• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Smród ciągnął się za cysterną

Patrol obywatelski zatrzymał cysternę. Ciągnął się za nią fetor dokładne taki, z jakim od kilkudziesięciu miesięcy walczą mieszkańcy Oświęcimia i okolicznych gmin.

- Mamy ich. Oczyszczalnia przyłapana na gorącym uczynku - napisał na Facebooku Bartłomiej Gieregowski, prezes stowarzyszenia „Stop fetorowi w mieście i gminie Oświęcim”.

Patrol zorganizował jeden z bardziej aktywnych mieszkańców walczących ze smrodem. Wczoraj około godziny 19 zatrzymał cysternę, wyjeżdżającą z Miejsko-Przemysłowej Oczyszczalni Ścieków w Oświęcimiu.

Tymczasem na kilku spotkaniach z władzami miasta, a także powiatu, padały stwierdzenia, że oczyszczalnia przyjmuje transporty z zewnątrz do godziny 18.30 w dni robocze, zaś w weekendy nie przyjmuje ich w ogóle. Dlatego też napotkanej cysterny w ogóle tam być nie powinno.

Członkowie patrolu wezwali na miejsce policję, straż miejską i straż pożarną. Na miejscu pojawił się również Antoni Majcherczyk, prezes MPOS, wezwany, jak domniemywa Gieregowski, przez pracowników. Policjanci spisali protokół, a strażacy pobrali próbkę zapachu.

- Powiedział prezesowi Majcherczykowi, że to ten smród, który męczy nas od dłuższego czasu, ten jednak odrzekł, że nic nie czuje - relacjonuje Gieregowski.

Szef stowarzyszenia próbował się też dowiedzieć, dlaczego cysterna przyjechała w weekend. Wówczas jednak okazało się, że oczyszczalnia przyjmuje transporty cały czas. Prezes zaprzeczył, jakoby obowiązywały w tym zakresie jakieś ustalenia godzinowe lub zakazy i wyraził żal, że kierowana przez niego firma jest wciąż atakowana.

- Zaproponowałem zatem, żeby w czasie utrzymującego się fetoru prezes zezwolił na wejście na teren oczyszczalni kilku osób, które zweryfikowałyby zapach z oczyszczalni i zapach gnębiący nas. Przecież taka kontrola rozwiałaby wszystkie wątpliwości co do pochodzenia fetoru - kontynuuje Bartłomiej Gieregowski.

Wtedy będzie można mówić o wspólnym rozwiązywaniu problemu . Prezes najpierw zaprotestował, ale po chwili zgodził się rozważyć naszą propozycję - dodaje. - Miejmy nadzieję, że da się przekonać do tego pomysłu. Byłby to dobry, dający wiarę w szczere intencje pomocy rozwiązania istniejącej sytuacji.

Organizator patrolu bardzo wysoko ocenia pomoc policji i straży miejskiej.
- Nie chcę wnikać w pracę straży pożarnej przy pobieraniu z cysterny około trzylitrowej próbki. Strażacy nie chcieli się zgodzić na użyczenie nam odrobiny tej cuchnącej cieczy - mówi twórca niedzielnego patrolu obywatelskiego.

Relacjonuje też, że mieszkańcy telefonicznie rozmawiali z dyrektorem inspektoratu ochrony środowiska w Krakowie.

- Zapewnił nas, że wszystko będzie obiektywnie sprawdzone w laboratorium i pod jego nadzorem - tłumaczy mieszkaniec.

Mieszkańcy stwierdzili, że smród z cysterny to dokładnie ten sam fetor organiczny, który trapi pół Oświęcimia, znaczną część gminy Oświęcim, a także miejscowości gmin Przeciszów, Chełmek, czy Libiąż. Nie można wykluczyć, że zapach przedostający się do atmosfery pochodzi nie tylko z części oczyszczalni, gdzie odbywa się zrzut nieczystości, ale też z terenu myjni cystern.

Walka z fetorem trwa dwa i pół roku. Przez ten czas mieszkańcy kilkakrotnie spotykali się z przedstawicielami samorządów i różnych instytucji, licząc na ich pomoc. Zorganizowali też akcję protestacyjną na drodze krajowej nr 44 i wywiesili banery informujące, że Oświęcim jest miastem nie tylko pokoju, ale także smrodu.

26 lipca tego roku facebookowa grupa „Stop fetorowi w mieście i gminie Oświęcim” stała się stowarzyszeniem. Prezesem został Bartłomiej Gieregowski, który wraz z Edytą Handerek i Beatą Jarosz stanowią jego władze.

Wszelkie informacje w temacie fetoru, zamieszczane nie tylko przez członków stowarzyszenia, ale także przez niezrzeszonych mieszkańców walczących ze smrodem, można znaleźć TUTAJ.