Reklama
2 maja 2026, sobota
Po co nam park and ride? - FELIETON
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 26 czerwca 2020
- 18:52
Reklama
Mamy w Oświęcimiu park and ride. Znajomi pytają mnie - po co? I ja też zadaję sobie to pytanie. Po co stanęła u nas przewiewna buda na 300 samochodów?
Jeśli dobrze rozumiem, a sądzę, że intelekt w tym temacie mnie nie zawodzi, idea park and ride jest jedna. Kierowca sam lub z pasażerami przyjeżdża na parking przy dworcu kolejowym, zostawia samochód i przesiada się na pociąg. Wtedy ten parking jest bezpłatny.
Tyle, że Oświęcim swój status stacji przesiadkowej stracił w odległej przeszłości. Lata temu też ludzie przestali dojeżdżać pociągami do pracy i szkoły w liczbie, jaką pamiętam z dzieciństwa. Wtedy pociągów pasażerskich było o wiele więcej niż prywatnych samochodów.
Podróż koleją do Krakowa trwa około dwóch godzin. Do Katowic ponad godzinę, choć to tylko 33 kilometry. Do tego trzeba jeszcze doliczyć czas dojazdu na dworzec kolejowy w miejscu rozpoczęcia podróży, a następnie z dworca docelowego do miejsca przeznaczenia. Nikt nie ma tyle czasu.
Pociągi na liniach pasażerskich zahaczających o Oświęcim wożą głównie powietrze. Ludzie dojeżdżają do pracy samochodami. W pojedynkę, dwójkami, trójkami, czwórkami, w piątkę. Dogadują się, że w jednym tygodniu jeden wozi kolegów, w drugim kolejny i tak na zmianę. Oszczędność czasu i pieniędzy.
I choćby nie wiem ile połączeń kolej uruchomiła, ludziom wygodniej będzie dojechać sprzed domu do pracy samochodem, niż tracić czas w kilkudziesięcioletnich, choć zmodernizowanych składach kolejowych, zwanych przez miłośników kolei kiblami.
Aktualnie na stacji kolejowej w Oświęcimiu zatrzymuje się 25 pociągów pasażerskich. Trwa remont połączenia pomiędzy grodem nad Sołą a Krakowem via Chrzanów i Trzebinia. Po jego zakończenia ze stolicy ziemi oświęcimskiej do stolicy Małopolski podróż ma trwać niespełna godzinę. Ale o tym, jak zmienić przyzwyczajenia dojeżdżających samochodami, nikt nic nie mówi. Park and ride to za mało.
Tym bardziej, że nie ma widoków na modernizację linii do Katowic i budowę szlaku do Tychów. Polska kolej nie odzyska swojej dawnej świetności, przedwojennej punktualności i liczebności pasażerów. Chociażby dlatego, że nie ma na to pomysłu.
Przy 25 połączeniach kolejowych dziennie budowa park and ride za 20 milionów złotych, to zwykła rozrzutność. Nawet biorąc pod uwagę, że 15 milionów pochodziło z Unii Europejskiej. Inwestycja, która stanęła na ulicy Powstańców Śląskich, jest po prostu miastu niepotrzebna.
Niepotrzebna, jak gastronomiczne akwarium, które w ubiegłym roku powstało w Rynku Głównym w Oświęcimiu, tylko po to, by oszpecić serce miasta. Niepotrzebna, jak Centralny Port Komunikacyjny, który należy traktować tylko i wyłącznie w kategoriach pomnika pychy i dumy obecnej władzy. Niepotrzebna, jak bezsensowny przekop Mierzei Wiślanej, będący efektem urojonej wizji szeregowego posła, który przejdzie do historii jako człowiek, który zniszczył nadmorską przyrodę i nie poniesie za to żadnej odpowiedzialności.