• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

PIŁKA NOŻNA. Podsumowanie rundy jesiennej oświęcimskiej klasy A

Reklama


Co prawda oświęcimska A klasa zapadła w zimowy sen 24 października, jednak warto do niej wrócić. Prezentujemy obszerne podsumowanie Michała Woźnego, z licznymi komentarzami zawodników.






Zatorzanka Zator



Zwycięstwa: 8
Remisy: 2
Porażki: 1
Bramki: 29-11
Najcenniejszy wynik: Zatorzanka Zator - LKS Bobrek 3:1
Największa wpadka: Soła Łęki - Zatorzanka Zator 4:0
Najwyższe zwycięstwo: Zatorzanka Zator - LKS Piotrowice 4:0, Zatorzanka Zator - Strażak Rajsko 4:0
Najwyższa porażka: Soła Łęki - Zatorzanka Zator 4:0
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 2 miejsce
Najlepsi strzelcy: 13 bramek - Damian Makuch, 5 bramek - Kamil Michałek
Gwiazda drużyny: Damian Makuch
Największy plus: wybuchowa mieszanka w postaci młodych zawodników, wspartymi bardziej doświadczonymi, stałe fragmenty gry, zdolni i młodzi bramkarze
Największy minus: brak zawodnika, który wziąłby na swoje barki strzelanie goli do spółki z Daniem Makuchem
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 5 (skala od 1 do 6)

Mało kto w nich wierzył, a mimo wbrew przedsezonowym przewidywaniom to oni są w tym momencie w uprzywilejowanej pozycji. O kim mowa? Oczywiście, o zatorskiej ekipie. Wydawało się, że po odejściu szkieletu zespołu, w postaci Tomasza Kobylańskiego, Grzegorza Kobylańskiego, Rafała Gałgana i Piotra Zalewskiego, Zatorzanka nie będzie miała wystarczającą ilość sportowych argumentów do tego, aby móc powalczyć o najwyższe cele. Wszak z tymi piłkarzami i wydawałoby się w mocniejszym zestawieniu, zatorzanie od kilku lat bezskutecznie próbują walczyć o wejście do okręgówki.

Trener Marcin Folga, który jest opoką i niemal żywą legendą Zatorzanki, potrafił jednak poukładać zespół i wszczepić w niego wiarę we własne umiejętności. Nie da się ukryć, że potężną bronią biało-niebieskich są ich juniorzy. Jeśli chodzi o ten aspekt w postaci narybku żadna ekipa A-klasowa nie może się nawet równać z Zatorzanką. Młodzi zawodnicy wsparci bardziej doświadczonymi, radzą sobie bardzo dobrze. W trudnych chwilach ciężar gry na swoje barki muszą udźwignąć bardziej rutynowani piłkarze i robią to bardzo dobrze, a mowa tutaj między innymi o duecie Rafał Makuch - Damian Makuch. Na wyróżnienie zasługuje też między innymi Paweł Kowalik, który świetnie wprowadził się do seniorskiego zespołu. Ważnym ogniwem jest też Kamil Michałek, który przed tym sezonem przeszedł z Piotrowic. Zaledwie jedna porażka i cztery punkty przewagi nad resztą stawki to spory handicap na rundę wiosenną. Czy zatorzanie nie podpalą się zbyt bardzo i utrzymają ciężar lidera? Jedno jest pewne. Na wiosnę Zatorzankę na pewno nikt nie zlekceważy, co wbrew pozorom, wcale nie będzie atutem podopiecznych Marcina Folgi.

Podsumowanie okiem jednego z zawodników Zatorzanki:
- Myślę, że ta runda była bardzo ciekawa. Obfitowała w wiele niespodzianek.  Jak widać po układzie tabeli, była także bardzo wyrównana. W dalszym ciągu śmiało o mistrzostwo A klasy może walczyć kilka drużyn. Mam nadzieję, że ta przewaga która teraz posiadamy, wystarczy nam by utrzymać fotel lidera, choć na pewno nie będzie łatwo. Jeżeli podejdziemy do rundy wiosennej z takim zaangażowaniem jak do jesiennej i poprawimy nieco skuteczność, to wierzę, że uda sie wywalczyć awans, bo na pewno w tym sezonie jest on w naszym zasięgu.


Soła Oświęcim



Zwycięstwa: 6
Remisy: 4
Porażki: 1
Bramki: 39-7
Najcenniejsze wynik: Solavia Grojec - Soła Oświęcim 1:2
Największa wpadka: Soła Oświęcim - LKS Piotrowice 0:1
Najwyższe zwycięstwo: Soła Oświęcim - LKS Gorzów 9:0
Najwyższa porażka: Soła Oświęcim - LKS Piotrowice 0:1
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 1 miejsce
Najlepsi strzelcy: 14 bramek -Tomasz Borowczyk, 12 bramek - Grzegorz Rajman
Największy plus: potężna siła ofensywna, w której brylują między innymi Rajman, Borowczyk, Janeczko i Jasiński, indywidualności, które potrafią przesądzić o losach spotkania
Największy minus: słabsza dyspozycja w meczach z czołówką tabeli, a co za tym idzie zdecydowanie gorsza skuteczność, nienajlepsza gra w meczach wyjazdowych
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 4 (skala od 1 do 6)

Potężne transfery, który miały oddźwięk w całym A-klasowym światku, wielkie aspiracje, mocna i wyrównana kadra. To miały być atuty Soły Oświęcim i niewątpliwie w kilku meczach były, jednak apetyty kibiców Solarzy były zdecydowanie większe. Efektowna inauguracja przy strugach deszczu z Rajskiem potwierdzała to, że oświęcimianie mają potężna siłę ognia. Dwie bramki zdobył wówczas Adam Janeczko, który został namaszczany na niemal pewnego króla strzelców A klasy. Później rozpoczął się jednak prawdziwy maraton z ekipami, który miały być potencjalnymi rywalami Soły w awansie. Oświęcimianie nie brylowali już w nich taką skutecznością, gubiąc punkt za punktem. Pewne usprawiedliwienie jednak jest.

Kompletnej drużyny nie da się zbudować w tak krótkim czasie, a zgranie jest niezwykle ważnym elementem, u którego w Sole po prostu w tym momencie być nie mogło. Wydawało się, że indywidualności Solarzy w tej klasie rozgrywek są w stanie przesądzić o losach meczu, jednak okazało się, że upór i walka rywali, którzy na Sołę wyjątkowi się sprężali wystarczyły do tego, aby podjąć z oświęcimianami walkę. Kolejne straty punktów głównie na wyjeździe i przede wszystkim porażka z wówczas ostatnimi w tabeli Piotrowicami przelała czarę goryczy. Nie wytrzymał Dariusz Kapciński, który mając na uwagę dobro drużyny, podał się do dymisji.

Prawdziwe rewolucje w składzie to efekt pomysłu nowego szkoleniowca, Sebastiana Stemplewskiego. Dotychczasowy podstawowy stoper Soły, postanowił cofnąć do drugiej linii Adama Janeczko. Ten fakt był spowodowany zapewne tym, że oświęcimianie w meczach z mocniejszymi rywalami mieli problemy z opanowaniem środka pola i ostatnimi podaniami, który muszą być wypieszczone. Sebastian Stemplewski postawił także na środku obrony na… nikogo innego jak Dariusza Kapcińskiego, który wcześniej nie zagrał w lidze ani minuty. Partnerem w pomocy Adama Janeczko, został Tomasz Borowczyk. Jak się okazało te eksperymenty wyszły na dobre nowemu szkoleniowcowi oświęcimskiego klubu.

Cztery zwycięstwa, podczas których trzy były pogromami przeciwnych ekip, to imponujący bilans. Prawdziwy test nowego trenera, tak jak i jego podopiecznych czeka jednak na wiosnę. Czy Soła będzie w stanie odrobić stratę do lidera i zając upragnione miejsce, dające awans? W końcu rodzi się pytanie, jeśli nie teraz, w takim składzie to kiedy? Pozycja do ataku dla Solarzy jest niewątpliwie dobra, tym bardziej, że w ostatnich sezonach rundy wiosenne były zdecydowanie lepsze w wykonaniu oświęcimskiej ekipy.


LKS Bobrek



Zwycięstwa: 6
Remisy: 5
Porażki: 1
Bramki: 33-16
Najcenniejszy wynik: LKS Bobrek - LKS Gorzów 7:0
Największa wpadka: LKS Jawiszowice - LKS Bobrek 5:5
Najwyższe zwycięstwo: LKS Piotrowice - LKS Gorzów 7:0
Najwyższa porażka: Zatorzanka Zator - LKS Bobrek 3:1
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 3 miejsce
Najlepsi strzelcy: 11 bramek - Dawid Adamczyk, 8 bramek - Jarosław Cygan
Gwiazda drużyny: Dawid Adamczyk
Największy plus: solidna defensywa z dobrym bramkarzem, bardzo dobra gra i fenomenalne wyniki w meczach u siebie
Największy minus: ofensywa, w której po odejściu Dawida Adamczyka, najważniejszą postacią jak na razie jest nominalny bramkarz… Jarosław Cygan, brak koncentracji w niektórych momentach, co objawiło się w meczu w Jawiszowicach
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 4 (skala od 1 do 6)

W ubiegłym sezonie Bobrek był niewątpliwie rewelacją rozgrywek. Duży wkład w tym sukcesie mieli między innymi trener Jarosław Chowaniec, oraz Jacek Piwowarczyk, Rafał Sergiel i Jacek Linczowski. Kiedy z bobreckiego obozu wypłynął fakt, że dotychczasowy szkoleniowiec odchodzi do Unii, Jacek Piwowarczyk kończy karierę, a eksportowy duet napastników Linczowski-Sergiel przynajmniej podczas rundy jesiennej, nie pomoże zespołowi z Bobrka swoimi bramkami, wydawało się, że ta ekipa nie jest w stanie nawiązać do sukcesu z tamtego sezonu. Zarząd LKS nie załamywał jednak rąk i wziął się do roboty. Bardzo głośnym transferem było ściągnięcie Dawida Adamczyka, który postanowił zakotwiczyć w Bobrku na pół roku.

Ten zawodnik miał być motorem napędowym bobreckiego zespołu i niewątpliwie tak było. Adamczyk dał się poznać jako piłkarz dynamiczny, o bardzo dobrym wyszkoleniu technicznym i grze jeden na jeden. Znaczącymi wzmocnieniami w defensywie mieli być też Grzegorz Zajas i Mirosław Pactwa, którzy przybyli z Nadwiślanina Gromiec. Obaj gracze szybko stali się podstawowymi zawodnikami zespołu. Za poskładanie wszystkiego odpowiadał nowy trener, którym był Grzegorz Niemiec. Inauguracja dla Bobrka była wprost wymarzona. Wygrana w derbach z Gorzowem i to 7:0 zwiastowała fakt, że LKS poważnie zamierza się włączyć do walki o awans.

Później nie było już jednak tak dobrze. Seria trzech remisów, a przede wszystkim porażka z Zatorzanką, przełamującą wspaniała passę bobrczan to były fakty, które mogły załamać podopiecznych Grzegorza Niemca. Na długo w pamięci piłkarzy trzeciego obecnie zespołu w tabeli, pozostanie pojedynek w Jawiszowicach, gdzie prowadząc 3:0 i 5:2 nie potrafili zainkasować kompletu punktów. Trzecia lokata i cztery oczka straty do lidera to jednak niezły wynik dla Bobrka, który z pewnością zaatakuje wiosną. Czy skutecznie? Wiadomo już, że z ekipy odejdzie Dawid Adamczyk, jednak bilans zysków i strat się wyrówna, ponieważ do zespołu wraca Rafał Sergiel. Z bobrczanami będzie trzeba z pewnością się liczyć na wiosnę.

Podsumowanie okiem Dariusza Dębosza, kapitana LKS Bobrek:
- Cała runda w naszym wykonaniu była średnia. Dobre mecze przeplataliśmy słabszymi i przez to traciliśmy sporo punktów. Szkoda punktów straconych w Jawiszowicach, gdzie prowadziliśmy 3:0 i 5:2, a także w Łękach 2:1 i mecze kończyły remisami. Pierwsze mecze rundy jesiennej pokazały, że o punkty z każdym przeciwnikiem będzie trudno, stąd mieliśmy serie trzech remisów z rzędu. Ważne, że u siebie wygraliśmy prawie wszystkie mecze. Zremisowaliśmy tylko raz i to z faworytem  rozgrywek Sołą Oświęcim. Cieszy także przedłużona seria bez porażki u siebie od września 2008 roku. Zajmujemy teraz trzecie miejsce w tabeli i tracimy do lidera z Zatora cztery punkt. Myślę, że to dobra pozycja do walki o awans. Dopóki będzie na to nadzieja, będziemy walczyć do ostatniego meczu.

Podsumowanie okiem Łukasza Boratyńskiego, pomocnika LKS Bobrek:
- Jeżeli chodzi o pozycję w tabeli, to nie jest źle. Cztery punkty straty do lidera, to nie jest jakaś wielka odległość. Co więcej ponoć lepiej się atakuje niż broni, więc patrząc optymistycznie w przyszłość, powinno być dobrze. Jednak jeśli mam się wypowiedzieć o moich oczekiwaniach i nadziejach jakie miałem przed tą rundą, to zdecydowanie liczyłem na więcej. Ale to raczej liczyłem na więcej od siebie... także pomińmy. Otóż, jeśli miałbym jeszcze zauważyć coś z tej rundy, to bardzo kiepskie, zahaczające o gwałt sędziowanie niektórych sędziów.

Podsumowanie okiem Pawła Wierzbica, pomocnika LKS Bobrek:
- Podsumowując całą rundę jesienną trzeba o niej napisać, że nieszczególnie była ona dla nas udana. Bolą przede wszystkim frajerskie straty punktów w Zatorze i w Grojcu oraz arcy frajerskie w Łękach i Jawiszowicach. Niemniej jednak nadal jesteśmy w czołówce A-klasy i na wiosnę na pewno powalczymy o poprawę wyniku z rundy jesiennej.


Soła Łęki



Zwycięstwa: 5
Remisy: 6
Porażki: 0
Bramki: 36-16
Najcenniejszy wynik: Soła Łęki - Zatorzanka Zator 4:0
Największa wpadka: LKS Gorzów - Soła Łęki 2:2
Najwyższe zwycięstwo: Orzeł Witkowice - Soła Łęki 1:9
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 4 miejsce
Najlepsi strzelcy: 13 bramek - Kamil Żmuda, 10 bramek - Dariusz Wójcik
Gwiazda drużyny: Kamil Żmuda
Największy plus: jedna z najsilniejszych sił rażenia w przodzie, nieustępliwość i ogromna wola walki
Największy minus: zbyt duża ilość ostrej gry, oraz wpadek z teoretycznie słabszymi rywalami
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 5 (skala od 1 do 6)

Przed startem ligowych rozgrywek z Łęk dochodziły wiadomości o tym, że Soła zamierza mocno pomieszać szyki faworytom. Istne pogromy w towarzyskich potyczkach, a także w Pucharze Polski musiało budzić szacunek dla beniaminka oświęcimskiej klasy A, który po dziewięciu latach banicji w B-klasowych rozgrywkach, awansował o szczebel wyżej. Łęccy kibice w końcu doczekali się awansu i śmiało mogą powiedzieć, że było warto. Solarze zgłaszali duże aspiracje w lidze, choć początek sezonu kompletnie jednak tego nie zapowiadał. Po pięciu remisach z rzędu, ekipę z Łęk zaczęto nazywać królami remisów, jednak łęczanie szybko udowodnili, że ci, którzy stawiali na nich już krzyżyk zrobili to zbyt wcześnie.

Po zapłaceniu popularnego frycowego i otrzaskaniu się w lidze, Soła ruszyła do punktowej ofensywy. Przełamanie nastąpiło w meczu z Zatorzanką Zator. Beniaminek rozbił rywali, pewnie wygrywając 4:0. Od tego momentu Solarze zaczęli grać jak z nut, notując komplet 15 punktów, w pięciu meczach. Soła dała się poznać w tych pojedynkach jako ekipa z potężną siłą ognia. Kosmetyczne zmiany kadrowe, a co za tym idzie zgranie zespołu, były także dużym atutem Soły. Łęczanie to także jedna z najbardziej walecznych drużyn w lidze, co nie zawsze wiąże się z grą fair. Ostatnie miejsce w klasyfikacji fair-play to na pewno nie jest wyczyn godny pochwały. Cel jednak uświęca środki.

W zespole prowadzonym przez Marka Lekkiego imponującą formą strzelecką błyszczą Dariusz Wójcik, oraz Kamil Żmuda… notabene drugi szkoleniowiec. Ten drugi przez długi okres czasu przewodził w stawce najlepszych snajperów w klasie A. Języczkiem uwagi jest pięć trafień Kamila Żmudy w Witkowicach, co jest wynikiem niecodziennym. Mimo tego, że team z Łęk jako jedyny może poszczycić się zachowaniem miana niepokonanego zespołu w rundzie jesiennej, to jednak traci pięć oczek do lidera. Czy one okażą się nie do odrobienia? Soła bez dwóch zdań posiada niemały potencjał i jeśli uzyska wysoką formę, to ciężko będzie ją utrzymać.

Podsumowanie okiem Kamila Żmudy, pomocnika Soły Łęki:
- Runda jesienna w naszym wykonaniu była wyjątkowo na remis. Zaczynając od pięciu remisów musieliśmy chyba zapłacić frycowe jako beniaminek. Pięć kolejnych zwycięstw i to w przekonującym stylu sprawiło, że awansowaliśmy na drugie miejsce w tabeli i chyba zbyt łatwo uwierzyliśmy, że mecz w Gorzowie sam się wygra. Skończyło się remisem, który zepchnął nas na czwarte miejsce, ale nadal liczymy się w czołówce. Mamy młodą , perspektywiczną drużynę więc wynik jaki osiągnęliśmy jest dobry. Jesteśmy jedyną niepokonana ekipą i to chyba największy plus tej rundy . Strzelamy dosyć dużo bramek, jednak czasami brakuje koncentracji w tyłach i tracimy frajerskie bramki. W zimie będzie nad czym popracować. Mam nadzieję, że napsujemy trochę krwi faworytom.


Strażak Rajsko



Zwycięstwa: 5
Remisy: 3
Porażki: 3
Bramki: 22-28
Najcenniejszy wynik: Strażak Rajsko - LKS Jawiszowice 3:1
Największa wpadka: Soła Oświęcim - Strażak Rajsko 7:0
Najwyższe zwycięstwo: Strażak Rajsko - LKS Jawiszowice 3:1, Strażak Rajsko - Solavia Grojec 3:1
Najwyższa porażka: Soła Oświęcim - Strażak Rajsko 7:0
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 6 miejsce
Najlepsi strzelcy: 6 bramek - Marek Rymek, 3 bramki - Jakub Zimnal, 3 bramki - Adrian Korczyk
Gwiazda drużyny: Marek Rymek
Największy plus: młodzieńcza fantazja, element zaskoczeniu i rywali, niezła siła ofensywna z wiecznie młodym Markiem Rymkiem
Największy minus: mimo wszystko dość wiekowa formacja defensywna z Krzysztofe Barcikiem, Stanisławem Jarominem, czy Sławomirem Szercem, brak jednego, podstawowego bramkarza
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 5 (skala od 1 do 6)

Chyba nawet najwięksi optymiści z Rajska, nie przypuszczali, że ich pupile sprawią im tak miły prezent, będąc jakby nie było w czołówce tabeli po rundzie jesiennej. Przed sezonem nic to nie wskazywało. Z klubem pożegnali się między innymi rosły napastnik z Tychów - Dawid Maśka, utalentowany zawodnik jakim jest Przemysław Mroczek, czy grający od kilku sezonów z Rajsku Jacek Małek. Strażak ściągnął jednak graczy niechcianych w Unii, w postaci Macieja Łabaja, Miłosza Malinkiewicza, czy Krzysztofa Barcika, który objął także posadę trenera. Cała trójka wsparta młodymi i perspektywicznymi piłkarzami z juniorów Strażaka, okazała się być większym wzmocnieniem, niż ktokolwiek by przypuszczał.

Co prawda inauguracja na stadionie oświęcimskiej Soły okazała się być wielkim falstartem, jednak później było już tylko lepiej. Zwycięstwo na własnym terenie z mocnymi Jawiszowicami, czy cenny remis w Łękach zapowiadały, że z Rajskiem trzeba będzie się liczyć. W następnych kolejkach podopieczni Krzysztofa Barcika inkasowali punkty tam, gdzie absolutnie mogli  tego dokonać, dzięki czemu są na wysokiej, piątej pozycji. To bez dwóch zdań sukces rajszczan, których zadaniem było pewne utrzymanie się w lidze. Z wykonaniem tego, nie powinno być najmniejszych problemów. Jaki był zatem przepis na sukces ekipy z Rajska? Być może to... że nikt na nich nie stawiał, oraz zaangażowanie i ambicja młodych zawodników, a także starszych, którzy chcieli coś udowodnić.

W rundzie wiosennej podopieczni Krzysztof Barcika będą mogli zagrać na luzie, co może okazać się ich najpoważniejszym atutem. Wszak o spadek raczej martwić się już nie muszą. Czy uda im się w związku z tym napsuć sporo krwi faworytom? Poniekąd odpowiedź na to pytanie, będzie można poznać z początkiem wznowienia rozgrywek, kiedy Rajsko będzie starało zrewanżować się oświęcimskiej Sole, za pogrom w Oświęcimiu.

Podsumowanie okiem Marka Rymka, napastnika Strażaka Rajsko:
- Runda jesienna była dla naszego zespołu bardzo udana. Przegraliśmy tylko trzy mecze i to wszystkie na wyjeździe z pierwszą trójką tabeli. Na własnym boisku nie zaznaliśmy jeszcze goryczy porażki, remisując tylko dwa spotkania. Przed sezonem do zespołu dołączyli młodzi zawodnicy z juniorów, którzy pokazali, że można na nich stawiać. Mam nadzieję, że runda wiosenna będzie tak samo dobra i zdobędziemy tyle punktów co na jesieni.

Podsumowanie okiem Patryka Górki, pomocnika Strażaka Rajsko:
- Moim zdaniem występ naszego zespołu w rundzie jesiennej możemy ocenić bardzo pozytywnie. Chyba mało kto spodziewał się, że słabe Rajsko, które od paru dobrych lat broni się przed spadkiem znajdzie się w górnej części tabeli. Gdy rozpoczynaliśmy tę rundę niewielu liczyło na poprawę naszej gry, szczególnie dlatego, że głównym wzmocnieniem było wprowadzenie do kadry drużyny juniorów. Odmłodzenie naszego zespołu oraz zmiana trenera chyba okazały się dobrymi posunięciami. Cieszę się, że w tej rundzie pokazaliśmy się z tej lepszej strony i mam nadzieję, iż ciężka praca w okresie zimowym pozwoli nam osiągnąć jeszcze lepszy wynik w rundzie wiosennej.

Podsumowanie okiem Macieja Grubki, bramkarza Strażaka Rajsko:
- Całą rundę uważamy za sukces, ponieważ po latach piastowania ostatnich miejsc w tabeli, w końcu nie byliśmy chłopcami do bicia. Pierwszy mecz nie zapowiadał tak udanego wyniku. Jednak w kolejnych meczach udowadnialiśmy, że nie będziemy w tym sezonie czerwoną latarnią. Duża w tym zasługa trenera Barcika, który potrafił wykorzystać potencjał drużyny i odpowiednio ją przygotować do sezonu. Skutecznie połączył młodzież z rutyniarzami, stwarzając zgrany kolektyw. Wysokie szóste miejsce na półmetku rozgrywek, nie satysfakcjonuje nas całkowicie. Na wiosnę, będziemy walczyć o jak najwyższą lokatę!

Podsumowanie okiem Karola Majewskiego, pomocnika Strażaka Rajsko:
- Dla nas ta runda była najlepsza od kilku dobrych lat. Zdobyliśmy już dwa punkty mniej niż w całych poprzednich rozgrywkach. Ważnym faktem też jest to, że nasz snajper Marek Rymek odblokował się i to od razu zrobił to, trafiając czterokrotnie. Nasz przepis na sukces to nowy trener, kilku nowych zawodników i dobra atmosfera w drużynie. Oby w kolejnej rundzie udało sie podtrzymać tak dobre wyniki i nie stracić prymu na własnym boisku.


LKS Jawiszowice



Zwycięstwa: 5
Remisy: 3
Porażki: 3
Bramki: 24-21
Najcenniejszy wynik: LKS Jawiszowice - LKS Bobrek 5:5
Największa wpadka: Zaborzanka Zaborze - LKS Jawiszowice 3:1
Najwyższe zwycięstwo: LKS Jawiszowice - LKS Piotrowice 5:2
Najwyższa porażka: Strażak Rajsko - LKS Jawiszowice 3:1, Soła Łęki - LKS Jawiszowice 3:1, Zaborzanka Zaborze - LKS Jawiszowice 3:1
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 5 miejsce
Najlepsi strzelcy: 7 bramek - Bartosz Michalik, 6 bramek - Szymon Widuch
Gwiazda drużyny: Bartosz Michalik
Największy plus: walka do końca, nieustępliwość, charakter, dobra linia pomocy, w której po bokach brylują Michalik i Widuch, groźne stałe fragmenty gry
Największy minus: nie zawsze świetnie spisujący się bramkarz, brak typowego lisa pola karnego, który potrafiłby wciąż ciężar strzelania goli na swoje barki
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 4 (skala od 1 do 6)

Wydawało się, że czasy świetności LKS Jawiszowice minęły już na okres przynajmniej kilku ładnych lat. Starsi kibice z Jawiszowic pamiętają jeszcze czasy, kiedy ich pupile grali w wadowickiej okręgówce, a skład opierał się na takich nazwiskach jak Kudzia, Włodarczyk, Teper, Bąk, Włodarski, czy Wojciech i Krzysztof Jaroszowie. W Jawiszowicach swój epizod miał także Krzysztof Chrapek, obecny Mistrz Polski, grający obecnie w Piaście Gliwice. Po zmianie warty i spadku do A-klasy nie było już tak dobrze. W sezonach 2002/03 i 2003/04 jawiszowiczanie byli blisko awansu, jednak później było już tylko gorzej.

Przez długie lata o sile LKS stanowili bracia Krzysztof i Wojciech Jaroszowie, którzy byli bardzo utożsamiani z klubem. Kiedy w poprzednim sezonie gruchnęła wiadomość, ze obaj bracia grać już w Jawiszowicach nie będą wydawało się, że to będzie bezpowrotny koniec jawiszowickiej piłki choćby na szczeblu A-klasowym. Wtedy postanowiono dać jednak szansę swoim młodych wychowankom. Narybek LKS nabrał w ubiegłym sezonie doświadczenia, co niewątpliwie procentuje teraz. Ciężko wyobrazić sobie podopiecznych Rafała Przemyka bez choćby Szymona Widucha, Bartosza Michalika, czy Bartłomieja Kawczaka.

To głównie oni, wsparci bardziej doświadczonymi zawodnikami, choćby w osobie samego szkoleniowca, czy weterana A-klasowych boisk Zdzisława Zająca, pociągnęli ten wózek do przodu. Dość powiedzieć, że ekipa z Jawiszowic po sześciu kolejkach liderowała w tabeli. Później przyszły konfrontacje z górą tabeli, które miały dać odpowiedzieć na pytanie, na co stać ten zespół. Piłkarze dowodzeni przez Rafała Przemyka wyszli z tego testu obronną ręką. Co prawda zwycięstw nie udało się zanotować, jednak remisy z Sołą Oświęcim, Zatorzanką Zator, czy przede wszystkim pamiętny podział punktów z Bobrkiem, gdzie jawiszowiczanie wyciągnęli wynik ze stanu 2:5, na 5:5 pokazując ogromny charakter i chęć walki.

Szósta lokata na półmetku rozgrywek zapewne nie nikogo nie rozczarowała, jednak apetyty rosły w miarę jedzenia. Na co stać LKS Jawiszowice już podczas wiosny? Wydaje się, że na awans jest jeszcze troszkę za wcześnie, choć szans temu zespołowi z pewnością odbierać nie można. Jedno jest pewne. Jeśli obecny zespół utrzyma się w takich samych personaliach, to już za rok, bądź dwa może być bardzo groźny absolutnie dla każdego.

Podsumowanie okiem Szymona Widucha, pomocnika LKS Jawiszowice:
- Rundę jesienną uważamy za udaną. Jesteśmy w czołówce tabeli, oraz zostaliśmy jedną z czterech drużyn niepokonaną u siebie. Runda udana, choć wiadomo, że mogło być lepiej. Wystarczyło uniknąć porażki z takimi zespołami jak Rajsko i Zaborze. Jesteśmy jednak dobrej myśli na następną rundę. Jak pokazują poprzednie sezony drugą rundę mamy zawsze o wiele lepszą. Mam nadzieje, że i teraz tak będzie. Jesteśmy zadowoleni z pozostałych wyników poza meczami z Rajskiem i Zaborzem. Nie daliśmy się faworytom A klasy, czyli Zatorowi, Bobrkowi czy Sole Oświęcim. Teraz zamierzam ciężko i sumiennie popracować przez okres zimowy, aby na rundę rewanżową wyjść w jeszcze lepszej dyspozycji. Mam nadzieję, że reszta zespołu jest podobnego zdania.


Zaborzanka Zaborze



Zwycięstwa: 4
Remisy: 2
Porażki: 5
Bramki: 14-21
Najcenniejszy wynik: Zaborzanka Zaborze - LKS Jawiszowice 3:1
Największa wpadka: Soła Oświęcim - Zaborzanka Zaborze 6:0
Najwyższe zwycięstwo: Orzeł Witkowice - Zaborzanka Zaborze 0:3
Najwyższa porażka: Soła Oświęcim - Zaborzanka Zaborze 6:0
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 7 miejsce
Najlepsi strzelcy: 3 bramki - Marcin Dorywalski, 3 bramki - Rafał Przybyła
Gwiazda drużyny: Maciej Pędlowski
Największy plus: wysokiej klasy bramkarz, niezła linia formacji defensywnej
Największy minus: brak koncepcji widoczny w niektórych spotkaniach, słaba ilość rażenia w ataku, w której brakuje typowego kilera, w związku ze słabszą dyspozycją Głowińskiego
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 3 (skala od 1 do 6)

Chyba nie takich wyników spodziewali się sympatycy, działacze i sami piłkarze Zaborzanki. Potencjał kadrowy ta ekipa niewątpliwie ma. Dowód? Choćby poprzedni sezon, gdzie zaborzanie praktycznie do końca sezony liczyli się w walce o awans. Trzon zespołu został utrzymany, a zmiany zachodzące w kadrze były wręcz kosmetyczne więc wydawało się, że i w tym sezonie podopieczni Henryka Snadnego będą się zażarcie bić o najwyższe laury. Nic takiego nie miało jednak miejsca potwierdzając zasadę, że poprzedni rok, był chyba żartobliwie rzecz ujmując rokiem konia w teamie z Zaborza.

Wydawało się, że mocną stroną Zaborzanki będzie przede wszystkim golkiper Maciej Pędlowski i linia obrony, w której brylują Mirosław Zemła, Grzegorz Noworyta, Mariusz Wądrzyk, czy Tomasz Snadny. W ataku od kilku sezonów zaborzanie mogą polegać na przede wszystkim Sebastianie Głowińskim, czy Rafale Przybyła. Zaczęło się od falstartu. Remis z Polanką Wielką i porażka LKS-em Gorzów (notabene obie ekipy są póki co są w ostatniej trójce tabeli), nikogo nie zadowalały. Zwycięstwo w derbach z Solavią miało wprowadzić Zaborzankę na dobre tory. Oświęcimska Soła obnażyła jednak wszystkie słabości biało-zielonych, którzy krótko mówiąc nie podjęli walki z Solarzami, kompletnie nie przypominając zespołu z ubiegłego sezonu.

Iskierką nadziei na lepsze czasy jest jednak pewna wygrana z Jawiszowicami pokazująca, że ta drużyna potrafi jednak grać. Zresztą trzy zwycięstwa z rzędu na koniec rundy to efekt zwyżkującej formy zespołu, która okazała się być jednak zbyt późna. Na awans Zaborzanka bez dwóch zdań nie ma co liczyć, jeśli jednak podopieczni Henryka Snadnego będą prezentować formę zbliżoną do sezonu 2009/10, lub do tej z pojedynku z Jawiszowicami, mogą jeszcze nie raz i nie dwa wprawić w rozpacz możniejszych. Czy tak się stanie? Jeżeli obecnie siódmy zespół w tabeli solidnie przepracuje zimę i wzmocni swoją kadrę, to ten fakt jest prawie niezaprzeczalny.

Podsumowanie okiem Mirosława Zemły, obrońcy Zaborzanki Zaborze: Bardzo ciężko weszliśmy w ten sezon, ale już końcówka należała do nas, gdzie odbiliśmy się od dna tabeli i znaleźliśmy się w środkowej jej środkowej części. Bardzo źle graliśmy na początku, bo jak pokazuje tabela mierzyliśmy się z zespołami z dolnych rejonów i szkoda zmarnowanych punktów. To się jednak musiało tak skończyć, gdyż wielu zawodników nie wiedziało, czy będzie grać u nas czy nie. Było to spowodowane pracą, czy też ofertami z innych klubów, przez co w każdym meczu graliśmy w innym składzie. Swój oddźwięk miały także kontuzje, które nas prześladowały na początku sezonu. Jednak z każdą kolejką utwierdzało się to, kto zostanie w naszej ekipie, a do tego wrócili także zawodnicy po kontuzjach i to było widać po naszej grze i wynikach. Trener zmienił skład i to zaowocowało na koniec rundy.


Orzeł Witkowice



Zwycięstwa: 4
Remisy: 0
Porażki: 7
Bramki: 19-35
Najcenniejszy wynik: Orzeł Witkowice - Solavia Grojec 3:1
Największa wpadka: Orzeł Witkowice - Soła Łęki 1:9
Najwyższe zwycięstwo: Orzeł Witkowice - Strumień Polanka Wielka 3:0
Najwyższa porażka: Orzeł Witkowice - Soła Łęki 1:9
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 8 miejsce
Najlepsi strzelcy: 10 bramek - Dariusz Gołba, 2 bramki - Marcin Juraszek, 2 bramki - Arkadiusz Achinger
Gwiazda drużyny: Dariusz Gołba
Największy plus: młody narybek, który wciąż nabywa doświadczenia, Dariusz Gołba, oraz Marcin Juraszek, którzy mogą być wzorami do naśladowania w swoim zespole
Największy minus: psychika, w zasadzie jej brak, kiedy Orzeł nie potrafił wyswobodzić się od pasma porażek, niedoświadczenie wielu zawodników, katastrofalna gra w obronie zespołu w wielu spotkaniach
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 3 (skala od 1 do 6)

Fani witkowickiego Orła z nutką sentymentu mogą wspominać niedawne czasy, kiedy ich zespół na własnym terenie nie miał sobie równych. Specyficzne boisko położone w dolinie, gorąca atmosfera na trybunach, oraz świetna gra Orzełka często wręcz pętała nogi rywalom. Takich zawodników jak Marcin Żmuda, Zygmunt Bąba, czy Paweł Szłapa w Witkowicach już nie ma, a zastąpić ich wcale nie jest łatwo. Choć w sparingach wynik jest sprawą drugorzędną, to ciężko było przejść obojętnie obok takich pogromów, jakie dostawali witkowiczanie choćby z Unią Oświęcim, czy Brzeziną Osiek. Przypadek? Chyba jednak nie. Cztery sparingowe porażki, między innymi z B-klasowym Hejnałem Kęty, oraz inauguracyjna wpadka z Jawiszowicami wystarczyła do tego, żeby z posadą pożegnał się Krzysztof Janeczko, któremu w Witkowicach zawdzięczają jak na razie największe sukcesy.

Kiedy w zespole pojawia się nowa miotła, w ekipie często  następuje jakby nowa siła. Orły potwierdziły tę tezę wygrywając cztery kolejne pojedynki. Zwrot o 180 stopni nastąpił w potyczce z Sołą Oświęcim. Solarze okazali się bezlitośni dla rywali, wbijając im sześć goli, oraz nie tracąc przy tym ani jednego. To był punkt zwrotny. Orzeł zaczął przegrywać wszystko co się da, a niechlubna wpadka z Sołą Łęki, w postaci klęski 1:9 na długo zagości jeszcze w głowach kibiców. Nadzieja na lepsze jutro w Witkowicach z pewnością jest. Trzeba wspomnieć, że ekipa oparta jest w większości na młodych i bardzo uzdolnionych chłopakach, który dopiero nabywają niezbędnego doświadczenia na tym poziomie rozgrywek.

Niemal pewne jest to, że już za kilka lat obecny zespół, o ile oczywiście pozostanie w niezmienionym składzie, osiągnie dużo wyższy poziom, uprawniający go do gry w wyższej lidze. Do tego potrzeba jednak czasu, a jak wiadomo kibice wyników potrzebują już teraz. Czy w związku z tym Orły są w stanie nawiązać do dawnych bojów na własnej twierdzy? Potencjał ku temu zapewne jest. Dużą rolę odgrywać będzie jednak Józef Gembala, który będzie miał zadanie to wszystko poukładać, o ile oczywiście dalej będzie pracował z tym zespołem, co nie jest rzeczą wcale taką pewną. Wiadomo także, że mocny punkty drużyny, czyli Łukasz Szymański odchodzi do Hejnału Kęty.

Podsumowanie okiem Marcina Juraszka (kapitana Orła Witkowice): Runda jesienna sezonu 2010/11 to można powiedzieć huśtawka nastrojów w naszej drużynie. Po porażce z drużyną z Jawiszowic, przyszły cztery zwycięstwa i nawet pierwsza połowa meczu z Sołą w Oświęcimiu nie wróżyła tego, że już do końca października nie zdobędziemy punktu. To właśnie jest urok piłki, że raz sie jedzie na wozie, a raz pod wozem. Myślę, że po solidnie przepracowanej zimie i po wzmocnieniu składu, Orzeł znowu będzie wygrywał i dawał swoim kibicom powód do zachwytu. W drużynie z Witkowic jest wielu młodych, oraz uzdolnionych wychowanków i tylko czekać jak to przyniesie owoce.

Podsumowanie okiem Arkadiusza Achingera, napastnika Orła Witkowice:
- Runda jesienna w wykonaniu Orzełka na pewno nie może zadawalać i bez wątpienia nie ma powodów do dumy. Na początku zanotowaliśmy dwa przegrane mecze, jeden pucharowy, natomiast drugi ligowy i nastąpiła zmiana trenera w trakcie trwania sezonu. Mogło by się wydawać, że nas to zdekoncentruje, ale ja i chłopaki chcieliśmy się pokazać nowemu szkoleniowcowi z jak najlepszej strony i cztery spotkania wygrane z rzędu, podniosły nasze morale. Natomiast co sie działo później to sam nie wiem. Mówiąc po mojemu, na następne mecze zostawialiśmy jaja w szatni i wychodziliśmy na mecz z założeniem o porażce. Być może nie wchłonęliśmy nowych założeń Pana Gembali. Jestem jednak przekonany, że ja i moi koledzy z drużyny pokażemy na co nas stać w rundzie wiosennej i sprawimy wiele niespodzianek.

Podsumowanie okiem Łukasza Szymańskiego, bramkarza Orła Witkowice:
- Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że runda w  naszym wykonaniu była słaba, a w szczególności kilka ostatnich meczów, w których straciliśmy dużo głupich bramek. Myślę jednak, że runda rewanżowa wykonaniu Orła będzie dobra i chłopaki pokażą na co ich stać, a wiem ze stać ich na dużo.

Podsumowanie okiem Patryka Grocholskiego, obrońcy/pomocnika Orła Witkowice:
- Ta runda nie wyglądała tak jakbyśmy sobie tego życzyli, ani tak jak to sobie zakładaliśmy. Nagła zmiana trenera, też była w pewnym stopniu utrudnieniem. Mieliśmy momenty dobrej gry, ale jeśli mam oceniać całość rozgrywek, to było po prostu marnie. Szczególnie bolą wysokie porażki z Łękami czy Sołą. Na wiosnę, będziemy się starali poprawić nasze wyniki. Na pewno pomoże w tym dobrze i spokojnie przepracowana zima pod wodzą trenera Gembali. Każdy medal ma dwie strony, a my tej lepszej jeszcze nie pokazaliśmy.


Solavia Grojec



Zwycięstwa: 3
Remisy: 2
Porażki: 6
Bramki: 19-20
Najcenniejszy wynik: Soła Łęki - Solavia Grojec 2:2
Największa wpadka: Solavia Grojec - Zatorzanka Zator 1:4
Najwyższe zwycięstwo: Solavia Grojec - Strumień Polanka Wielka 6:0
Najwyższa porażka: Solavia Grojec - Zatorzanka Zator 1:4
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 9 miejsce
Najlepsi strzelcy: 5 bramek - Tomasz Wołek, 4 bramki - Bartłomiej Smolarek
Gwiazda drużyny: Tomasz Wołek
Największy plus: brak większej presji, charakterystyczne boisko na którym bardzo ciężko pozostawić w pokonanym polu Solavię, ambitnie grający zawodnicy
Największy minus: brak szerokiej kadry, co było widocznie w kilku spotkaniach, oraz stosunkowo słaba frekwencja na treningach,
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 6 (skala od 1 do 6)

Solavia może być względnie zadowolona z gry i pozycji w tabeli. Początek podopieczni Stanisława Pałamrczuka mieli iście zaskakujący mimo… dwóch remisów. Podział punktów z Sołą Łęki, oraz LKS-em Bobrek to z pewnością niemały sukces grojczan, którzy pewnie takie rezultaty przed tymi pojedynkami braliby w ciemno, jednak z samego przebiegu gry nie byli drużyną gorszą, a wręcz momentami i lepszą. Później było już nieco gorzej. Cztery porażki z rzędu spowodowały osunięcie się w tabeli.

W każdym z przegranych pojedynków Solavia nie spisywała się jednak wyjątkowo źle, co udowodniła już chwilę później. Pewne zwycięstwa z Piotrowicami i Polanką, oraz ważna wygrana w Gorzowie, dały wewnętrzny spokój ekipie z Grojca. Żółto-niebiescy udowodnili, że nawet bez swoich kilku podstawowych zawodników, są w stanie sprawić niespodziankę z każdym. W pojedynku z oświęcimską Sołą, zespół z Grojca dość długo dzielnie stawiał opór, ulegając ostatecznie faworytowi tylko 1:2. Solavia dała się poznać w lidze na przestrzeni kilku sezonów jako ekipa twarda, nieustępliwa i charakterna. Nie od dzisiaj wiadomo, że zawodnicy grający w Grojcu nie grają dla pieniędzy, a przede wszystkim dla zabawy jak i kibiców.

Z roku na rok grojczanie mają jeden i ten sam cel, utrzymać się w lidze i te zadanie spełniają. Jaka przyszłość czeka piłkarzy prowadzonych przez Stanisława Pałamrczuka? Wydaje się, że utrzymanie grojecka ekipa powinna uzyskać bez większych problemów. Zapewne niejedna ekipa zgubi jeszcze punkty, przede wszystkim na stadionie przy ulicy Sportowej.

Podsumowanie okiem Łukasza Walusa, pomocnika Solavii Grojec:
- Runda jesienna w naszym wykonaniu była średnio udana. Mogliśmy śmiało zdobyć kilka punktów więcej. Straciliśmy gola w ostatniej minucie w Łękach i mecz skończył się remisem , a także powinniśmy wygrać na Zaborzu, gdzie zmarnowaliśmy kilka wybornych sytuacji do strzelenia bramek, a dostaliśmy gola po wrzutce z rzutu wolnego, po którym sędzia skończył się mecz. Więc pięć punktów nam uciekło, a to dałoby nam spokojny środek tabeli. No ale cóż, nie narzekamy, bo gramy tylko i wyłącznie dla siebie, oraz własnej przyjemności.

Chłopaki z drużyny starają się w miarę możliwości być na meczu, choć niekiedy nasz skład jest bardzo daleki od optymalnego tak jak to było na przykład podczas meczu z Sołą Oświęcim. W sumie nie z gry w piłkę żyjemy, więc praca i szkoła są niekiedy ważniejsze niż mecz... Mamy nadzieję że zdobędziemy na wiosnę kilkanaście punktów, bo przecież gramy u siebie praktycznie z całą drugą połową tabeli i bez większych problemów utrzymamy się w lidze. Taki jest nasz główny cel. Mamy już dogadane ciekawe sparingi podczas przygotowań do wiosny (Harmęże - lider B klasy , Zgoda Malec - okręgówka, Iskra Brzezinka - okręgówka, Brzezina Osiek - okręgówka, Skidziń - okręgówka, Unia Bieruń Stary - okręgówka, Nadwiślanin Góra -  IV liga). Na pewno do powyższej listy jakiś sparing jeszcze dojdzie, tak więc będziemy mogli się sprawdzić z drużynami z wyższych lig.


LKS Gorzów



Zwycięstwa: 2
Remisy: 2
Porażki: 7
Bramki: 17-36
Najcenniejszy wynik: LKS Gorzów - Soła Łęki 2:2
Największa wpadka: Soła Oświęcim - LKS Gorzów 9:0
Najwyższe zwycięstwo: LKS Gorzów - Zaborzanka Zaborze 3:1, LKS Gorzów - LKS Piotrowice 2:0
Najwyższa porażka: Soła Oświęcim - LKS Gorzów 9:0
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 11 miejsce
Najlepsi strzelcy: 7 bramek - Tomasz Opitek, 2 bramki - Bartłomiej Waliczek, 2 bramki - Robert Rybak
Gwiazda drużyny: Tomasz Opitek
Największy plus: młody, perspektywiczny skład, mocna siła rażenia, która w tej rundzie nie do końca jednak spełniała swoje zadanie
Największy minus: brak wiary w swoje możliwości w niektórych pojedynkach, wyjątkowa kiepska gra na wyjeździe, gdzie nie udało się jeszcze wygrać
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 2 (skala od 1 do 6)

Chyba nieco więcej można było się spodziewać po gorzowianach. Bez cienia wątpliwości nie można powiedzieć, że była to udana runda dla LKS. Przedsezonowe sparingi rokowały jednak dobrze na sezon. Formą strzelecką błyszczeli przede wszystkim Tomasz Opitek i Bartłomiej Waliczek. Po odprawieniu w Pucharze Polski Orła Witkowice wydawało się, że Gorzów będzie ekipą środka tabeli w  A klasie. Pierwsze zderzenie ze ścianą nastąpiło jednak w kolejnej rundzie rozgrywek pucharowych. Co prawda puchar, to nie liga i można mówić o trochę mniejszej motywacji, jednak pogrom 0:7 z Sołą Oświęcim, łagodnie mówiąc chluby gorzowianom nie przyniósł.

Sami piłkarze chyba niespodziewani się, że podobne lanie zaserwują im sąsiedzi. Bobrek także nie miał litości w wielkich derbach odprawiając odwiecznego rywala. Zwycięstwo z Zaborzanką Zaborze, było tylko łabędzim śpiewem przed dalszą częścią sezonu. Seria porażek, oraz zaledwie jedno zwycięstwo z Piotrowicami i dwa remisy, to zdecydowanie ze mało jak na możliwości tego klubu. Kwintesencją nienajlepszej dyspozycji gorzowian, była absolutna klęska w Oświęcimiu, która o mało nie skończyła się w rozmiarach dwucyfrowych. Iskierka nadziei na lepsze czasy pojawiła się na samym końcu. Gorzów w końcu przypominał zespół z kilku spotkań poprzedniego sezonu, czy podczas rozgrywek B klasy, kiedy udało się wywalczyć awans.

Podopieczni Łukasza Zawadzkiego, który zastąpił w trakcie sezonu Wiesława Liszkę, sprawili ogromną niespodziankę, odbierając punkty pewnym siebie łęczanom. Na przestrzeni całej rundy dziesiąta lokata i zaledwie osiem oczek nie może być uznawana jako sukces. Formy ze sparingów nie mógł znaleźć Bartłomiej Waliczek, tak jak i jego koledzy z drużyny. Nie zawiódł jedynie Tomasz Opitek, który został bezapelacyjnie najlepszym strzelcem zespołu, oraz Ireneusz Palka, który rzucany z pozycji na pozycję, zagrał nawet jako… stoper. Na wiosnę gorzowską ekipę czeka zażarta walka o utrzymanie tym bardziej, że słyszy się, iż kilku zawodników może opuścić klub.

Mowa tutaj między innymi o podstawowych graczach, takich jak choćby Ireneusz Palka, czy młody i zdolny skrzydłowy Piotr Wesecki. Czy ten zespół stać jednak na utrzymanie? Przy odpowiednich wzmocnieniach i wykorzystaniu potencjału zapewne tak. Kibice w Gorzowie żyją nadzieję, że nie przyjdzie im tak szybko, z powrotem oglądać swojego zespołu w B klasie.

Podsumowanie okiem Piotra Weseckiego, obrońcy LKS Gorzów:
- Runda z całą pewnością do udanych nie należała. Przekonaliśmy się, że słabeuszy nie ma już w A-klasie. Każdy z każdym może wygrać. Co do naszej drużyny, to można powiedzieć, że mieliśmy wzloty i upadki. Potrafiliśmy grać ładną i skuteczną piłką, a za chwilę oddawaliśmy wygrany mecz jak frajerzy, a mam na tu myśli chociażby spotkanie z Rajskiem. To wszystko wynika ze słabej frekwencji na treningach. Oczywiście nie mam zamiary coś kolegom wypominać, bo mi też zdarzyło się trochę treningów opuścić. Kłopotem jak się później okazało była wykruszająca się kadra, która była uszczuplana z meczu na mecz. Myślę, że mogliśmy więcej pokazać w tej rundzie. Sam także mogłem dać więcej i wierzę w to jak i cały Gorzów, że uda nam się utrzymać. Musimy wziąć się w garść i pokazać, że nie jesteśmy tylko chłopcami do bicia.


LKS Piotrowice



Zwycięstwa: 2
Remisy: 1
Porażki: 8
Bramki: 8-26
Najcenniejszy wynik: Soła Oświęcim - LKS Piotrowice 0:1
Największa wpadka: LKS Bobrek - LKS Piotrowice 5:0
Najwyższe zwycięstwo: LKS Piotrowice - Strumień Polanka Wielka 1:0, Soła Oświęcim - LKS Piotrowice 0:1
Najwyższa porażka: LKS Bobrek - LKS Piotrowice 5:0
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 10 miejsce
Najlepsi strzelcy: 2 bramki Łukasz Kuwik, 2 bramki - Krzysztof Krawczyk
Gwiazda drużyny: Krzysztof Krawczyk
Największy plus: Marcin Bałys, który jest absolutnym numerem jeden w bramce, oraz… trener. Nikt jak on nie rozumie potrzeb swoich zawodników, ponieważ sam jeszcze niedawno występował w Piotrowicach, między innymi dzięki niemu do drużyny powrócili Bałys, Ł. Kuwik, czy Figura
Największy minus: pech prześladujący drużynę, wszak Marcin Bałys i Krzysztof Kuwik wylądowali w szpitalu, zbyt słaby hart ducha i waleczność, która uwidoczniła się w spotkaniu z Bobrkiem
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 2 (skala od 1 do 6)

Piotrowice dały się poznać jako chimeryczny zespół, co można było dostrzec choćby na przestrzeni ubiegłego sezonu. Wspaniała, chyba jedna z lepszych rund w historii LKS Piotrowice zdziwiła chyba samych… piłkarzy i działaczy. Przed piotrowiczanami dość nieoczekiwanie otworzyła się wielka szansa na zrobienie czegoś więcej, niż od nich wymagano. Piotrowickie władze chcąc zmobilizować klub, myślały nawet o wybudowaniu nowego stadionu. Na nic to się jednak zdało. Runda wiosenna to zupełny odwrót gry przez ten zespół. Szóstą lokatę na koniec sezonu i tak można było traktować w kategoriach miłej niespodzianki, choć niedosyt pozostał.

Przed tym sezonem szkielet zespołu został jednak zdemontowany. Adrian Gałgan wraz z Kamilem Michałkiem przeszli do pobliskiej Zatorzanki, natomiast Łukasz Kuwik i Marcin Bałys zawiesili buty na kołku, jednak jak się okazało nie na długo. Seria trzech porażek z rzędu i słaba gra zespołu spowodowała, że po trzech meczach na stanowisku trenera dokonano roszady. Łukasza Płonkę zastąpił Tomasz Kościelnik, który jeszcze niedawno grał w barwach Piotrowic, będąc podstawowym defensorem swojego zespołu. Wraz z szkoleniowcem do ekipy wrócili niezastąpieni Marcin Bałys, Dominik Figura, czy Łukasz Kuwik. Zmiany zaskoczyły i już w pierwszym spotkaniu pod wodzą nowego trenera, piotrowiczanie zdobyli w Rajsku cenny punkt.

W następnej kolejce przyszła wygrana z Polanką Wielką i wydawało się, że wszystko wraca do normy. Tak jednak nie było. Zespół z Piotrowic był jednak sprawcą chyba największej sensacji w rundzie. Podopieczni Tomasza Kościelnika mieli wielki problem z uzbieraniem pełnej jedenastki na mecz z Sołą. Wydawało się w związku z tym, że są skazani na pożarcie w jaskini lwa w Oświęcimiu. Solarzy ogarnęła jednak dziwna niemoc, a goście wykorzystali swoją szansę w stu procentach. Ojcem zwycięstwa był między innymi Marcin Bałys, który na skutek kontuzji, uzyskanej w starciu o piłkę z Grzegorzem Rajmanem, do końca rundy na boisku już się nie pojawił.

W kolejnym pojedynku Piotrowice straciły Krzysztofa Kuwika, więc można tutaj mówić o skumulowanym pechu. Los nie sprzyjał piotrowiczanom, którzy ostatecznie zajęli ledwie przedostatnie miejsce w tabeli. Cel na wiosnę? Utrzymanie się. Piotrowice będą musiały przypomnieć sobie spotkania w rundy jesiennej poprzedniego sezonu, bo w przeciwnym razie zespół, który przez wiele lat gra w oświęcimskiej A klasie, będzie musiał doświadczyć bolesnego spadku.

Podsumowanie okiem Pawła Frączka, pomocnika LKS Piotrowice:
- Ta runda w naszym wykonaniu nie była udana. W paru meczach zabrakło nam po prostu szczęścia. Wraz z upływem czasu poniesione porażki zniechęcały chłopaków do  treningów. Na pewno potrzebujemy kilku wzmocnień i motywacji do pracy na treningach. Sądzę, że wiosna w naszym wykonaniu będzie zdecydowanie lepsza! Mam cichą nadzieję, że wreszcie złapie starą, dobrą formę, jeszcze za czasów gry w Przeciszovii i wraz z kolegami z drużyny będziemy kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa.

Podsumowanie okiem Dominika Kędzierskiego, obrońcy LKS Piotrowice:
- Wystarczy spojrzeć na tabele i każdy sobie może wyobrazić nastroje naszej drużyny po tejże nieudanej rundzie. W  jedenastu meczach potrafiliśmy  zgromadzić tylko siedem punktów, które dały nam odległe jedenaste miejsce. Chciałbym przypomnieć, że rok temu byliśmy mistrzem jesieni i rundę kończyliśmy w zgoła odmiennych nastrojach. W niektórych meczach brakowało szczęścia, w innych nie umieliśmy postawić kropki nad i, oraz traciliśmy decydujące bramki w ostatnich minutach spotkania.  Kontuzje także nas nie omijały. W paru ostatnich meczach graliśmy bez trzech kluczowych zawodników. Miejmy nadzieję, że wiosna będzie zdecydowanie lepsza.

Podsumowanie okiem Kamila Oczkosia, pomocnika LKS Piotrowice:
- Tak źle w Piotrowicach jeszcze nie było i nie zapowiada się na to, żeby się polepszyło. W jedenastu dotychczasowych meczach udało nam się zgromadzić zaledwie siedem punktów, po zwycięstwach z Polanką i Sołą Oświęcim, oraz remisie z Rajskiem. Skuteczność w rundzie jesiennej była porażająco słaba. Osiem bramek w jedenastu spotkaniach to nie jest wyczyn, oraz 26 bramek straconych daje do myślenia. Martwi nas fakt, że kiedyś był ten ktoś kto pociągnął tą grę do przodu i strzelał te bramki, teraz czegoś takiego nie widzieliśmy. Trzeba mieć nadzieję, że uda nam się coś zmienić.


Strumień Polanka Wielka



Zwycięstwa: 1
Remisy: 1
Porażki: 9
Bramki: 5-28
Najcenniejszy wynik: Strumień Polanka Wielka - LKS Gorzów 2:1
Największa wpadka: Solavia Grojec - Strumień Polanka Wielka 6:0
Najwyższe zwycięstwo: Strumień Polanka Wielka - LKS Gorzów 2:1
Najwyższa porażka: Solavia Grojec - Strumień Polanka Wielka
Typ redakcji na miejsce, na koniec sezonu 2009/10: 12 miejsce
Najlepszy strzelec: 2 bramki - Tomasz Pławny
Gwiazda drużyny: Artur Burski
Największy plus: bardzo dobry bramkarz, oraz nieustępliwa walka, którą czasami można zniwelować stratę do rywala
Największy minus: wąska kadra, brak potencjalnego lidera na boisku, którym był swego czasu choćby Tomasz Pokrzyk
Ocena gry, oraz pozycji w tabeli: 2 (skala od 1 do 6)

To się musiało tak skończyć. Czasy Strumienia, kiedy ten miał mocną pozycję w okręgówce jak na razie bezpowrotnie minęły. Już przed sezonem słychać było, że drużyna z Polanki Wielkiej może nawet nie przystąpić do rozgrywek. Na szczęście, tak się jednak nie stało. W zespole nie zagrały już jednak ważne ogniwa, jakimi byli z pewnością przede wszystkim Tomasz Pokrzyk, Jarosław Gałgan, czy Kwaczała. Rezultaty sparingów mówiły jednak same za siebie. Wyraźne porażki z Koroną Harmęże i Unią Bieruń Stary były złym prognostykiem przed ligą. Pierwszy dobry wynik, jakim był remis z Zaborzanką był tylko zwiastunem o dziwo… złej passy.

Do końca rundy Strumień osiągnął prawie same porażki. Jednym rodzynkiem wśród wyników, okazało się niezwykle cenne zwycięstwo nad LKS-em Gorzów. Cztery oczka po jedenastu meczach to wynik bardzo mizerny, jeśli nie powiedzieć katastrofalny. Kto wie, czy nie byłoby jeszcze gorzej gdyby nie Artur Burski, który swoimi wspaniałymi interwencjami i tak zapobiegł straty dużej ilości bramek, jednak golkiper sam meczu nie wygra. Wyróżnić można by było jeszcze Tomasza Pławnego, który zdobył dla swojej ekipy dwie bramki, zostając jej najskuteczniejszym zawodnikiem, czy Wiktora Kluskę, oraz Szczepana Biernatka.

To jednak okazało się być za mało i kibice w Polance Wielkiej mają prawo czuć się zaniepokojeni. Sytuacja jest bardzo zła, jednak nie beznadziejna. Przy lepszej i skuteczniejszej grze, Strumień jest w stanie odbić się od dna tym bardziej, że mało kto potrafi sobie wyobrazić ten zespół zaledwie w B klasie. O lepszą grę szczególnie w tyłach będzie ciężko, ponieważ z zespołu odchodzi Artur Burski. Czy uda się go godnie zastąpić i uratować ligę w Polance Wielkiej? Z pewnością dopóki piłka jest w grze, zawodnicy z Polanki Wielkiej będą gryźć trawę i przede wszystkim właśnie walką, mogą wywindować drużyną w górę tabeli.

Podsumowanie okiem Szczepana Biernatka, napastnika Strumienia Polanki Wielkiej:
- Według mojej opinii (nie chcę się wypowiadać za kolegów), było bardzo źle. Cztery zdobyte punkty w tej rundzie uważam za osobistą porażkę. W paru meczach nie musiało to aż tak strasznie wyglądać. Kilka razy było też blisko, ale zawsze brakowało nam szczęścia, a może raczej zaangażowania i skupienia do końca. W taki sposób niestety przegrywa  się mecze. Później przychodzi do tego niechęć całej drużyny. Nie ma wyników, nie ma chęci, nie ma atmosfery. W zasadzie to wyjaśnia wszystko. Teraz ma przyjść nowy trener i zawodnicy. Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że uda nam się utrzymać.

Podsumowanie okiem Marcina Jureckiego, pomocnika Strumienia Polanki Wielkiej:
- Zagraliśmy na tyle, ile nas było stać. Nie raz wyjeżdżaliśmy na mecz w jedenastoosobowym składzie, ale w każdym spotkaniu dawaliśmy z siebie sto procent. Przed rozpoczęciem sezonu z gry zrezygnowało paru zawodników z podstawowej jedenastki, a te braki musieliśmy uzupełnić zawodnikami z drużyny juniorskiej. Mam nadzieję, ze w rundzie wiosennej nasze wyniki się poprawią, w związku z czym odbijemy się z dna tabeli i znajdziemy się na bezpiecznej pozycji.