• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

PIŁKA NOŻNA. Soła zremisowała z Beskidem Andrychów

Reklama


W drugim sparingu przed nowym sezonem, piłkarze Soły Oświęcim zremisowali na własnym boisku z III-ligowym Beskidem Andrychów 2:2. Pocieszającym faktem jest to, że absolutnie nie było widać różnicy klas, która teoretycznie powinna różnić te zespoły, ze względu na niezwykle zróżnicowany poziom lig.





Kiedy na stadion drużyny A-klasowej przyjeżdża ekipa z III ligi, śmiało zarówno dla piłkarzy, jak i kibiców tych pierwszych, to spotkanie można nazwać „piłkarskim świętem”. Wszak nie często można zagrać z ekipą, która toczy boje na tego typu szczeblu rozgrywek. Faworyt tego pojedynku mógł być tylko jeden, a byli nim bez wątpienia podopieczni Mirosława Kmiecia, którzy z pewnością chcieli wygrać to spotkanie, jednak ambitna i bardzo dobra postawa Soły uniemożliwiła im wykonanie tego zadania.

Można stwierdzić, że początek meczu zaczął się zgodnie z planem. Dochodziła druga minuta meczu, kiedy to rywale objęli prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, nie zdołali przeciąć nasi obrońcy, w wyniku czego piłka spadła na głowę zawodnika gości, który z dwóch metrów pewnie umieścił ją w siatce. Beskid wyraźnie chciał rozpocząć mecz od mocnego uderzenia, pokazując tym samym, kto tu jest faworytem. Już 5 minucie przyjezdni powinni podwyższyć prowadzenie.

Akcja rozpoczęła się od dobrego, prostopadłego podania na prawą flankę, gdzie z piłką kilka metrów „pociągnął” gracz z Andrychowa i dośrodkował ją w pole karne. W obrębie „szesnastki” na takie zagranie czyhał tylko jeden z rywali, który mając przed sobą tylko bramkarza, uderzył na bramkę. Efektowna, a zarazem ekwilibrystyczna obrona Łukasza Nowaka, zażegnała jednak niebezpieczeństwo utraty kolejnego gola. Pierwszy kwadrans bez wątpienia należał do przyjezdnych.

W miarę upływu czasu rozkręcali się jednak „Solarze”, którzy w 15 minucie oddali pierwszy groźny strzał. Szybkim wyrzutem z autu grę wznowił Adam Janeczko, który „uruchomił” Grzegorza Rajmana. Kapitan Soły z obrońcą na plecach, błyskawicznie odwrócił się z piłką i „wypalił” z 18 metrów. Kąśliwe uderzenie zawodnika gospodarzy, z najwyższym trudem zdołał sparować na rzut rożny golkiper Beskidów. Mimo dość wyrównanej pierwszej części gry, andrychowianie stworzyli sobie nieco więcej klarownych sytuacji, co potwierdzili chociażby w 23 minucie, kiedy groźna ich kontra powinna zakończyć się bramką, lecz jeden z ich zawodników przestrzelił z kilku metrów.

W 29 minucie piłka po raz drugi mogła wpaść do siatki Łukasza Nowaka. Piłkarz przedstawiciela III ligi znalazł się sam przed bramkarzem i zdecydował się podać do lepiej ustawionego kolegi, jednak w ostatniej chwili niczym spod ziemi wyrósł Dawid Kowalski, który wspaniale przeciął to podanie. Minutę później skarcić rywali mógł Adam Janeczko, który dostał dobre podanie… głową od Grzegorza Rajman, przepchał obrońcę i znalazł się „oko w oko” z bramkarzem. Snajper oświęcimskiego zespołu nie znalazł jednak złotego „środka” na świetnie interweniującego golkipera Beskidu. Zanim doszło do tej akcji, Adam Janeczko chwilę wcześniej także miał szansę na sprawdzenie się w indywidualnym pojedynku z bramkarzem, jednak został ciągnięty za koszulkę przez defensora gości.

W ligowym pojedynku sędzia zapewne ukarałby winowajcę czerwoną kartką, lecz ze względu na towarzyski wymiar spotkania, faulującemu kolokwialnie rzecz biorąc „upiekło się”. W 41 minucie po raz kolejny gracz ekipy z Andrychowa znalazł się w sytuacji „sam na sam”, jednak wspaniała interwencja wychodzącego z bramki popularnego „Janka”, uratowała „skórę” oświęcimianom.

Kilkadziesiąt sekund przed upływem regulaminowego czasu gry, goście trafili do siatki po uderzeniu głową, jednak arbiter zauważył pozycję spaloną i trafienia nie uznał. Popularne przysłowie brzmi jednak, że „co się odwlecze to nie uciecze”.  Piłkarskiego „gola do szatni” zdobyli przyjezdni. Nieudana pułapka „ofsajdowa” gospodarzy, zaowocowała znakomitą sytuacją Beskidu. Zawodnik przyjezdnych mając przed sobą tylko Łukasza Nowaka, zagrał wzdłuż bramki do kolegi z zespołu, który dopełnił formalności, ustalając wynik pierwszej połowy meczu na 0:2.

Po przerwie obaj trenerzy dokonali roszad w składzie, dając szansę kolejnym zawodnikom. Niespodziewanie, dużo lepiej poczynali sobie piłkarze Soły, którzy niemal zdominowali grę na boisku, tworząc sobie znacznie więcej sytuacji bramkowych od Beskidu. Na premierowe trafienie „Solarzy” w drugiej połowie meczu, miejscowi kibice nie musieli długo czekać. Już w 48 minucie ofensywną akcję zainicjował Maciej Majcherek, który zagrał na lewą stronę do Michała Tobika, który dośrodkował spod końcowej linii boiska.

Piłka powędrowała do Piotra Pawia, który „ściął” z nią do środka, i uderzył z lewej nogi. Futbolówka odbiła się rykoszetem od któregoś z defensorów Beskidu i… lobem wpadła do siatki, kompletnie zaskakując bramkarza. W 60 minucie tym razem obaj zawodnicy zamienili się miejscami. Asystującym był Piotr Paw, a wykańczającym akcje Michał Tobik. Popularny „Bomba” nie zdołał jednak skutecznie zwieńczyć akcję całego zespołu, mając przed sobą tylko golkipera zespołu z Andrychowa. Kwadrans później kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Krzysztof Mycyk, po którym futbolówka odbiła się od murawy i „ostemplowała” tylko poprzeczkę.

Minuta 77 okazała się szczęśliwą dla podopiecznych Dariusza Kapcińskiego, którzy w końcu dopięli swego. Dobrą asystą w polu karnym błysnął Rafał Dobrowolski, którzy zgrał piłkę Adamowi Janeczce. Napastnik Soły potwierdził, że będzie znaczącą siłą ofensywną dla nowego klubu, skutecznie i pewnie strzelając w krótki róg. Na kilka minut przed końcem spotkania, goście zdobyli dość kuriozalną bramkę po rzucie wolnym, jednak sędzia zauważył brak dotknięcia piłki przez andrychowskiego gracza, ponieważ był to rzut wolny pośredni i nie uznał tego trafienia. Remis z Beskidem stał się faktem.

Trzeba zaznaczyć, że nierozstrzygnięty wynik oświęcimianie uzyskali po dobrej, jeśli nie bardzo dobrej grze, dzięki czemu śmiało mogli pokusić się nawet o zwycięstwo. W pierwszej połowie pojedynek był wyrównany, z lekkim wskazaniem na andrychowian, którzy imponowali przede wszystkim dobrze przeprowadzonymi szybkimi kontrami, oraz pressingiem już na połowie przeciwnika.

Po przerwie to Soła jednak przeważała i w przekroju całego meczu można stwierdzić, że był to remis z małym wskazaniem na „Solarzy”. Cieszy także to, że zawodnicy wchodzący z ławki zdecydowanie nie obniżają poziomu drużyny, potrafiąc ciągnąć grę. Zapewne będą głosy, że „to był tylko sparing”, jednak taki wynik i gra w sparingu z III-ligowcem, to zawsze jednak powód do dumy. Daleki jestem od tego, aby móc ogłosić, że Soła zasługuję na III ligę, lecz z pewnością zasługuje na wyższą ligę niż A klasa, co musi potwierdzić tylko, albo i aż na boisku w sezonie ligowym.

Soła Oświęcim - Beskid Andrychów 2:2 (0:2)
Bramki:
0:1 - Knapik 2 min.
0:2 - Fryś 45 min.
1:2 - Paw 48 min.
2:2 - Janeczko 77 min.

Skład Soły Oświęcim:
I połowa: Nowak - Płatek, Kyrcz, Kapciński, Kowalski - Samek (33 min. Baluś), Piskozub, Rajman, Gałgan - Jasiński, Janeczko.

II połowa: Sochacki - Płatek (72 min. Piskozub), Kania, Gałgan (73 min. Kowalski) - Mycyk - Wykręt, Majcherek, Dobrowolski, Baluś - Paw (76 min. Janeczko), Tobik (80 min. Rajman)

Na zdjęciu: Przemysław Knapik otwiera wynik meczu. Fot. Soła Oświęcim.