• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Kolumna rządowa uprzywilejowana czy nie?

Reklama

Premier Beata Szydło i funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu wracają do zdrowia po piątkowym wypadku drogowym w Oświęcimiu. 20-latka, uczestniczącego w zdarzeniu niektórzy już osądzili i uznali za winnego.

Przypomnijmy, że jeden z samochodów kolumny rządowej zderzył się z fiatem seicento, prowadzonym przez 20-letniego kierowcę z Oświęcimia. Jakie były okoliczności tego głośnego na cała Polskę wypadku?

20-letni Sebastian jechał ulicą Powstańców Śląskich od strony ronda przy galerii Niwa w stronę dworca kolejowego. Zamierzał skręcić w lewo w ulicę Orzeszkowej. Skręt zasygnalizował kierunkowskazem.

W tym samym kierunku jechała kolumna trzech limuzyn rządowych, która wiozła z Warszawy do domu w Przecieszynie Beatę Szydło, premier polskiego rządu. Kierowca przepuścił limuzynę, której niebieskie światła zobaczył w lusterku, a która go wyprzedzała na podwójnej linii ciągłej i skrzyżowaniu.

Następnie ruszył w lewo i uderzył lewym przednim rogiem swojego fiata w przednie prawe drzwi i przedni prawy błotnik audi A8, którym funkcjonariusze BOR wieźli szefową rządu. Kierowca limuzyny prawdopodobnie chciał uniknąć zderzenia z niewielkim pojazdem, odbił w lewo, uderzając kołami w krawężnik zjechał z jezdni na pas zieleni i uderzył w drzewo.

Świadkowie opowiadali Faktom Oświęcim, że kolumna rządowa jechała tylko na sygnałach świetlnych, bez włączonych sygnałów dźwiękowych. Otwarte pozostaje pytanie, czy pojazd jadący jako pierwszy wysyłał poza niebieskimi także światło czerwone, wskazujące, że drogą porusza się kolumna, a nie jeden pojazd uprzywilejowany.

Jeśli kolumna jechała bez sygnałów dźwiękowych, nie można jej uznać za uprzywilejowaną, lecz za grupę pojazdów, które wykonywały niebezpieczny manewr wyprzedzania na podwójnej linii ciągłej i skrzyżowaniu, czym jeden z nich doprowadził do wypadku drogowego.

Jak wiemy z całodziennych przekazów, wersja przyjęta przez organy ścigania jest całkiem inna i winę za spowodowanie wypadku przypisuje 20-letniemu Sebastianowi. Na tej podstawie niektóre media, zanim policyjne i prokuratorskie dochodzenie zdążyło w ogóle nabrać rozpędu, już osądzili i skazali młodzieńca.