• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Potajemny ślub w Auschwitz. Historia miłości Danuty i Alojzego Drzazgów

Dawna willa Gustawa Zwillinga w Harmężach. W latach 1941-1945 główna siedziba podobozu. Obecnie Zespół Szkolno-Przedszkolny. Fot. Szymon Kowalski

Mijają 83 lata od potajemnego ślubu kościelnego zawartego w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz.

Spis treści

Zarówno dokładna data tego wydarzenia, jak i tożsamość kapłana, wobec którego zakochani złożyli małżeńską przysięgę, pozostają do dziś tajemnicą. Przetrwały jednak wspomnienia jako dowód na to, że nawet w fabryce śmierci miłość potrafiła zwyciężyć. Oto niezwykłe losy Danuty Kwiatkowskiej i Alojzego Drzazgi.


Ona - więźniarka nr 26275


Danuta Kwiatkowska urodziła się 9 listopada 1909 roku w Chabówce, malowniczej wsi w powiecie nowotarskim; z zawodu była nauczycielką. Po wybuchu wojny aktywnie włączyła się w działalność konspiracyjną w ramach Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). 22 września 1942 roku gestapo ją aresztowało i osadziło w katowni „Palace” w Zakopanem. W trakcie prowadzonego śledztwa była wielokrotnie przesłuchiwana i torturowana, a na końcu dochodzenia usłyszała wyrok śmierci.


W dniu zakazanego przez okupantów Święta Niepodległości przeniesiono ją do kobiecego więzienia przy ulicy Helclów w Krakowie. Trzy tygodnie później, 1 grudnia 1942 roku, w grupie 85 mężczyzn i 14 kobiet trafiła do KL Auschwitz. Wśród deportowanych osób były m.in. Jadwiga Apostoł, działająca w podziemnej Konfederacji Tatrzańskiej, oraz Stanisława Rachwał, późniejsza ofiara stalinowskich represji. Jako polska więźniarka polityczna Danuta otrzymała numer 26275 i została skierowana do obozu żeńskiego w Birkenau. Na miejscu, w baraku nr 18, spotkała znajomą lekarkę z Rabki, dr Stefanię Kościuszko.


Nowo przybyły transport nie przechodził okresu kwarantanny, lecz niezwłocznie otrzymał przydział zatrudnienia. Jej pierwszym miejscem pracy było niezwykle ciężkie Abbruchkommando przy rozbiórce domów wysiedlonych Polaków. W styczniu 1943 roku kobieta zachorowała na tyfus i została przyjęta do obozowego szpitala. Dzięki pomocy życzliwego więźnia - lekarza, mimo skrajnego osłabienia i 39-stopniowej gorączki, przeżyła przeprowadzoną przez esesmanów selekcję.


Podobóz w Harmężach


Po opuszczeniu rewiru pracowała w pobliskich Budach przy melioracji terenu i sadzeniu nowych drzewek. Gdy pewnego dnia doszło do ucieczki jednej z więźniarek, całe komando ukarano wielogodzinną stójką na mrozie. Następnie, razem z kilkoma koleżankami, dostała się do komanda w Harmężach, gdzie warunki egzystencji były znacznie lepsze od tych w Birkenau. Kobiety zakwaterowano w miejscowym dworku, z którego wcześniej wysiedlono właścicieli. W przydzielonej sali spały pojedynczo na łóżkach zasłanych białymi prześcieradłami; miały też możliwość codziennego mycia się w ciepłej wodzie. 


Podobóz był wiejską farmą (niem. Geflügefarm Harmense), na której więźniarki zajmowały się hodowlą drobiu (kur, kaczek, gęsi i indyków) oraz królików i nutrii. Ich pracą kierowała cywilna Niemka, Marianne Rendel, mająca odpowiednie doświadczenie w profilu gospodarstwa. Poza tym na terenie znajdowała się niewielka kuźnia i stolarnia, w której zatrudnieni byli więźniowie. To właśnie w tej grupie Danuta poznała swojego przyszłego męża.


On - więzień nr 972


Alojzy Drzazga urodził się 19 maja 1918 roku w Łodzi. Po klęsce kampanii wrześniowej - jak wielu młodzieńców - postanowił przedostać się na Węgry, a stamtąd do Francji, by zasilić szeregi armii polskiej generała Sikorskiego. Ten plan się nie powiódł, gdyż już w listopadzie 1939 roku został zatrzymany w okolicach Komańczy i poprzez Sanok, gdzie przeszedł brutalne śledztwo, trafił do więzienia w Nowym Wiśniczu. 20 czerwca 1940 roku, w grupie 313 mężczyzn, przewieziono go do nowo utworzonego obozu Auschwitz; stał się numerem 972. Z racji drobnej postury (mierzył 163 cm wzrostu) za drutami otrzymał pseudonim „Kajtek”. 


Jego pierwszym miejscem zatrudnienia stała się prowizoryczna kuchnia zlokalizowana pomiędzy blokami 1 i 2, w której funkcję oberkapo pełnił Arnold Hartwig - niemiecki więzień kryminalny, należący do grupy trzydziestu funkcyjnych sprowadzonych z Sachsenhausen.


Po kilku miesiącach kuchnię przeniesiono do nowego baraku, w którym zainstalowano olbrzymie parowe kotły. W tym początkowym okresie był świadkiem wszystkich znaczących wydarzeń w miejscu kaźni: ucieczki Tadeusza Wiejowskiego i zarządzonego - najdłuższego w historii - karnego apelu, utworzenia orkiestry więźniarskiej, a przede wszystkim stałej rozbudowy obozu macierzystego.


W czerwcu 1941 roku został przyłapany na „organizowaniu” mięsa i usunięty z grona kucharzy. Dzięki pomocy Otto Küsla otrzymał przydział do gospodarstwa rolnego (niem. Landwirtschaft), gdzie przepracował kilka miesięcy jako woźnica. Razem z kapo objeżdżali wozem cały teren strefy interesów, zabierając z wysiedlonych zabudowań wszelkie narzędzia rolnicze, a nawet stare żelastwo. Sprzęty były przejmowane na potrzeby gospodarstwa obozu. Później wystarał się o przeniesienie do komanda Harmęże, gdzie również był woźnicą, a z czasem cieślą.


Miłość i potajemny ślub


W podobozie w Harmężach rygor był znacznie lżejszy niż w obozie macierzystym czy Birkenau. Więźniowie i więźniarki pracowali co prawda w osobnych komandach, ale w trakcie dnia nie byli specjalnie pilnowani (zabezpieczenie stanowił tzw. duży łańcuch straży, niem. Grosse Postenkette) i mieli możliwość kontaktowania się. Mężczyźni starali się pomagać kobietom w trudnej lagrowej codzienności. Tak właśnie doszło do zawarcia znajomości Alojzego i Danuty, a ich relacja szybko przerodziła się w gorące uczucie. Swoją miłość dwoje heftlingów postanowiło przypieczętować ślubem, który miał miejsce jesienią 1943 roku. Po latach ocalony tak relacjonował to wydarzenie:

„Jakkolwiek byliśmy więźniami, postanowiliśmy jednak zalegalizować łączące nas więzy formalnym ślubem kościelnym. Wydawać się to może nieprawdopodobnym, ale tak faktycznie było. Zdawaliśmy sobie sprawę z ogromu niebezpieczeństwa, lecz miłość była silniejsza. Jako długoletni więzień KL Auschwitz, pracując nadto w tak dobrym komandzie jak Harmęże, miałem bardzo wielu obozowych przyjaciół i kolegów, którzy starali się spełnić moje prośby.

Ja również starałem się ich nie zawodzić w potrzebie. Dlatego spełniono także i tym razem moją niezwykłą prośbę. Chodziło mianowicie o nielegalne przywiezienie (pod byle pozorem) więźnia - księdza, który mógłby nam dać ślub. Nasze marzenia spełniły się w październiku 1943 roku. Niestety nie pamiętam dokładnej daty dziennej, kiedy kapłan więzień dał nam ślub”.

 
Wiadomo, że w potajemnej ceremonii ślubnej młodej parze towarzyszyli zaufani świadkowie: Zdzisław Pałasiński, więzień z pierwszego transportu oraz urodzona w przedwojennym Oświęcimiu Jadwiga Bartel. Oboje przeżyli wojnę. Pomimo podjętych wysiłków nie udało się natomiast ustalić tożsamości księdza; jedni twierdzili, że zginął w czasie ewakuacji, inni, że był widziany po wojnie. Do Harmęż sprowadzono go jako rzekomego „kominiarza”.


Narodziny w Birkenau


Pomimo okoliczności i stałej obecności esesmanów nowożeńcy starali się spotykać, wykorzystując w tym celu specjalną skrytkę obok warsztatu stolarskiego. Po pewnym czasie Danuta zachorowała na malarię. Dzięki troskliwej opiece męża, który dostarczał jej zastrzyki i lekarstwa, zdołała wrócić do zdrowia.


Owocem niejawnego małżeństwa była ciąża Danuty. Gdy stan kobiety stał się widoczny, przeniesiono ją do Frauenlagru w Birkenau. 21 października 1944 roku urodziła tam córeczkę, a odbierającą poród była najprawdopodobniej niezłomna położna Stanisława Leszczyńska. Dziecko także otrzymało swój numer, który został mu wytatuowany na udzie.


Na skutek zapalenia połogowego piersi młoda mama nie mogła karmić niemowlęcia - karmiły je na zmianę trzy więźniarki, które rodziły w tym samym okresie. Matka z córeczką nie zostały objęte ewakuacją obozu. Oswobodzone przez Armię Czerwoną 27 stycznia 1945 roku, przebywały w urządzonym na miejscu szpitalu dla ocalonych. Następnie w zorganizowanym transporcie konnym przewieziono je do Krakowa, gdzie schronienia udzielił im oddział Polskiego Czerwonego Krzyża. Pod koniec marca, tuż przed Wielkanocą, bezpiecznie dotarły do rodzinnego domu w Chabówce.


KL Mauthausen i powojenne spotkanie


W chwili narodzin dziewczynki Alojzego nie było już w Auschwitz. We wrześniu 1944 roku został przeniesiony do KL Mauthausen w Austrii, gdzie otrzymał nowy numer 100787. Przez pierwsze miesiące był zatrudniony w komandzie wyładunkowym na miejscowym dworcu kolejowym. Z początkiem nowego roku trafił do podobozu Gusen II - Bergkristall, ciężko pracując przy pogłębianiu podziemnych sztolni. 5 maja 1945 roku obóz wyzwolili Amerykanie. Do Polski powrócił miesiąc później. Po krótkim pobycie w rodzinnym domu w Łodzi, z drżeniem serca udał się na południe, nie wiedząc, czy jego ukochana przeżyła lagrową gehennę. Szczęśliwie odnalazł małżonkę i po raz pierwszy wziął na ręce malutką córeczkę.


Nowe życie na Śląsku


Rok po wojnie, w 1946 roku, Danuta i Alojzy zawarli także cywilny związek małżeński w Kudowie-Zdroju. Docelowo osiedlili się w Gliwicach, gdzie na świat przyszło ich drugie dziecko - syn.
Blisko dwuipółletni pobyt w hitlerowskich więzieniach i obozie bardzo mocno zaważył na zdrowiu kobiety. Zmagała się z gruźlicą, spędzając długie miesiące na leczeniu sanatoryjnym, co znacznie utrudniało aktywność zawodową.


Alojzy, obok pracy, zaangażował się w działalność społeczną i kombatancką.
Ocaleni nawiązali też kontakt z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, gdzie złożyli swoje relacje z pobytu w obozie. To właśnie dzięki tym świadectwom, ich niezwykłe wojenne losy zostały utrwalone dla przyszłych pokoleń.


W 1972 roku Danuta nieszczęśliwie złamała nogę w swoim mieszkaniu. Wyczerpany organizm nie pozwolił już na powrót do fizycznej sprawności i do końca życia pozostała osobą leżącą. W tym trudnym okresie mogła jednak liczyć na troskliwą opiekę męża i rodziny. 


Małżeństwo zawarte w obozie Auschwitz okazało się wspaniałym, 35-letnim związkiem, pełnym miłości, ciepła i wzajemnej życzliwości, okraszonej też humorem. Danuta Drzazga zmarła w 1978 roku, a Alojzy w 1994; spoczęli na Cmentarzu Lipowym w Gliwicach.

O autorze:
Szymon Kowalski urodził się w 1975 roku w Krakowie. Jest historykiem, archiwistą, muzealnikiem i menedżerem kultury. Od 2001 roku pracuje w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, gdzie jest ekspertem w zakresie dokumentacji więźniów obozu.