Reklama
REPORTAŻ. Apartament 27 - krakowskie klimaty w Oświęcimiu
- Kamil Szyjka
- 12 listopada 2013
- 14:34
Reklama
Nie podczas hucznej inauguracji, ale w trakcie jednej z cotygodniowych weekendowych imprez zawitały Fakty Oświęcim do Apartamentu 27. Nowe, długo oczekiwane miejsce na imprezowej mapie Oświęcimia, pojawiło się kilka tygodni temu.
Od samego początku funkcjonowania wokół Apartamentu 27 narosło wiele historii. Sam jestem wyjątkowo zdziwiony, widząc na różnych stronach internetowych wpisy typu „wstęp plus dwa piwa 50 zł!”. Dodatkowo pojawiały się głosy, dotyczące zbyt ostrej selekcji i niekompetencji obsługi. Co tu ubrać? Przygotowując się do wyjścia z domu, gdzieś w głowie mam wszystkie uwagi, dotyczące odpowiedniego ubioru. O granicę wiekową martwić się nie muszę, bo już dawno wyrosłem ponad nią. Długo myślę, jakie ubrać spodnie, która koszula i buty będą najbardziej odpowiednie. Jak to często bywa, po ciężkim tygodniu chodzenia w półbutach najchętniej wskoczyłbym w ulubione trampki. Nie chcę jednak ryzykować, że nie wejdę do Apartamentu i pozostaję przy bardziej eleganckim obuwiu. Wraz z moją dziewczyną Magdą pod klub podjeżdżam kilka minut przed godziną pierwszą, czyli wówczas, kiedy impreza już na dobre się rozkręciła. Budynek z zewnątrz robi imponujące wrażenie. Wysoki, bardzo ładnie oświetlony, ogrodzony solidnym płotem. Kolejny zauważony, a raczej zasłyszany plus, to wyciszenie. Na zewnątrz praktycznie w ogóle nie słychać głośnej muzyki ze środka. Wchodząc na podwórko Apartamentu 27 mijamy trzech ochroniarzy. Panowie solidnie zbudowani, w garniturach, ze słuchawkami w uchu. Od razu skojarzyłem ich z agentami Biura Ochrony Rządu, z którymi nieraz miałem do czynienia. Panowie w ulewnym deszczu pilnują porządku wokół budynku. Na kicz nie ma miejsca Na półpiętrze wita nas selekcjonerka i ochroniarz. Bez problemu przechodzimy dalej. Idziemy do szatni, która znajduje się na pierwszym piętrze, zostawiamy rzeczy i zaczynamy rozglądać się po pomieszczeniach. Pierwsze słowo, jakie nasuwa mi się na myśl, to luksus. Wszystko jest bardzo dobrze zrobione, wyważone, brak tu miejsca dla jakiegoś kiczu. Pomieszczenie dla palących oddzielone drzwiami, które dokładnie zabezpieczają przed przedostawaniem się papierosowego dymu na salę. Kolejny plus dla klubu. Wizualnie lokal nie odstaje od tych, które można spotkać na Rynku w Krakowie. Na pierwszym piętrze imprezowicze bawią się przy muzyce współczesnej. Przechodzimy przez parkiet i idziemy do baru. Co do cen krąży wiele historii. Zamawiam sok bananowy, Madzia bierze colę. W sumie płacimy osiem złotych. Cena standardowa, podobnie jak w innych klubach. Z ciekawości dopytuję o cenę piwa i alkoholi. Są jak najbardziej przystępne. Po kilku chwilach zmieniamy miejscówkę i przenosimy się na drugie piętro. I tu wystrój utrzymany jest na wysokim poziomie. Osobiście muzyka dużo bardziej przypadała mi do gustu. Moją uwagę przykuła jedna z lóż. Widząc dobrze bawiących się ludzi, skorzystałem z okazji do zebrania opinii. Goście chwalą, ale i (lekko) ganią - Rzeczą, która przyciąga do tego klubu, jest jego wystrój. Wszystko jest wykonane na najwyższym poziomie. W końcu w Oświęcimiu znalazło się tak ekskluzywne miejsce. Dodatkowo atutem jest to, że człowiek sam decyduje przy jakiej muzyce się bawi - mówi Piotr Pisz, jeden z gości. - Podoba mi się również pomysł z selekcją, dotyczącą ubrania i wieku. Takie są w końcu założenia klubu, że ma być ekskluzywny, nie wypełniony nastolatkami. Tak samo z cenami. Ktoś opowiada bzdury, że jest dużo drożej. Są wyższe, ale tylko trochę - dodaje Piotr. W międzyczasie przyglądamy się bawiącym ludziom. Trzeba przyznać, że każdy jest elegancko ubrany. Moje wyobrażenia były inne, dużo bardziej wygórowane. Okazuje się, że selekcja tylko z pozoru jest ostra. Na pewno nie ma miejsca na bluzy z kapturem i spodnie po kolana, jednak półsportowe obuwie i koszula w zupełności wystarczają. Ciekawym rozwiązaniem są szyby w podłodze pomiędzy kondygnacjami. Bawiący się mogą się obserwować nawzajem. Jedni patrząc w dół, a drudzy zadzierając głowy do góry. Wielbiciele kobiecych wdzięków mają zdecydowanie ułatwione zadanie. Przy barze spotykam Waldemara Skrobacza. Okazuje się, że wraz z kolegą kojarzy nie tylko mnie, ale także moją partnerkę. Waldemar przyszedł do Apartamentu 27 drugi raz. - Klub jest rewelacyjny. Przede wszystkim można zabawić się przy świetnej muzyce i w bardzo przyjemnych pomieszczeniach. Niestety, jak dla mnie ma zbyt wysokie wymagania. Przede wszystkim chodzi o strój glamour. Co przez to rozumieć? Czy koszula i sweter mogą być? Ja przyszedłem w swetrze i koszulce, bo jest mi w tym wygodnie. Na wejściu pani się zapytała, czy będę go ściągał. Powiedziałem, że nie. Dzięki temu wszedłem bez problemów. Inaczej pewnie nie wpuściliby mnie - opowiada Waldemar Skrobacz.