• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

To mama Sebastiana dzwoniła do Marka Sowy. On oddzwonił

Reklama

Politycy partii rządzącej zarzucają posłom Markowi Sowie z Nowoczesnej i Borysowie Budce z Platformy Obywatelskiej, że na wypadku premier Szydło zbijają kapitał polityczny. Ci mówią, że tylko chcieli pomóc.

Pretekstem do formułowania zarzutów był m.in. fragment artykułu w Faktach Oświęcim. Mowa o publikacji „Mama Sebastiana mówi o zderzeniu syna z limuzyną rządową”. W niej właśnie nasza rozmówczyni „Zapewnia, że rodzina nie ma żadnych powiązań politycznych, ale to właśnie opozycyjni parlamentarzyści pierwsi wyciągnęli rękę”.

Ponieważ Prawo i Sprawiedliwość czepia się szczegółów, spieszymy, by ten właśnie szczegół wyjaśnić. To mama Sebastiana, której na potrzeby artykułów w Faktach Oświęcim nadaliśmy zmienione imię Renata, skontaktowała się z biurem poselskim Marka Sowy w Oświęcimiu. Poseł oddzwonił i zaproponował pomoc.

Potwierdził to tata Sebastiana w wiadomości sms przesłanej do Marka Sowy:
- Żeby było jasno, Po piątkowej nocy widząc, co się dzieje w sprawie mojego syna, to za moją namową żona skontaktowała się z Panem (Markiem Sową - przyp. aut.) w sprawie pomocy. Można to łatwo udowodnić sprawdzając biling rozmów, kto do kogo pierwszy dzwonił - napisał ojciec 20-latka.

Konieczność udzielenia pomocy dla kierowcy fiata seicento w ramach Biura Interwencji Obywatelskiej zauważył, także w sobotę rano, poseł Borys Budka. Jak już informowaliśmy, parlamentarzysta z Platformy Obywatelskiej
skontaktował się z redakcją Faktów Oświęcim. Prosił o kontakt z Sebastianem lub jego rodziną. Powiadomiliśmy parlamentarzystów o ich wzajemnych działaniach, a ci połączyli siły i wspólnie już w sobotę spotkali się z Sebastianem i jego mamą, by udzielić wsparcia.

- Gdyby to samo zrobił ktoś z PiS i zadeklarowałby pomoc, pewnie też byśmy ją w takiej sytuacji przyjęli. Wszyscy byliśmy zestresowani i potrzebowaliśmy tej pomocy - powiedziała w rozmowie z Faktami Oświęcim mama Sebastiana.