W poniedziałek rano osoba kierująca BMW zaparkowała wzdłuż jednego z dwóch wyznaczonych miejsc inwalidzkich, skutecznie uniemożliwiając wjazd na jedno z nich. Cóż, na egzaminie na prawo jazdy nie ma testu na sprawność szarych komórek.
Informację otrzymaliśmy od naszego czytelnika, który najpierw nie mógł zaparkować na przysługującym mu miejscu dla osoby z niepełnosprawnością, a następnie, idąc szpitalnym korytarzem, uznał, że widok z wysokości pierwszego piętra lepiej przedstawia zaistniałą sytuację.
Zajmowanie niebieskich kopert przez nieuprawnionych także nie jest incydentalne. Stanowi problem szczególnie tam, gdzie osoby o specjalnych potrzebach przyjeżdżają same, bądź jako pasażerowie, po pomoc medyczną.
Kilka dni temu przy Szpitalu Powiatowym w Oświęcimiu dziennikarz Faktów Oświęcim w czasie prywatnym interweniował wobec samochodu dostawczego pewnego serwisu, którego pracownik stanął na miejscu inwalidzkim przed głównym wejściem do lecznicy. Sprawą natychmiast zajął się Przemysław Kramarczyk, dyrektor szpitala do spraw technicznych.
Nie chodzi jednak o to, by wykłócać się o inwalidzkie miejsca parkingowe z osobami, które stają na nich bez uprawniających do tego kart parkingowych, lub wzywać służby mundurowe. Chodzi o zwykłą przyzwoitość. A tej wyegzekwować przepisami się nie da.