, czyli około godziny 19.

Można więc przyjąć, że „sportowiec” żyje i ma się dobrze, tym bardziej, że nikt nie zgłosił policji jego zaginięcia. Dlaczego więc się nie ujawnił? I na to pytanie nasi Czytelnicy mają odpowiedź. Sugerują, że mężczyzna boi się obciążenia kosztami akcji poszukiwawczej. Tymczasem strach w tym kontekście jest całkowicie nieuzasadniony.