Reklama
24 lipca 2026, piątek
Tłok i ograniczenie odwiedzin na oddziale dziecięcym
- Paweł Wodniak
- 20 lutego 2018
- 16:23
Reklama
Zima to czas, kiedy na oddziale dziecięcym Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu pacjentów jest więcej, niż miejsc. Tak jest i tym razem.
Pod koniec stycznia na oddziale liczącym 30 łóżek, lekarze leczyli ponad 40 chorych.
„Zdarzało się, że mieliśmy kolejne przyjęcia, a jeszcze nie zdążyliśmy wypisać pacjentów. Wtedy było ich około 50, część musiało siedzieć na krzesłach” - mówi Bożena Ubik-Wróbel, kierująca oddziałem dziecięcym.
Przepełnienie oddziału to typowe zjawisko w czasie zimy. Nie ma to związku z jakimś jednym wirusem czy schorzeniem. Choroby są zróżnicowane.
„Niegdyś ten tłok zaczynał się w połowie października, a teraz od stycznia. I to się będzie ciągnęło nawet do połowy maja” - przewiduje doktor Ubik-Wróbel, opierając się na doświadczeniach z lat poprzednich.
Na przepełnienie oddziału wpływ mają także rodzice dzieci. Chcą być ze swoimi dziećmi przez cały czas ich pobytu w szpitalu. Większość rozumie brak miejsca i niewygody. Bywają jednak także roszczeniowi opiekunowie, twierdzący, że miejsce leżące przy dziecku im się po prostu należy.
„Nie mam gdzie położyć dzieci, a co dopiero opiekunów. Ja muszę leczyć dzieci, a jak się mamy czy ojcowie ułożą, to dla mnie nie jest takie ważne” - komentuje szefowa oddziału.
Po eskalacji liczebności małych pacjentów pod koniec stycznia, w pierwszych dniach lutego przyszła poprawa. Teraz jednak znów nastąpił wzrost, choć liczba maluchów na oddziale dziecięcym tym razem nie przekroczyła jeszcze 40.
Dyrekcja Szpitala Powiatowego w Oświęcimia zdecydowała też, że aż do odwołania przy jednym dziecku może przebywać wyłącznie jeden opiekun.