• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

SMOLICE. Seryjny strażak-podpalacz wpadł w ręce policji

Reklama


Policjanci zatrzymali 20-letniego członka Ochotniczej Straży Pożarnej, który ma na swoim koncie trzy podpalenia zabudowań gospodarczych w Smolicach. Straty, jakie spowodował swoją działalnością oszacowano na 500 tysięcy złotych.





- Do pierwszego z podpaleń doszło w nocy z 02/03.09 br. w Smolicach gdzie spłonął jeden z największych budynków gospodarczych w tamtym rejonie, wypełniony  kilkudziesięcioma tonami siana i słomy. Pokrzywdzeni straty oszacowali na ok. 330tysięcy złotych - mówi młodszy aspirant Małgorzata Jurecka, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.

Na początku listopada około 21 sto metrów dalej od pierwszego pożaru spłonęły kolejne zabudowania gospodarcze wraz ze słomą i dwoma traktorami. Trzeci pożar wybuchł 19 listopada, również w godzinach wieczornych. W obu przypadkach straty oszacowano na 100 tysięcy złotych.

- Do pożarów z reguły dochodziło w godzinach nocnych, co do tej pory się nie zdarzało. Powyższy fakt nasunął więc podejrzenie, że tak częste tego typu zdarzenia to nie przypadek, co zostało potwierdzone analizą wszystkich podpaleń. Wszczęto więc poszukiwania sprawcy. Wzmożono również patrole na terenie Smolic i okolicznych miejscowości. Sami mieszkańcy obawiając się o swoje mienie aktywnie włączyli się w ochronę własnego dobytku i nocami pilnowali zabudowań - tłumaczy Jurecka.

- Zatorscy policjanci skrupulatnie prowadzili wszystkie czynności i zebrali dowody świadczące, że związek z podpaleniami ma 20-letni mieszkaniec Smolic, który został zatrzymany w miejscu zamieszkania. Nie był nigdy karany, trudnił się pracami dorywczymi, był członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej i aktywnie uczestniczył w gaszeniu tych pożarów - dodaje rzeczniczka.

Jak tłumaczy Małgorzata Jurecka, sprawca działał sam.
- Do podpaleń używał zapalniczki lub zapałek, a następnie znając teren bocznymi drogami odjeżdżał na rowerze z miejsca zdarzenia aby po kilkunastu minutach jako strażak ochotnik wrócić i brać udział w akcji ratunkowo- gaśniczej - mówi rzeczniczka.

Teraz młodemu mieszkańcowi Smolic grozi do pięciu lat więzienia. Obecnie policjanci sprawdzają, czy nie był sprawcą innych podpaleń.
{jathumbnail off}