Reklama
18 kwietnia 2026, sobota
Latające karetki często bywały w powiecie oświęcimskim
- Paweł Wodniak
- 8 stycznia 2016
- 08:51
Reklama
Helikoptery Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w minionym roku przynajmniej raz w tygodniu lądowały w powiecie oświęcimskim. LPR wykonał w tym terenie 74 misje.
Na ratunek przylatywały głównie śmigłowce z bazy HEMS w Krakowie, ale także z Gliwic. Polskie bazy helikopterów medycznych noszą nazwę, będącą skrótem nazwy anglojęzycznej (Helicopter Emergency Medical Service - Śmigłowcowa Służba Ratownictwa Medycznego).
Z 17 stałych i jednej sezonowej HEMS w całej Polsce latające ambulanse startowały ponad dziewięć tysięcy razy. W 7837 przypadkach załogi lotnicze wzywano do wypadków i nagłych zachorowań. W pozostałych 1261 były to transporty międzyszpitalne osób, których przewiezienie karetką byłoby ryzykowne.
Należy też pamiętać o Samolotowym Zespole Transportowym, którego załogi wykonały w 2015 roku 469 misji, spędzając w powietrzu 720 godzin.
Śmigłowce najczęściej (1937) wyruszały do wypadków komunikacyjnych, udarów (1135) zawałów serca (564) zatrzymania krążenia (495) i do nieprzytomnych pacjentów (599).
- 539 razy załogi były wzywane do osób, które spadły z wysokości, a 240 razy do poparzonych. Dyspozytorzy medyczni jako powody wezwań podawali również: amputacje (66), zatrucie lekami (58), użądlenia i ukąszenia (60) czy postrzał z broni palnej (15) - informuje Justyna Sochacka, rzeczniczka prasowa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Na pokładach helikopterów łącznie przetransportowano 7097 pacjentów, a załogi spędziły w powietrzu ponad 6340 godzin.
W 2015 roku najwięcej misji wykonała HEMS w Krakowie. Z podkrakowskich Balic śmigłowce 69 razy leciały na wezwania pochodzące z powiatu oświęcimskiego. 28 zgłoszeń dotyczyło nagłych wydarzeń, a 39 - transportów. Siedmiokrotnie konieczne było także wezwanie helikoptera z HEMS w Gliwicach. Maszyna przylatywała do pacjentów wymagających transportu lotniczego.
Na ratunek przylatywały głównie śmigłowce z bazy HEMS w Krakowie, ale także z Gliwic. Polskie bazy helikopterów medycznych noszą nazwę, będącą skrótem nazwy anglojęzycznej (Helicopter Emergency Medical Service - Śmigłowcowa Służba Ratownictwa Medycznego).
Z 17 stałych i jednej sezonowej HEMS w całej Polsce latające ambulanse startowały ponad dziewięć tysięcy razy. W 7837 przypadkach załogi lotnicze wzywano do wypadków i nagłych zachorowań. W pozostałych 1261 były to transporty międzyszpitalne osób, których przewiezienie karetką byłoby ryzykowne.
Należy też pamiętać o Samolotowym Zespole Transportowym, którego załogi wykonały w 2015 roku 469 misji, spędzając w powietrzu 720 godzin.
Śmigłowce najczęściej (1937) wyruszały do wypadków komunikacyjnych, udarów (1135) zawałów serca (564) zatrzymania krążenia (495) i do nieprzytomnych pacjentów (599).
- 539 razy załogi były wzywane do osób, które spadły z wysokości, a 240 razy do poparzonych. Dyspozytorzy medyczni jako powody wezwań podawali również: amputacje (66), zatrucie lekami (58), użądlenia i ukąszenia (60) czy postrzał z broni palnej (15) - informuje Justyna Sochacka, rzeczniczka prasowa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Na pokładach helikopterów łącznie przetransportowano 7097 pacjentów, a załogi spędziły w powietrzu ponad 6340 godzin.
W 2015 roku najwięcej misji wykonała HEMS w Krakowie. Z podkrakowskich Balic śmigłowce 69 razy leciały na wezwania pochodzące z powiatu oświęcimskiego. 28 zgłoszeń dotyczyło nagłych wydarzeń, a 39 - transportów. Siedmiokrotnie konieczne było także wezwanie helikoptera z HEMS w Gliwicach. Maszyna przylatywała do pacjentów wymagających transportu lotniczego.