Reklama
PIŁKA NOŻNA. Stałe fragmenty gry kluczem do historycznego zwycięstwa
- Jola Wodniak
- Piłka nożna
- 12 sierpnia 2013
- 06:15
Reklama
Znakomita inauguracja w wykonaniu Soły Oświęcim. W swoim pierwszym, historycznym meczu w III lidze, oświęcimianie pokonali Koronę II Kielce 4:1, strzelając aż trzy gole po stałych fragmentach gry.
To było prawdziwe święto futbolu w Oświęcimiu. Bez wątpienia postarali się o to piłkarze, ale także kibice, którzy w rekordowej liczbie zjawili się na stadionie im. Braci Kisielińskich w Oświęcimiu. Śmiało można stwierdzić, że takich tłumów na Sole jeszcze nie było.
Przed meczem piłkarze Soły zostali obdarowani pucharem za wygranie rozgrywek IV ligi, który odebrali z rąk prezesa MZPN-u Ryszarda Niemca.
Trener Sebastian Stemplewski niemal tradycyjnie zaskoczył nieco składem. Na ławce rezerwowych usiadły nowe nabytki beniaminka III ligi, takie jak Przemysław Knapik, czy Grzegorz Talaga.
Historia pierwszych meczów u siebie w poprzednich latach nie była łaskawa dla Pasiaków. Dwa lata temu przegrali oni w V lidze z Jałowcem Stryszawa 0:3, natomiast rok temu z Niwą Nowa Wieś 0:2. Tym razem złe duchy nie nawiedziły stadionu Soły.
Zaczęło się jednak od mocnego uderzenia Korony II. Podopieczni Sebastiana Stemplewskiego bardzo szybko przekonali się, jak spora różnica jest między IV a III ligą. To Koroniarze od pierwszego gwizdka sędziego dominowali na murawie i nadawali ton wydarzeniom na boisku.
Już w 35. sekundzie po podaniu ze środka pola, Piotr Paprocki przymierzył tylko w boczną siatkę. Zaledwie dwie minuty później, goście kolejny raz wysłali ostrzeżenie dla Solarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, minimalnie niecelnie „główkował” Michał Wrześniewski.
Kielczanie sprawiali wrażenie poukładanej drużyny, która jest zdeterminowana do tego, aby wygrać.
Pierwszą okazję gospodarze stworzyli po pięciu minutach. Dawid Dynarek dostrzegł zbiegającego z lewej strony Macieja Stróżaka i dograł mu piłkę. Uderzenie pomocnika Soły było jednak mało precyzyjne.
W 17. minucie powinno być 1:0 dla popularnych „Scyzorów”. Prostopadła piłka minęła Bartłomieja Sałapatka, któremu „odjechał” Karol Angielski. Napastnik gości mając przed sobą Kamila Talagę kopnął piłkę tuż obok słupka.
Pierwszy gol dla Soły w III lidze padł w 25. minucie, choć nie da się ukryć, że bardziej w tym okresie zasłużyli na niego przyjezdni. Adam Janeczko z prawej strony boiska dograł do Pawła Cygnara, który głową przedłużył podanie i wypracował tym samym znakomitą szansę na bramkę Jakubowi Snadnemu. Napastnik gospodarzy kropnął jednak w poprzeczkę. Do futbolówki doskoczył Paweł Cygnar wraz z defensorem gości, jednak to środkowy pomocnik Pasiaków wygrał ten powietrzny pojedynek i trafił do pustej bramki. Stadion wręcz oszalał z radości.
- Bramkę dedykuję żonie Karolinie i synkowi Leonowi - mówił po meczu szczęśliwy strzelec pierwszego gola.
Soła nieco złapała wiatru w żagle. Po półgodzinie gry, za sprawą ciekawej akcji, tuż zza pola karnego ładny strzał pod poprzeczkę oddał Paweł Cygnar. Bartosz Gugulski wyciągnął się jak długi i sparował futbolówkę nad poprzeczkę.
W przerwie meczu Tomasz Wilman zarządził dwie zmiany, dając sygnał, że zamierza coś zmienić w grze swojego zespołu.
Ta część gry była jednak popisem Soły pod tytułem „jak powinno wykonywać się stałe fragmenty gry”.
Zaraz po przerwie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Cygnara, najwyżej wyskoczył Dawid Wadas, który wszedł w pole karne jak czołg i strzałem głową z kilku metrów pokonał kieleckiego golkipera.
Sześć minut potem „Wadi” powtórzył swój wyczyn, a znowu podającym okazał się być Paweł Cygnar, to był istny nokdaun.
Korona długo nie mogła dość do siebie, jednak w 78. minucie dała sobie nadzieje jeszcze na walkę o remis. Z prawej strony dośrodkował Mateusz Janiec, Michał Przybyła zderzył się z Kamilem Talagą, co wykorzystał Ivan Marković, który strzałem z woleja na pustą bramkę strzelił gola.
W 82. minucie Maciej Załęcki osłabił swój zespół, faulując wyprostowaną nogą Dawida Dynarka. Za to zagranie zawodnik przyjezdnych wyleciał z boiska.
Już minutę później oświęcimianie dobili rywali, wykorzystując liczebną przewagę. Po kolejnej, świetnej centrze z rzutu wolnego, efektownym uderzeniem głową w długi róg błysnął Bartłomiej Sałapatek, podwyższając na 4:1.
Podopiecznych Tomasza Wilmana niewątpliwie trzeba pochwalić za walkę, bo pięć minut przed końcem brakowało im centymetrów do drugiego trafienia. Tylko w słupek uderzył Marcin Trojanowski.
Tuż przed końcem meczu z klasyczną kontrą wyszły Pasiaki. Piłka trafiła do Dawida Dynarka, który „szukał” długiego rogu. Część kibiców już widziała piłkę w siatce, ale minęła ona jednak o centymetry słupek bramki Korony. To jednak nie zepsuło humorów Solarzom, którzy świetnie wystartowali w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej.
Soła Oświęcim – Korona II Kielce 4:1 (1:0)
Bramki:
1:0 – Cygnar 25 min.
2:0 – Wadas 49 min.
3:0 – Wadas 55 min.
3:1 – I. Marković 78 min.
4:1 – Sałapatek 83 min.
Składy:
Soła: K. Talaga – J. Jamróz, Wadas, Sałapatek, Ząbek – Stanek (59 min. Domański), Dynarek, Cygnar, Stróżak (42 min. Gleń) – Janeczko (51 min. Jasiński), Snadny (72 min. Knapik).
Korona II: Gugulski – Zawadzki, Bednarski, Wrześniewski, Piwowar (68 min. Załęcki), Paprocki (46 min. Janiec), V. Marković, Szmalec, Trojanowski, Kotarzewski (46 min. I. Marković), Angielski (54 min. Przybyła).
Czerwona kartka: Załęcki 82 min. (za brutalny faul)
Żółte kartki: Snadny (Soła) - Bednarski (Korona II)