• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Pryszczyca. Panikować nie należy, ale uważać trzeba

Reklama

W Polsce nie ma pryszczycy, ale wystąpiła u naszych sąsiadów - na Węgrzech i Słowacji. Służby apelują o wzmożoną ostrożność.

Krzysztof Jan Klęczar, wojewoda małopolski, apeluje do posiadaczy bydła, owiec, kóz, świń oraz innych zwierząt parzystokopytnych o zachowanie szczególnej czujności. Za wszelkie działania profilaktyczne i kontrolne w terenie odpowiedzialni są m.in. powiatowi lekarze weterynarii. Pryszczyca to choroba zakażna zwierząt parzystokopytnych. Obejmuje całe stada, a nie poszczególne osobniki. Charakterystyczne objawy to gorączka, spadek tzw. nieśności i brak apetytu.
„Później pojawiają się pęcherze na języku, w jamie gębowej, racicach i to wszystko później pęka, po czym następuje owrzodzenie” - opisuje obrazowo na prośbę Faktów Oświęcim Agnieszka Stachera, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Oświęcimiu.
Takie przypadki należy niezwłocznie zgłosić do wójta lub burmistrza, starosty, powiatowego lekarza weterynarii. Wszyscy hodowcy powinni o tym wiedzieć, gdyż postępowanie w przypadku zwierzęcych chorób zakaźnych wynika z przepisów sanitarnych i weterynaryjnych. A co my, zwykli zjadacze chleba, powinniśmy robić? Jeśli prowadzimy higieniczny tryb życia, nie musimy niczego zmieniać. Pandemia koronawirusa nauczyła nas często i dokładnie myć ręce i tego się należy trzymać. Z pewnością nie należy kupować mięsa i innych produktów odzwierzęcych z nieznanego, niepewnego źródła. To jednak zachowanie bezpieczne nie tylko w razie zagrożenia pryszczycą, ptasią lub świńską grypą, ale norma obowiązująca zawsze.
„Panikować nie należy, ale uważać zawsze trzeba” - apeluje lek. wet. Agnieszka Stachera.
 width=