• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

POWIAT. Strażacy-piromani najpierw podpalali, potem z zapałem gasili

Reklama


Kilkadziesiąt podpaleń mają na swoim koncie czterej druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej we Włosienicy koło Oświęcimia. Mężczyźni są w wieku od 20 do 22 lat. Swym niecnym procederem parali się od trzech lat. Wyrządzili straty oszacowane na ponad 700 tysięcy złotych.





- W 2008 roku policjanci zaczęli otrzymywać zgłoszenia o pożarach stodół, do których dochodziło w wielu miejscowościach powiatu oświęcimskiego. zwykle nocą i w krótkich odstępach czasu -
mówi aspirant Małgorzata Jurecka, rzeczniczka komendanta powiatowego policji w Oświęcimiu.

Sprawcy działali od 2008 do połowy bieżącego roku. Podpalali stodoły, budynki gospodarcze i stogi siana między innymi w Babicach, Brzezince, Harmężach, Grojcu, Rajsku, Polance Wielkiej, Osieku, Zaborzu, Przeciszowie, Zatorze, Porębie Wielkiej. W Smolicach wraz z budynkiem gospodarczym spłonął dach domu a w Głębowicach dodatkowo dwa samochody.

Piromani najczęściej działali wspólnie. Do podpaleń używali zapalniczki lub zapałek, a następnie, znając teren, bocznymi drogami odjeżdżali z miejsca zdarzenia aby po kilkunastu minutach jako strażacy ochotnicy wrócić i brać udział w akcji ratunkowo-gaśniczej. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że nie wzniecili pożaru we Włosienicy, miejscowości w której mieszkają i należą do ochotniczej straży pożarnej.

Kryminalni analizując zdarzenia doszli do wniosku, że podpaleń dokonuje jeden i ten sam sprawca bądź też grupa piromanów.

- Aby ustalić i zatrzymać podpalaczy powołano specjalną grupę, która zajęła się ich rozpracowaniem. Na trop rozwiązania zagadkowych podpaleń policjanci natrafili w czerwcu tego roku. Wytypowali kilku podejrzanych. Wkrótce okazało się, że czterej z pewnością mają związek z serią podpaleń - dodaje Jurecka.

Piromanów, którzy okazali się strażakami-ochotnikami z Włosienicy zatrzymano wczesnym rankiem w domach i zakładach pracy. Na razie przedstawiono im 30 zarzutów zniszczenia mienia przez podpalenie. Grozi im kara do 5 lat więzienia. Sąd może też nakazać naprawę wyrządzonych szkód, co oznacza, że każdy z podpalaczy będzie musiał wyłożyć z własnej kieszeni co najmniej 180 tys. zł.

- Sprawa jest rozwojowa, gdyż policjanci w dalszym ciągu ustalają czy zatrzymani mężczyźni mieli związek z kilkoma innymi, jeszcze nie wyjaśnionymi podpaleniami z poprzednich lat - tłumaczy Małgorzata Jurecka.

Na zdjęciu: Jeden z zatrzymanych piromanów podczas wizji lokalnej. Fot. Policja