• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Stracił 150 tysięcy na fałszywych inwestycjach

Kęczanin uwierzył w telefoniczną ofertę szybkich zysków na giełdzie i stracił 150 tysięcy złotych swoich oszczędności.

Reklama

Mężczyzna zgłosił się do Komisariatu Policji w Chełmku, gdy zorientował się, że nie odzyska zainwestowanych pieniędzy. Kilka tygodni wcześniej przeglądał internet i trafił na reklamę firmy, która rzekomo inwestuje środki klientów na rynkach międzynarodowych. Kliknął w link, wpisał numer telefonu i poczekał na kontakt.

 

Po kilkunastu minutach zadzwonił do niego mężczyzna podający się za doradcę inwestycyjnego. Przedstawił ofertę inwestowania w akcje na giełdzie międzynarodowej i obiecał szybkie pomnożenie oszczędności. Mówił pewnym tonem, używał specjalistycznego słownictwa i krok po kroku budował zaufanie 62-latka.

 

„Anonimowy rozmówca przez telefon nigdy nie powinien decydować o naszych oszczędnościach, nawet jeśli brzmi bardzo profesjonalnie” - poinformowała aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.

 

Na polecenie „doradcy” mieszkaniec Chełmka zainstalował na swoim telefonie aplikację do obsługi rzekomych inwestycji. Następnie przelał na podane konto 7 tysięcy złotych. Na ekranie widział wykresy i komunikaty o zyskach, co utwierdzało go w przekonaniu, że wszystko działa prawidłowo.

 

Po kilku tygodniach aplikacja zaczęła pokazywać straty. Wtedy ponownie odezwał się oszust, tłumacząc, że to normalne w inwestowaniu na giełdzie. Powołał się przy tym na zapisy umowy i przekonywał, że 62-latek musi regularnie dopłacać kolejne kwoty, aby „wyrównać straty”. Straszył go także karą finansową w wysokości 200 tysięcy dolarów, jeśli przestanie wpłacać pieniądze.

 

Pod presją i w obawie przed rzekomą karą mężczyzna wykonywał kolejne przelewy. W ten sposób stracił łącznie 150 tysięcy złotych. Kiedy zorientował się, że nie może wypłacić żadnych środków, a kontakt z „doradcą” staje się coraz trudniejszy, zgłosił sprawę policji.

 

„Jeżeli ktoś obiecuje szybki, wysoki zysk bez ryzyka i nalega na instalowanie dodatkowych aplikacji czy podawanie danych bankowych, mamy do czynienia z klasycznym schematem oszustwa inwestycyjnego” - dodała rzeczniczka KPP.
 

 

Policjanci apelują o zdrowy rozsądek i ostrożność. Przypominają, aby:

- nie zawierać transakcji inwestycyjnych przez telefon z nieznanymi osobami, zwłaszcza po kliknięciu w reklamę z internetu
- nie udostępniać nikomu danych do logowania w bankowości elektronicznej i mobilnej, także poprzez programy zdalnego pulpitu
- nie podawać danych kart płatniczych i nie wysyłać skanów dowodu osobistego
- nie instalować dodatkowego oprogramowania na urządzeniach, z których logujemy się do banku
- przed inwestycją sprawdzić, czy firma nie znajduje się na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego.