• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Przejazd w gminie Zator jednak zamknięty - FILM

Fot. Podolsze.pl

PKP Polskie Linie Kolejowe zamknęły przejazd kolejowy na skrzyżowaniu ulic Sosnowej i Gliwickiej z linią kolejową nr 94 w Zatorze. Decyzja wywołuje duże emocje, szczególnie wśród mieszkańców Podolsza.

Reklama

Spis treści

Kolejarze kilkakrotnie odkładali zamknięcie przejazdu. Pierwotnie miał zniknąć po otwarciu obwodnicy Podolsza, czyli ponad cztery lata temu. Później PKP PLK wskazywały kolejne terminy, między innymi lipiec 2024 roku. Ostatecznie zarządca infrastruktury wyznaczył 30 września i tym razem przejazd zamknął.

 

Przeciwko tej decyzji protestowali mieszkańcy. Sprzeciw zgłaszały również władze gminy Zator. Burmistrz Szymon Matyja ponownie zwrócił się do PKP PLK z prośbą o pozostawienie przejazdu i przeanalizowanie możliwości jego przebudowy tak, aby spełniał wymagane standardy bezpieczeństwa. O wsparcie poprosił również parlamentarzystów z regionu i wojewodę małopolskiego.

 

Interwencje nie zmieniły decyzji kolejarzy.

 

Mieszkańcy stracili alternatywną trasę

 

Z przejazdu korzystali przede wszystkim mieszkańcy Podolsza, ale również inni kierowcy, którzy wybierali tę drogę, aby ominąć korki. Zamknięcie szczególnie niepokoi pieszych i rowerzystów.

 

Alternatywą pozostaje bowiem ruchliwa obwodnica Podolsza, przy której brakuje chodnika i drogi dla rowerów.

 

PKP PLK: przejazd nie spełnia wymogów bezpieczeństwa

 

PKP PLK uzasadniają decyzję przede wszystkim względami bezpieczeństwa i parametrami linii kolejowej nr 94.

Podczas majowego spotkania z mieszkańcami dyrektor małopolskiego Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK Andrzej Lipski informował, że trasą przejeżdża około 80 pociągów na dobę. Po modernizacji część składów może rozwijać prędkość do 120 km na godz.

 

„Pociąg jadący z taką prędkością potrzebuje około 800 metrów na hamowanie. W tym miejscu maszynista ma ograniczoną widoczność przez konstrukcję przyczółka estakady. Ten przejazd nie spełnia wymogów bezpieczeństwa" - tłumaczył Andrzej Lipski.

 

Kolejarze wskazywali również na zagrożenie dla pieszych i rowerzystów. Przy takiej prędkości pociągu ewentualne zderzenie mogłoby zakończyć się tragicznie.

 

Dla mieszkańców argument dotyczący bezpieczeństwa nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu: po zamknięciu przejazdu stracili trasę, którą wielu z nich uważało za bezpieczniejszą od ruchliwej obwodnicy Podolsza.

 

 

 

 

 

 

a