• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Po „Nim wstanie dzień” Joanna Chrząszcz prezentuje „Bezdech” - FOTO

Fot. zbiory Joanny Chrząszcz

Joanna Chrząszcz przygotowała nową wystawę „Bezdech”. Po cyklu „Nim wstanie dzień” kieruje wzrok w stronę detalu.

Reklama

W Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu wciąż można oglądać wystawę „Nim wstanie dzień”, która zostaje z widzami do końca lutego. Autorka prowadzi w niej przez poranki w Brzezince i pokazuje, jak próbuje oswoić ciężar miejsca, nie uciekając od tego, co żyje obok pamięci.

 

„To jest ponad 10 lat mojej pracy, te fotografie - mówiła Joanna Chrząszcz podczas wernisażu „Nim wstanie dzień”.

 

Autorka tłumaczyła też, że zdjęcia powstawały o świcie, zanim teren zaczynał tętnić ruchem zwiedzających.

 

„To są zdjęcia wykonywane faktycznie o świcie, przede wszystkim jak parkowałam samochód przed Bramą Śmierci - wyjaśniała.

 

W jej opowieści ważna była próba uchwycenia współczesności miejsca, a nie tylko samego obrazu. Więcej o wystawie można przeczytać TUTAJ.

 

Teraz Joanna Chrząszcz zapowiada kolejną wystawę, „Bezdech”. W komentarzu do cyklu pisze, że ta praca powstała „na skutek uważności”, a sam tytuł rozumie szerzej niż medyczne zatrzymanie oddechu.

 

„Dla mnie bezdech to bycie całym swym jestestwem „tu i teraz” - zaznacza autorka.

 

Tłumaczy, że tylko chwila obecna daje realny dostęp do emocji, bez obciążenia przeszłością i bez lęku o przyszłość. To „teraz” pozwala nie tylko oddychać i smakować życie, ale też na moment oddech zatrzymać, żeby lepiej je poczuć i zachować.

 

Autorka podkreśla, że fotografowała, wchodząc bardzo blisko, w świat makro i mikro. Pisze wprost, że taki rodzaj pracy wymaga skupienia i często także dosłownego bezdechu.

 

„Wszystkie zaprezentowane fotografie wykonałam zanurzając się w świat makro i mikrofotografii. Ta wymaga wyjątkowego skupienia, często także dosłownego naszego bezdechu" - wyjaśnia Joanna Chrząszcz.

 

Dodaje, że liczyła się „troska o zachowanie tych pojedynczych kropel rosy” i o nienaruszenie układu struktur roślin. Moment naciśnięcia migawki opisuje jako pochylenie się nad tym, co zwykle niewidoczne.

 

W tekście towarzyszącym wystawie wraca też wątek z wcześniejszej prezentacji „(Ob)szary”. Autorka nazywa „Bezdech” konsekwencją tamtych założeń i potrzebą wejścia głębiej w detale.

 

„Bezdech” to konsekwentne zmierzanie do celów wyznaczonych sobie przy tworzeniu mojej wcześniejszej wystawy zatytułowanej „(Ob)szary” - podkreśla.

 

Tym razem świadomie ogranicza kolor i wybiera czarno białą formę, bo chce jeszcze pełniej wejść w świat abstrakcyjnych obrazów natury i w klasyczną fotografię, którą, jak pisze, szczególnie lubi.

 

Na końcu zostawia widzowi prostą propozycję. Nie obiecuje gotowych odpowiedzi, tylko zachęca do własnego odczytania kadrów.

 

„Zapraszam Państwa do wstrzymania oddechu i próby stworzenia swoich własnych obrazów" - zachęca Joanna Chrząszcz.

 

Kto chce zobaczyć ten kierunek krok po kroku, może zacząć od „Nim wstanie dzień”, dostępnej w MDSM do końca lutego, a potem wejść w „Bezdech”, gdzie wszystko dzieje się bliżej, ciszej i w większym skupieniu.

 

Wernisaż wystawy „Nim wstanie dzień” rozpocznie się w piątek 6 lutego o godz. 18 w galerii Tyle Światów Oświęcimskiego Centrum Kultury.

 

Powiązane artykuły

„Nim wstanie dzień”. Dziesięć lat porannych kadrów - FILM, FOTO

„Nim wstanie dzień”. Dziesięć lat porannych kadrów - FILM, FOTO

W Domu Ciszy w Oświęcimiu można zobaczyć cykl czarno-białych fotografii Joanny Chrząszcz, tworzony przez dziesięć lat pracy.