Reklama
1 maja 2026, piątek
Gdyby nie przechodzeń, mogła zamarznąć
- Paweł Wodniak
- 5 grudnia 2016
- 12:15
Reklama
Mieszkaniec Chełmka uchronił kobietę od śmierci z wychłodzenia. Widząc w nocy błąkającą się i niezbyt trzeźwą osobę, wezwał policję.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Była godzina 2.45, gdy mężczyzna przechodzący obok bloków przy ulicy Powstańców Śląskich w Chełmku, dostrzegł zataczającą się kobietę. Temperatura wynosiła poniżej zera i stanowiła dla niej śmiertelne zagrożenie.
Chełmkowianin zadzwonił na numer alarmowy 997. Oficer dyżurny natychmiast wysłał patrol we wskazane przez zgłaszającego miejsce. Policjanci nie mieli problemu ze znalezieniem kobiety, gdyż jej stan nie pozwalał na szybkie przemieszczanie się.
50-latka z Libiąża faktycznie była mocno nietrzeźwa. Mundurowi zawieźli ją do domu w Luszowicach w powiecie chrzanowskim i oddali rodzinie pod opiekę. gdyby mieszkała dalej, prawdopodobnie trafiłaby do izby wytrzeźwień.
- Niestety to nie jedyny taki przypadek w ten weekend. Za wszystkie zgłoszenia dziękujemy. W dalszym ciągu apelujemy o reagowanie i powiadamianie służb, zanim dojdzie do tragedii - mówi aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z oświęcimskiej policji.
Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Była godzina 2.45, gdy mężczyzna przechodzący obok bloków przy ulicy Powstańców Śląskich w Chełmku, dostrzegł zataczającą się kobietę. Temperatura wynosiła poniżej zera i stanowiła dla niej śmiertelne zagrożenie.
Chełmkowianin zadzwonił na numer alarmowy 997. Oficer dyżurny natychmiast wysłał patrol we wskazane przez zgłaszającego miejsce. Policjanci nie mieli problemu ze znalezieniem kobiety, gdyż jej stan nie pozwalał na szybkie przemieszczanie się.
50-latka z Libiąża faktycznie była mocno nietrzeźwa. Mundurowi zawieźli ją do domu w Luszowicach w powiecie chrzanowskim i oddali rodzinie pod opiekę. gdyby mieszkała dalej, prawdopodobnie trafiłaby do izby wytrzeźwień.
- Niestety to nie jedyny taki przypadek w ten weekend. Za wszystkie zgłoszenia dziękujemy. W dalszym ciągu apelujemy o reagowanie i powiadamianie służb, zanim dojdzie do tragedii - mówi aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z oświęcimskiej policji.