Reklama
2 maja 2026, sobota
Zimówki se bucu kup, zimówki!
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 11 grudnia 2010
- 20:48
Reklama
Jechałem dzisiaj samochodem jako pasażer. Byłem więc o wiele bardziej rozdrażniony, niż wtedy, gdy siedziałem na fotelu kierowcy. Nie z powodu umiejętności kierowcy, który mnie wiózł.
Po prostu z fotela pasażera widziałem więcej. Dostrzegłem idiotę, który przejeżdżał przez jedno z rond w Oświęcimiu z prędkością, której nie powstydziłby się nawet Kubica.
Obserwowałem poczynania kierowcy pługa, który śnieg ze środka jezdni zgarniał na prawy pas, choć za nim nie jechał inny pług, który mógłby dokończyć dzieła odśnieżania.
Widziałem skończonego kretyna, który brnął w śniegu jadąc rowerem i kołysząc się na prawo i lewo sprawiał wrażenie faceta, nie do końca zdającego sobie sprawę gdzie konkretnie na drodze chce popełnić samobójstwo.
Będąc już kierowcą, a nie pasażerem swojego samochodu, natknąłem się na istotę ludzką, która pewnie zbyt długo miejsca na świecie nie zagrzeje. Otóż panienka w wieku nieokreślonym, ale wagi całkowicie słusznej, wlazła mi wprost pod koła samochodu. Wlazła wprost z chodnika, w miejscu, gdzie nawet przy dobrej pogodzie nikt pasów nie przewidział. Wlazła ze słuchawkami od jakiegoś ustrojstwa MP3 lub MP4 w uszach, nie patrząc wcześniej na jezdnię w celu stwierdzenia, czy ktoś przypadkiem przy pomocy owej niezwykle objętościowej panienki nie postanowił sobie wyremontować samochodu.
Ponieważ kilka lat temu zderzyłem się z sarną, która gabarytowo była o wiele mniejsza od wspomnianej niewiasty, nacisnąłem na hamulec, a mój samochód odtańczył solo chóralną partię „Alleluja” Haendla, choć nie jestem pewien, czy ktoś do tej cudownej muzyki wymyślił taneczną choreografię.
Wraz z hamulcem nacisnąłem klakson, by dać kobiecie szansę na przyspieszenie, a sobie na ominięcie wielkogabarytowego obiektu lub wyhamowanie przed nim. Szczęśliwym dla mnie trafem kobiecisko nie musiało kontynuować swojej pieszej podróży na masce mojego samochodu. Jednak, gdy zorientowało się, że mogło leżeć pod lub też na samochodzie, krzyknęło w moim kierunku, wyciągając jedną słuchawkę z jednego ucha: Zimówki se bucu kup, zimówki!