• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Szwed, który słuchał Floydów

Po czterech latach Linus Lundin żegna się z zespołem Unii Oświęcim. Fot. Aleksandra Hołowiejczuk

Linus Lundin opuszcza Oświęcim, ale to miasto o nim nie zapomni. Szwed był bez bezsprzecznie najlepiej grającym na tej pozycji obcokrajowcem. Można się też spierać, czy nie zostałby wybrany „jedynką” w całej historii klubu.

Reklama

Linus Lundin zamiast rodzimej Abby do znudzenia musiał słuchać albumu „The Wall” Pink Floyd. Bo w wielu meczach, a co istotne kluczowych w play-off był jak ściana. Oczywiście i jemu zdarzały się pomyłki, ale podsumowująca ocena jego pracy musi być bardzo wysoka.

 

Szwed przez cztery lata strzegł biało-niebieskiej bramki. Pierwszy sezon był pechowy, bo Linus na jego początku złapał groźną kontuzję i klub w jego zastępstwie musiał ściągnąć z Nowego Targu jego rodaka - Kevina Lindskouga. Ten bronił już do końca rozgrywek 2022/23.

 

Kolejne trzy lata Lundin był już absolutną „jedynką” i bardzo poważnie przyczynił się do zdobycia przez zespół upragnionego złota w sezonie 2023/24. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że bez niego mistrzowski tytuł byłby poza zasięgiem. 

 

Z Unią wywalczył również Superpuchar Polski. W sumie rozegrał 145 spotkań w biało-niebieskich barwach i aż 14 razy zachowywał czyste konto. Kolejnemu bramkarzowi Unii będzie bardzo trudno wejść w szwedzkie buty golkipera jednoznacznie kojarzącego się z albumem brytyjskiego super-bandu.