Reklama
22 lipca 2026, środa
Sportowiec musi znać umiar podczas świąt
- Paweł Wodniak
- 26 marca 2016
- 17:59
Reklama
O Wielkanocy i wyrzeczeniach w czasie świąt, wynikających z bycia sportowcem z Natalią Lewandowską, pływaczką z Gimnazjum Mistrzostwa Sportowego w Powiatowym Zespole Szkół nr 2 w Oświęcimiu rozmawia Jakub Konior ze szkolnego koła medialnego.
Jak godzisz obecność w domu rodzinnym podczas Świąt Wielkanocnych z treningami na basenie?
- Gdy nadchodzą święta, wracam do domu i zawieszam treningi. W tym czasie skupiam się tylko na swojej rodzinie i nie myślę o codziennych zajęciach na basenie.
Utrzymanie odpowiedniej formy to dla pływaka kluczowy problem. Jakich przyjemności świątecznych musisz sobie odmówić?
- Staram się nie jeść dużo tłustych rzeczy, takich jak żurek, czy kiełbasa. Nie żałuję sobie jednak wyjątkowej potrawy, jaką jest babciny tatar, z roku na rok coraz lepszy.
Te wyrzeczenia wymagają silnej woli?
- Tak, ponieważ zdaje sobie sprawę, że jako pływaczka muszę utrzymać odpowiednią wagę.
Ale możesz sobie pozwolić choć na odrobinę świątecznego mazurka?
- Myślę, że coroczna degustacja pieczonego w domu mazurka stała się dla mnie tradycją, dlatego nie potrafię odmówić sobie choćby małego kawałka. Najważniejsze, by znać umiar i wiedzieć, na co można sobie pozwolić.
Pomagasz w przygotowaniach do Świąt Wielkanocnych?
- Moja mama lubi mieć wszystko wcześniej gotowe i nigdy nie robi niczego na ostatnią chwilę, więc mój udział w przygotowaniach nie jest zbyt duży. Ale zwykle chcę mieć swój udział, choćby ten symboliczny.
Czy wspólne śniadanie wielkanocne spędzone z najbliższymi jest w stanie zrekompensować trud codziennych treningów?
- Niewątpliwie tak. Ze względu na to, że jestem sportowcem, spędzam w domu tylko weekendy. Każda chwila z moimi najbliższymi jest dla mnie bardzo cenna, bo pozwala zapomnieć o codziennych problemach. Wszystko co dobre, szybko się jednak kończy. Powrót do obowiązków i treningów bywa nieraz bardzo trudny, ale wtedy pocieszam się, że za rok znów będą święta. Każdorazowy pobyt w domu natomiast sprawia, że do swoich codziennych spraw powracam z naładowanymi akumulatorami, dlatego mogę stawiać czoła nowym wyzwaniom.
To prawda, że na Śląsku, skąd pochodzisz, kolor pisanek ma swoje symboliczne znaczenie?
- Tak, kolor czerwony symbolizuje miłość, a zielony nadzieję.
Jaki jest twój stosunek do tradycyjnego śmigusa dyngusa?
- Jeżeli dopisuje pogoda, co roku oblewamy się z rodzeństwem w ogródku, świetnie się przy tym bawiąc.
Jak godzisz obecność w domu rodzinnym podczas Świąt Wielkanocnych z treningami na basenie?
- Gdy nadchodzą święta, wracam do domu i zawieszam treningi. W tym czasie skupiam się tylko na swojej rodzinie i nie myślę o codziennych zajęciach na basenie.
Utrzymanie odpowiedniej formy to dla pływaka kluczowy problem. Jakich przyjemności świątecznych musisz sobie odmówić?
- Staram się nie jeść dużo tłustych rzeczy, takich jak żurek, czy kiełbasa. Nie żałuję sobie jednak wyjątkowej potrawy, jaką jest babciny tatar, z roku na rok coraz lepszy.
Te wyrzeczenia wymagają silnej woli?
- Tak, ponieważ zdaje sobie sprawę, że jako pływaczka muszę utrzymać odpowiednią wagę.
Ale możesz sobie pozwolić choć na odrobinę świątecznego mazurka?
- Myślę, że coroczna degustacja pieczonego w domu mazurka stała się dla mnie tradycją, dlatego nie potrafię odmówić sobie choćby małego kawałka. Najważniejsze, by znać umiar i wiedzieć, na co można sobie pozwolić.
Pomagasz w przygotowaniach do Świąt Wielkanocnych?
- Moja mama lubi mieć wszystko wcześniej gotowe i nigdy nie robi niczego na ostatnią chwilę, więc mój udział w przygotowaniach nie jest zbyt duży. Ale zwykle chcę mieć swój udział, choćby ten symboliczny.
Czy wspólne śniadanie wielkanocne spędzone z najbliższymi jest w stanie zrekompensować trud codziennych treningów?
- Niewątpliwie tak. Ze względu na to, że jestem sportowcem, spędzam w domu tylko weekendy. Każda chwila z moimi najbliższymi jest dla mnie bardzo cenna, bo pozwala zapomnieć o codziennych problemach. Wszystko co dobre, szybko się jednak kończy. Powrót do obowiązków i treningów bywa nieraz bardzo trudny, ale wtedy pocieszam się, że za rok znów będą święta. Każdorazowy pobyt w domu natomiast sprawia, że do swoich codziennych spraw powracam z naładowanymi akumulatorami, dlatego mogę stawiać czoła nowym wyzwaniom.
To prawda, że na Śląsku, skąd pochodzisz, kolor pisanek ma swoje symboliczne znaczenie?
- Tak, kolor czerwony symbolizuje miłość, a zielony nadzieję.
Jaki jest twój stosunek do tradycyjnego śmigusa dyngusa?
- Jeżeli dopisuje pogoda, co roku oblewamy się z rodzeństwem w ogródku, świetnie się przy tym bawiąc.