Reklama
PIŁKA NOŻNA. Tylko i aż remis Soły
- Jola Wodniak
- Piłka nożna
- 7 października 2013
- 10:07
Reklama
W pojedynku nazywanym „prawie derbami”, bez wątpienia doszło do niespodzianki. Soła co prawda nadal jest niepokonana, jednak musiała podzielić się punktami z Janiną Libiąż, uzyskując rezultat 2:2.
Solarze dwukrotnie gonili i dogonili przeciwnika, a w końcówce mogli nawet pokusić się o zwycięstwo. Tak się jednak nie stało, dlatego przewaga oświęcimian nad drugą w tabeli Łysicą stopniała do czterech punktów.
Piłkarze Soły Oświęcim mają o czym myśleć. Dzisiaj długimi momentami grali po prostu słabo, choć tak naprawdę i tak mieli wiele okazji na to, aby przechylić szalę na swoją korzyść. W porównaniu do pierwszego składu w meczu z Wierną Małogoszcz zaszła jedna zmiana. Przemysława Knapika w ataku zastąpił Adam Janeczko, który niestety zmarnował sporo szans na gola.
Janina bez wątpienia odrobiła pracę domową. Goście wyeliminowali z gry Pawła Cygnara, a żaden inny zawodnik dzisiaj nie potrafił wziąć ciężaru gry na siebie. Dodatkowo libiążanie grali ostro, momentami na pograniczu faulu, walcząc o swoje.
W 6. minucie patrząc z perspektywy kibiców Soły, ten mecz mógł zacząć się pięknie. Po dograniu Cygnara do Adama Janeczko, ten drugi mógł strzelać, ale zdecydował się podawać wzdłuż bramki do Mateusz Glenia. Strzał głową lewoskrzydłowego Pasiaków w znakomitym stylu sparował Dawid Stambuła.
Pięć minut później miała miejsce pierwsza i nie ostatnia kontrowersja w tym meczu. Piłka po uderzeniu Artura Szlęzaka po rykoszecie, spadła pod nogi Grzegorza Kmiecika. Rosły napastnik Janiny był lekko przytrzymywany przez Dawida Wadasa i swoim sprytnym zachowaniem dał podstawy do tego, aby arbiter odgwizdał rzut karny, co też zrobił. Pewnym wykonawcą „jedenastki” okazał się Piotr Witoń.
W 19. minucie Solarze odpowiedzieli ładną, kombinacyjną akcją, podczas której strzał Dawida Dynarka został zablokowany, a Adam Janeczko przymierzył pod poprzeczkę. Stambuła poradził sobie jednak z ta próbą.
Zespół z grodu nad Sołą miał pewne problemy z przedostaniem się pod bramkę rywala, więc swoje okazje tworzył dzięki swojemu znakowi firmowemu, czyli stałym fragmentom gry. Po dwóch z nich, najpierw minimalnie niecelnie „główkował” Bartłomiej Jasiński, a później fatalnie spudłował Adam Janeczko, strzelając nad poprzeczką.
Pierwsza połowa nieuchronnie zbliżała się do końca i wszystko wskazywało na to, że to goście będą schodzić do szatni w lepszych nastrojach. Tak jednak nie było, bo w drugiej minucie doliczonego czasu, wydarzyła się kontrowersja numer dwa. Piłka po uderzeniu Pawła Cygnara z rzutu wolnego ewidentnie trafiła w rękę Grzegorza Kmiecika, który był ustawiony w murze.
Sędzia najpierw odgwizdał rzut wolny, jednak po konsultacji z arbitrem bocznym przyznał gospodarzom rzut karny, co spotkało się z ostrymi protestami libiążan. Decyzja nie została jednak zmieniona i rzut karny wykorzystał Paweł Cygnar, uderzając w przeciwny róg, w którym rzucił się golkiper.
Ciśnienia ewidentnie nie wytrzymał trener Piotr Pierścionek, który zaraz po gwizdku sędziego kończącym pierwszą odsłonę, podszedł do trójki sędziowskiej, mocno protestując. Szkoleniowiec według protokołu sporządzonego przez arbitrów gwałtownie gestykulował, głośną wyrażając swoje niezadowolenie obraźliwymi tekstami. Za taki właśnie czyn został odesłany na trybuny.
To chyba jednak niespecjalnie przeszkodziło Janinie, która grała konsekwentnie to, co sobie założyła i mocno utrudniała życie Solarzom. W 59. minucie Dawid Adamczyk na kilku metrach „odjechał” Dawidowi Wadasowi, który faulował go w polu karnym. Sędzia Michał Fudala podyktował już trzeci rzut karny tego dnia. Znowu pewnie wykorzystał go Piotr Witoń, który z pomocą słupka cieszył się z gola.
Podopieczni Piotra Pierścionka od tego momentu co nie może dziwić zwalniali grę i umiejętnie „kradli” cenne sekundy Sole. Ku zdziwieniu kibiców Pasiaków, Sebastian Stemplewski długo nie decydował się na zmiany, ale jak już jest w końcu zrobił, to okazały się one skuteczne.
W 76. minucie na placu gry pojawił się Przemysław Knapik, którzy potrzebował sześciu minut, aby się odblokować i zdobyć pierwszego gola w sezonie. Po indywidualnej akcji Mateusza Glenia lewą stroną boiska i jego strzale, Dawid Stambuła z trudem odbił piłkę, która spadła pod nogi Knapika. Ten mając przed sobą pustą bramkę nie mógł się pomylić i doprowadził do remisu.
Zresztą z tego miejsca trzeba wspomnieć, że końcówkę Soła niemal tradycyjnie miała mocną. Ostatni kwadrans to zdecydowanie ataki miejscowych, którzy zepchnęli drużynę z Libiążą do głębokiej defensywy.
Biało-czerwoni z Oświęcimia po trafieniu na 2:2, szukali decydującego gola i nie tylko mogli, ale powinni go znaleźć. Po ładnym prostopadłym podaniu Knapika, Cygnar przegrał pojedynek z bramkarzem, ale z dobitką pośpieszył Bartłomiej Jasiński. „Jachu” mając przed sobą pustą bramkę trafił w poprzeczkę. Chwilę później po raz drugi Jasiński obił poprzeczkę, po dośrodkowaniu Dawida Dynarka. Goście w tych sytuacjach mogli mówić o wielkim szczęściu. Mimo sporego naporu oświęcimian, rezultat się już nie zmienił.
Remis bez wątpienia jest korzystniejszy dla Janiny, która potrafiła wyszarpać punkt na boisku lidera.
Soła Oświęcim – Janina Libiąż 2:2 (1:1)
Bramki:
0:1 – Witoń 12 min. (karny)
1:1 – Cygnar 45+3 min. (karny)
1:2 – Witoń 61 min. (karny)
2:2 – Knapik 82 min.
Składy:
Soła: K. Talaga – J. Jamróz (82 min. Domański), Wadas (71 min. G. Talaga), Skrzypek, Ząbek – Stanek, Dynarek, Cygnar, Gleń – Jasiński, Janeczko (76 min. Knapik).
Janina: Stambuła – Rzymowski, Treściński, Górka, Madej (43 min. Orłowski), Jesionowski (24 min. Ambroziak), Adamczyk, Szlęzak, Wierzba (78 min. Patyk), Witoń, Kmiecik (75 min. Ł. Jamróz).
Żółte kartki: Ząbek, Wadas, Skrzypek (Soła) - Jesionowski, Kmiecik, Ambroziak, Stambuła, Szlęzak, Treściński, Rzymowski (Janina)
Sędziowali: Michał Fudala – Sławomir Pudło, Seweryn Kozub (Brzesko)