Reklama
18 kwietnia 2026, sobota
Uratowała sąsiada przed śmiercią z wycieńczenia i wyziębienia
- Paweł Wodniak
- 6 stycznia 2016
- 17:11
Reklama
69-letniej sąsiadce zawdzięcza życie 50-letni mieszkaniec Polanki Wielkiej. Kobieta wykazała się czujnością i... zdążyła z pomocą niemal w ostatniej chwili.
Mieszkanka Polanki Wielkiej zaniepokojona losem sąsiada powiadomiła Policję.
Kobieta od dwóch dni nie widziała swojego sąsiada. Kiedy pukała do jego drzwi, nikt nie otwierał i nie odpowiadał. Postanowiła więc swoimi wątpliwościami podzielić się z policją.
Oficer dyżurny oświęcimskiej komendy powiatowej wysłał do Polanki patrol. Policjanci weszli do budynku i zastali w nim domownika.
- Okazało się, że mieszkający samotnie w nieogrzewanym domu 50-letni mężczyzna, jest w stanie wycieńczenia - mówi aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Mundurowi ustalili, że od kilku dni nic nie jadł i nie pił. Nie był też w stanie samodzielnie się poruszać. W związku z tym funkcjonariusze wezwali ratowników medycznych. Ekipa pogotowia ratunkowego zabrała 50-latka ambulansem do Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu.
W tym przypadku wychłodzony, niedożywiony i odwodniony mężczyzna w porę uzyskał pomoc. Policjanci apelują do wszystkich o taką właśnie właściwą reakcję. Przekonują, że wystarczy jeden telefon, by ocalić komuś życie.
- Co roku zimą funkcjonariusze interweniują wobec wielu osób, zagrożonych wychłodzeniem organizmu. Patrolując rejony służbowe zwracają uwagę na miejsca, gdzie mogą przebywać bezdomni: klatki schodowe, opuszczone budynki, altany działkowe. Ponadto bezustannie apelują, aby nie pozostawać obojętnym wobec osób śpiących na dworze lub samotnie mieszkających w sąsiedztwie. Na taki apel odpowiedziała mieszkanka Polanki Wielkiej, zaniepokojona losem swojego sąsiada - tłumaczy Małgorzata Jurecka.
Mieszkanka Polanki Wielkiej zaniepokojona losem sąsiada powiadomiła Policję.
Kobieta od dwóch dni nie widziała swojego sąsiada. Kiedy pukała do jego drzwi, nikt nie otwierał i nie odpowiadał. Postanowiła więc swoimi wątpliwościami podzielić się z policją.
Oficer dyżurny oświęcimskiej komendy powiatowej wysłał do Polanki patrol. Policjanci weszli do budynku i zastali w nim domownika.
- Okazało się, że mieszkający samotnie w nieogrzewanym domu 50-letni mężczyzna, jest w stanie wycieńczenia - mówi aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Mundurowi ustalili, że od kilku dni nic nie jadł i nie pił. Nie był też w stanie samodzielnie się poruszać. W związku z tym funkcjonariusze wezwali ratowników medycznych. Ekipa pogotowia ratunkowego zabrała 50-latka ambulansem do Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu.
W tym przypadku wychłodzony, niedożywiony i odwodniony mężczyzna w porę uzyskał pomoc. Policjanci apelują do wszystkich o taką właśnie właściwą reakcję. Przekonują, że wystarczy jeden telefon, by ocalić komuś życie.
- Co roku zimą funkcjonariusze interweniują wobec wielu osób, zagrożonych wychłodzeniem organizmu. Patrolując rejony służbowe zwracają uwagę na miejsca, gdzie mogą przebywać bezdomni: klatki schodowe, opuszczone budynki, altany działkowe. Ponadto bezustannie apelują, aby nie pozostawać obojętnym wobec osób śpiących na dworze lub samotnie mieszkających w sąsiedztwie. Na taki apel odpowiedziała mieszkanka Polanki Wielkiej, zaniepokojona losem swojego sąsiada - tłumaczy Małgorzata Jurecka.