Reklama
27 maja 2026, środa
POWÓDŹ. Zalana oczyszczalnia może się stać bombą ekologiczną
- Paweł Wodniak
- 21 maja 2010
- 13:00
Reklama
Przy zalanej oczyszczalni ścieków w Podolszu pracuje 17 wysokowydajnych pomp, jednakże efekt jest znikomy. Gdy woda opadnie i zacznie świecić słońce, może nastąpić problem ekologiczny. Pompy pracują też w Smolicach. Wisła musi opaść o cztery metry, by w tej miejscowości otworzyły się śluzy.
Podolsza nie zatopiło, jak dziewięć lat temu. Tym razem sytuacja jest o wiele lepsza. Zalaniu uległy jedynie podolszańskie Grzybionki, ale to i tak niewiele w porównaniu z powodzią w 2001 roku.
- Zagrożenie po otwarciu śluz przeszło na drugą stronę Skawy właśnie w okolice Smolic - mówi Zbigniew Biernat, burmistrz Zatora. - Zniszczenia są bardzo duże. Wiele z nich spowodowała nieuregulowana Wieprzówka. Przez lata zabezpieczano ją tylko w Andrychowie, czyli w górnej części. Brakło koordynacji prac i teraz cierpimy.
W Podolszu do reporterów Faktów Oświęcim podszedł starszy mężczyzna, który zwrócił uwagę na ogrodzone boisko, które znajduje się w międzywalu.
- Jakby była większa woda, krzewy i drzewa mogłyby wyrwać ogrodzenie, a to uszkodzić wał - denerwował się podolszanin.
- Przed 20 laty regionalny zarząd gospodarki wodnej zgodził się na posadzenie lasu w międzywalu. Jest tam też boisko i budynek klubu sportowego. Zgodnie z przepisami tego wszystkiego, a zwłaszcza lasu w międzywalu byc nie powinno - mówi Biernat.
Burmistrz Zatora zwraca tez uwagę na oczyszczalnię ścieków w Podolszu.
- Można było znaleźć lepsze miejsce. Wisła, Skawa, 500 hektarów stawów hodowlanych i zlewnie potoków to nienajszczęśliwsza lokalizacja dla oczyszczalni - stwierdza.
Dzisiaj nieczystości z domostw trafiają wprost do rzeki. Oczyszczalnia jest odłączona. Wysokowydajne pompy wypompowują z niej i jej okolic wodę. Nie wiadomo ile będzie trwał rozruch oczyszczalni, gdy sytuacja wróci do normy. W 2001 roku było to kilka miesięcy. Już teraz wiadomo, że niezwykle trudne będzie odbudowanie podłoża biologicznego. {loadposition tekst2}
- Musimy przenieść studnie wodociągową, która znajduje się przy Skawie między Graboszycami a Grodziskiem. RZGW przez dziewięć lat nic nie robiło przy Skawie w tym miejscu. I dlatego rzeka uszkodziła ujęcie wody i stację pomp - kontynuuje Zbigniew Biernat.
Woda zagroziła także oczyszczalni ścieków w Jawiszowicach.
- Jeżeli nie będzie burzy i nadmiernych opadów deszczu, oczyszczalnia zostanie uratowana. Mamy tam czterech pracowników, z którymi na bieżąco się kontaktujemy. Będziemy w stanie odpompować wodę, gdy jej poziom opadnie - mówi Teresa Jankowska, burmistrz Brzeszcz.
Na zdjęciu: Wysokowydajne pompy wypompowują wodę z oczyszczalni cieków w Podolszu. Fot. Paweł Wodniak.