• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

PIŁKA NOŻNA. Starcie tytanów na remis

Reklama


Po meczu na szczycie 27. kolejki IV ligi można powiedzieć jedno – walka o awans trwa dalej. Karpaty Siepraw zremisowały z Sołą Oświęcim 2:2, choć przegrywały już 0:2. W pojedynku na noże nie brakowało emocji, kontrowersji i błędów sędziowskich.






Waga tego pojedynku była ogromna i od początku czuć było ją w powietrzu. W przypadku zwycięstwa Soły, odjechałaby ona swoim rywalom już na 7 punktów. Gdyby jednak to Karpaty wygrały, to miejscowi doszliby Solarzy na tylko jeden punkcik.

Szkoleniowiec Pasiaków na ten pojedynek przygotował specjalną, nową taktyką pod rywala. Na boisku można było zobaczyć ustawienie z trzema środkowymi pomocnikami oraz jednym napastnikiem. W taki sposób Soła w tym sezonie jeszcze nie grała.

Na początku ta taktyka zadawała egzamin. Oświęcimianie przejęli środek pola i dyktowali warunki gry. Na efekty nie trzeba było czekać. Sebastian Stemplewski zagrał na prawą stronę do Adriana Stanka, który dośrodkował w pole karne. Do piłki najwyższej doskoczył Artur Czarnik i z kilku metrów strzałem głową wpakował futbolówkę do siatki. Goście rozpoczęli ten mecz po prostu wyśmienicie.

Co najważniejsze Solarze nie spoczęli na laurach, a nadal z furią atakowali sieprawian, którzy byli mocno zagubieni. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Pawła Cygnara i zgraniu piłki, Bartłomiej Sałapatek z bliska przestrzelił.

Kilka minut później popularny „Sałata” już się nie pomylił i po centrze z głębi pola Wojciecha Jamroza, wyskoczył za pleców obrońców i świetnym uderzeniem głową pod poprzeczkę zaskoczył Jana Zachariasza.

Wydawało się, że Karpaty są już niemal na łopatkach i kto wie, czy by tak nie było, gdyby nie kontrowersyjna sytuacja z 20. minuty. Strzał z rzutu wolnego Pawła Cygnara, bramkarz sieprawian jeszcze odbił, ale wobec dobitki Dawida Wadasa był już bezradny. Kiedy sędzia zdecydowanym ruchem ręki wskazał na środek boiska, arbiter boczny zasygnalizował pozycję spaloną strzelca, choć piłkarze Soły byli przekonani, że o takiej nie mogło być mowy. Na nic zdały się pretensje i gol nie został uznany.

Potem do głosu zaczęli dochodzić miejscowi. W 22. minucie Krzysztof Zając urwał się obrońcom i w sytuacji sam na sam z bramkarzem próbował go lobować, minimalnie niecelnie.

Znakomitą szansę na podwyższenie prowadzenia miał Bartłomiej Jasiński, po dośrodkowaniu Adriana Stanka. Rosły snajper gości „główkował” z kilku metrów, ale dobrą interwencją popisał się Zachariasz.

Kiedy wydawało się, że Soła będzie schodzić na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem, po prostopadłym zagraniu między obrońców, Tomasz Szczytyński zgubił Rafała Skrzypka i sprytnie przymierzył obok wychodzącego Kamila Talagi.

Gołym okiem widać było, że bramka do szatni pomogła gospodarzom, którzy w drugiej odsłonie wykazywali więcej ochoty do gry i z pewnością za to im chwała, jednak do widowiska włączył się także sędzia, który sypał kartki Solarzom niczym z rogu obfitości oraz gwizdał niemal każde stykowe zagranie na korzyść gospodarzy.

W 57. minucie kolejna bramka dla gości została nieuznana. Paweł Cygnar dośrodkował w pole karne, a naciskany przez Bartłomieja Jasińskiego Szczepan Galas, wpakował futbolówkę do własnej siatki. Tym razem sędzia dopatrzył się faulu napastnika Soły i obyło się bez większych protestów.

Dwie minuty później ładnym strzałem z 15 metrów popisał się Artur Czarnik. Do szczęścia zabrakło niewiele, bo piłka trafiła w słupek.

Potem na boisku coraz bardziej zaczęli dominować gospodarze, którzy w 70. minucie dostali prezent od sędziego. Tomasz Szczytyński upadł w polu karnym praktycznie bez kontaktu z Rafałem Skrzypkiem, ale arbiter zgodnie z tradycją, podyktował „jedenastkę” dla Karpat. Ten element niemal do perfekcji opanował już Tomasz Szczytyński, który do końca wyczekał bramkarza i po mistrzowsku wpakował piłkę w przeciwny róg do tego, w którym rzucił się Kamil Talaga.

W 77. minucie ładną paradą popisał się Jan Zachariasz po uderzeniu z dystansu Marcina Nowaka, natomiast tuż przed końcem meczu bliski szczęścia był Krzysztof Zając, któremu z rzutu wolnego niewiele zabrakło do trafienia niemal w samo „okienko”. Tym samym obie drużyny musiały zadowolić się remisem, a w tabeli jest nadal „status quo”.

Karpaty Siepraw – Soła Oświęcim 2:2 (1:2)

Bramki:

0:1 – Czarnik 6 min.
0:2 – Sałapatek 17 min.
1:2 – Szczytyński 45 min.
2:2 – Szczytyński 70 min. (karny)

Składy:

Karpaty: Zachariasz – Galas (88 min. Król), Suder, Szablowski, Juszczak, Kęsek (90+2 min. Mieszczak), Morawiec (65 min. Połomski), Witko (61 min. Tyrka), Marchiński, Szczytyński, Zając.

Soła: Talaga – Sałapatek, Wadas, Skrzypek, Jamróz – Stanek, Czarnik, Stemplewski (80 min. Janeczko), Cygnar (90+1 min. Niewiedział), Gleń (65 min. Nowak) – Jasiński (71 min. Ząbek).


Zaloguj się, aby dodać komentarz. Kliknij TUTAJ