• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Spacer, czy na pewno? - FOTO

Reklama

Sabina,  prowadząca bloga fotoeskapady.pl, której zdjęcia można często podziwiać na naszym Instagramie po ostatnim spacerze podzieliła się pewną historią.

W niedzielę zrobiłam pierwszy od ponad dwóch tygodni teren. Stawy, las, zasiadka na ślepowrony pośrodku wysuszonego stawu - jak wszyscy wiemy, zapach średni, ale ludzie z reguły w takie miejsca nie zaglądają. Wydawało mi się, że bezpiecznie będzie wyjść o piątej rano i wrócić przed ósmą. Okazało się jak, dużym jest to złudzeniem. Gdy już wsiadałam o 7.30 do samochodu widzę, że jedzie na rowerach w moją stronę dwóch panów, około sześćdziesięcioletnich, jeden (przepraszam za tak obrazowy opis), pluje na drogę. Niektórzy tak w zwyczaju mają. Podjeżdżają do mnie, staram się szybko zapakować ze sprzętem, ale jeden z panów zagaduje o fotografię. Drugi nudząc się mówi 
„To ja już jadę, miło była Pana poznać" -  i odjeżdża.
Czyli właśnie, na przejażdżce, dwóch zupełnie obcych ludzi poznaje się, jedzie drogą, rozmawia beztrosko, potem próbują konwersować z kolejną obcą osobą.
Ilu takich jest myślę, dużo
Ta sytuacja pokazała mi, że nie ma miejsc bezpiecznych. Ani las, ani stawy, ani szlaki górskie - bezpiecznymi nie są. Mogłam nie spotkać panów, tylko wdepnąć w ślinę jednego z nich, bądź przejechać po niej rowerem, przynieść do domu, do rodziny, a  przy bezwzględnej konieczności wyjścia, roznieść dalej.     width=

Fot. fotoeskapady.pl

 

 
Może nic się nie stanie
Może. Ale tworzy się z mojej sytuacji i wielu podobnych - łańcuszek, i na którymś z jego ogniw może ktoś zachorować, a nawet umrzeć.  Ja, ktoś z rodziny, znajomych, ktoś obcy, dwudziestolatek, staruszek, dziecko, a w końcu lekarz, który wyjścia nie ma i musi być w pracy. Wirus mutuje i sięga już po wszystkich. Postanowiłam, że do końca epidemii nie pójdę w teren nawet o świcie.  Od dzisiaj wychodzę tylko tam, gdzie bezwzględnie będę musiała. Poza tym siedzę w domu.  Przyroda będzie trwała, a dwa, trzy, czy nawet cztery miesiące miną szybko.  Moja fotograficzna szuflada coś tam kryje, będę do niej sięgać, zawieszać oko i pokazywać. 
A dzisiaj...?
Dzisiaj wschód słońca z terenu, z którego nie jestem dumna. Nie powinnam się na niego wybrać. Pokażę parę kadrów z niego w najbliższym czasie, a potem już tylko "szufladowe". 
Zostaję w domu.

Kilka zdjęć z poprzednich wypraw:

https://www.instagram.com/p/B8OarNDJUFp/ https://www.instagram.com/p/B4dOz5WnZLA/ https://www.instagram.com/p/B4UUYRwH9Y5/