• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

To nie była cukrzyca, tylko trzy promile - FOTO

Reklama

28-latek podążał za dziwnie jadącym samochodem. Jako ratownik medyczny uznał, że może kierowca zasłabł. Okazało się, że na tor jazdy wpływ mają promile.


Pracujący w oświęcimskim pogotowiu ratunkowym młody mężczyzna w Gorzowie na ulicy Oświęcimskiej dostrzegł wczoraj wieczorem skodę octavię. Jej kierowca skręcając uderzył w barierkę oddzielającą chodnik od jezdni. Następnie wycofał i pojechał dalej w stronę Chełmka. 28-letni oświęcimianin podążył za nim, jak przyznał z ciekawości.

„Jakież było moje zdziwienie, kiedy auto zaczęło jechać od krawężnika do krawężnika, całą szerokością ulicy. Postanowiłem przy najbliższej okazji zapytać kierowcy, czemu tak jedzie. W końcu mój zawód zobowiązuje, bo ratownikiem medycznym się jest. Pomyślałem, że może kierowca zasłabł, albo ma cukrzycę” - opisuje sytuację 28-latek.

Okazja nadarzyła się na światłach w Chełmku, gdy mężczyzna w skodzie chyba nie miał już siły jechać dalej.

„Podszedłem do pana, otworzyłem drzwi jego samochodu i już wszystko wiedziałem. Zgasiłem grzecznie silnik i zabrałem mu kluczyki, po czym wezwałem policję” - relacjonuje mężczyzna.

Jak wynika z relacji ratownika medycznego, kierowca skody, gdy wysiadł z samochodu, ledwo trzymał się na nogach. Na siedzeniu leżała butelka z niedopitym jeszcze piwem.

„Kierowca mówił, że ma tylko kawałeczek do domu. Próbował mnie przekupić, ale nie ze mną te numery” - kończy opowieść oświęcimianin.

51-letni mieszkaniec Chełmu Śląskiego miał w organizmie trzy promile alkoholu. Pożegnał się już z prawem jazdy i to, co najmniej, na trzy lata. Teraz czekają go konsekwencje karne i finansowe.