• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Pospolite ruszenie, czyli spontan, jak mówią młodzi

Reklama


Mianem spontanu młodzi ludzie określają spontaniczne działanie. Zaangażowanie mieszkańców powiatu w akcję przeciwpowodziową należy nazwać właśnie spontanem. I choć rubryka, w której publikuję felietony nosi nazwę „Okiem malkontenta”, to tym razem malkontencić nie zamierzam.





Ktoś mógłby tłumaczyć pospolite ruszenie tysięcy ludzi, którzy wyszli ze swoich domów, by ładować worki z piaskiem, podwyższać i umacniać wały rzek i rzeczek, faktem chronienia własnego dobytku. Ale przecież te tysiące mogły siedzieć w fotelach i liczyć na pomoc służb do tego powołanych. I zgłaszać swoje roszczenia w tej kwestii.

Tymczasem mieszkańcy powiatu, także ci, którym woda co najwyżej mogła zalać skalniaczek w ogródku, czuli potrzebę niesienia pomocy. Wiedzieli, że są potrzebni. Ratowali swoje i cudze domostwa, sołectwa, gminy i powiat. Ratowali Polskę przed wielką wodą.

Zawalili pracę, ryzykowali swoje życie i zdrowie. Odłożyli na półkę niesnaski, spory sąsiedzkie, kariery zawodowe. Wiedzieli, że trzeba być tam, gdzie potrzebna jest pomoc. Niezależnie od płci i wieku.

Pomagali. Dostarczali żywność, ratowali zwierzaki, bronili zalanych domostw przed ewentualnymi szabrownikami. Niektórzy byli w mundurach straży pożarnej, policji, straży miejskiej i innych służb. W większości jednak mieli na sobie kupione za własne pieniądze spodnie, gumowce, swetry i kurtki przeciwdeszczowe. Czasami z logiem z obecnej lub poprzedniej pracy.

Dali z siebie wszystko. Nie da się wycenić, ile uratowali euro, złotych, dolarów. Nie po to nie przespali kilku długich dni. Nie pytali, gdzie uratują największe majątki. Byli po prostu tam, gdzie było trzeba. W tym czasie zwykli Polacy ratowali zwykłych Polaków i ich dobytek.

Obserwowałem to pospolite ruszenie, ten spontan tam, gdzie było najgorzej. Pomimo kłótni, konfliktów i różnicy zdań, normalnych w tym czasie, bo emocji nie dało się opanować, mieszkańcy powiatu oświęcimskiego zdali obywatelski egzamin.

Kurde, powyższe zdanie zabrzmiało, jakbym całe swoje życie przeżył w poprzedniej epoce. Obywatelski egzamin? Nie! Po prostu byliście wspaniali. I najbardziej cieszy, że ta Wasza wspaniałość wynikła z tego po prostu. Ot, taki spontan. I jeszcze jedno: Dzięki ziomale. {loadposition tekst2}