Oświęcimscy policjanci zatrzymali 30-latka podejrzanego o kradzież. Za to, że wyniósł laptopa z mieszkania brata może pójść do więzienia nawet na pięć lat.
Mieszkaniec Oświęcimia zgłosił w czwartek rano oficerowi dyżurnemu Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu, że z jego mieszkania zniknął komputer przenośny. Najdziwniejsze było to, że na drzwiach i oknach nie było najmniejszych śladów włamania.
Policjanci zaczęli wyjaśniać zagadkę zniknięcia laptopa. W trakcie dochodzenia ustalili, że jedną z osób dysponujących kluczami od mieszkania jest brat okradzionego.
- Brat, mający aktualnie kłopoty finansowe spowodowane nałogową grą na automatach - relacjonuje aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z oświęcimskiego garnizonu policji.
Kryminalni rozpoczęli poszukiwania 30-letniego mieszkańca Monowic, ale też odwiedzili znajdujące się w Oświęcimiu lombardy. W jednym z nich znaleźli laptopa. Braciszek pokrzywdzonego zastawił go za 200 złotych.
Kilkadziesiąt minut później policjanci zatrzymali 30-latka. Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Grozi mu kara do pięciu lat więzienia. Komputer wkrótce wróci do prawowitego właściciela.