• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Awantury o szpitalną furtkę część druga - FOTO

Reklama

Starostwo wykonało chodnik i bramkę w ogrodzeniu szpitalnym od strony ulicy Dąbrowskiego. Na wniosek mieszkańców. Wiele wskazuje, że furka zostanie zamknięta. Na wniosek mieszkańców.

W pierwszej części „Awantury o szpitalną furtkę” (TUTAJ), opisaliśmy historię wjazdu i wejścia do Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu od strony południowej, czyli od głównej arterii miasta.

- I to jest jedyny błąd starostwa w tej sprawie, że nigdy tej bramy, która stanowiła wjazd na budowę, gdy szpital powstawał, nie zlikwidowaliśmy - powiedział nam Zbigniew Starzec, starosta oświęcimski.

Wczorajszy tekst w sprawie szpitalnej furtki skończyliśmy na informacji o sesji, podczas której grono mieszkańców domagało się otwarcia starego południowego przejścia, a starosta zaproponował wykonanie nowego.

- Skoro taka była wola mieszkańców - tłumaczył Faktom Oświęcim.

W międzyczasie Janusz Chwierut, prezydent Oświęcimia pisał do Sabiny Bigos-Jaworowskiej, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Oświęcimiu, by ulżyła głownie seniorom i otworzyła starą bramkę. W odpowiedzi przeczytał odmowę, jednak ochoczo przystał na nową bramkę.

Starostwo zgodziło się wykonać chodnik i wejście z furtką po stronie szpitala, jeśli miasto poprowadzi chodnik po swoim terenie, by piesi byli bezpieczni. Chciało tylko zielonego światła od miejskiego magistratu i Rady Osiedla Północ, na obszarze którego znajduje się miejsce południowego wejścia. Otrzymało oba. ROP wydała pozytywną opinię, a samorząd miejski zgodził się wykonać prace na swoim terenie.

Była też wizja lokalna, podczas której wybrano miejsce, gdzie miała się pojawić „dziura” w ogrodzeniu, a w niej bramka z furtkę. Wziął w niej udział poza przedstawicielami Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu Andrzej Bojarski, wiceprezydent Oświęcimia.

Gdy inwestycja po stronie szpitalnej się zaczęła, dowiedzieli się o niej mieszkańcy bloku, przed którym dodatkowe wejście do szpitala jest zlokalizowane. I stanowczo zaprotestowali. Na około 50 mieszkań tylko właściciele dwóch byli za furtką. Reszta jej nie chciała i nadal nie chce.

Dlaczego? Bo zwiększy się ruch drogowy na tej ślepej uliczce, gdzie dwa samochody jadące z naprzeciwka nie mogą się minąć. A więcej samochodów, to mniej bezpieczeństwa dla dzieci z pobliskiego placu zabaw. Miejsca parkingowe na ich osiedlowym parkingu zajmie część personelu szpitalnego i zmotoryzowani pacjenci. To główne zasłyszane przez Fakty Oświęcim argumenty.

Ponadto mieszkańcy pięcioklatkowego bloku są wściekli, że Rada Osiedla Północ podjęła decyzję, nie pytając ich o zdanie.

- Czy tak trudno było zawiesić informacje w pięciu klatkach schodowych? O wycieczce na grzyby zawsze wieszają - zżymają się lokatorzy, którzy upust swojej złości dali w poniedziałek, podczas dyżuru ROP.

O proteście oświęcimian mieszkających w bloku przy ulicy Dąbrowskiego 51-59 magistrat dowiedział się bardzo szybko. Za pośrednictwem rzecznika prasowego, poprosiliśmy samorząd miejski o komentarz w tej sprawie.

- Miasto stoi na stanowisku, że tak duże niezadowolenie i protest mieszkańców z bloku przy ulicy Dąbrowskiego 51-59  należy wziąć pod uwagę i  jeszcze raz przeanalizować sprawę - czytamy w informacji zwrotnej.

Wczoraj wieczorem zebrała się w trybie nadzwyczajnym Rada Osiedla Północ. Ponownie przeanalizowała sprawę. Dzisiaj do starostwa, które wcześniej prosiło o opinię, trafiło pismo o treści: „W związku z protestami mieszkańców zamieszkujących w bezpośrednim sąsiedztwie oraz niepełnej informacji otrzymanej wcześniej wycofujemy się z poparcia w sprawie otwarcia nowej furtki do szpitala”.

Starostwa Zbigniew Starzec, który zgodził się na inwestycję pod warunkiem współpracy samorządu miejskiego, wybiera się na dzisiejszą sesję Rady Miasta Oświęcim.

- Chce się dowiedzieć, dlaczego pan prezydent po raz kolejny stchórzył i rakiem wycofuje się z wcześniejszych zobowiązań. Przecież jeszcze na wizji lokalnej pan Andrzej Bojarski potwierdził udział miasta w tym przedsięwzięciu - mówi nam włodarz powiatu.

Zapewnia, że jeśli miasto nie zrobi tego, do czego się zobowiązało, on nie zgodzi się na otwarcie furtki, głównie ze względu na bezpieczeństwo pieszych.

- Jeśli prezydent się wycofa, zażądam od niego zwrotu 30 tysięcy złotych, które wyłożyliśmy na chodnik i bramkę po stronie szpitala - stwierdza Zbigniew Starzec, starostwa oświęcimski.