• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

PIŁKA NOŻNA. Ofensywny duet rozmontował Zagórzankę

Reklama


Oświęcimscy solarze w 14. kolejce wadowickiej V ligi, pokonali u siebie Zagórzankę Zagórze 4:1. Wbrew temu co sugeruje wynik, oświęcimianie dość długo nie mogli złamać oporu gości. Warto zaznaczyć, że dwa trafienia dla gospodarzy, to zasługa duetu Adam Janeczko-Tomasz Borowczyk i w dużej mierze to właśnie oni zapewnili zwycięstwo podopiecznym Sebastiana Stemplewskiego.





Soła rozstrzelała się na dobre, choć początek na pewno na to nie wskazywał. Wynik cieszy, gra może jeszcze nie do końca, choć momentami było już lepiej niż choćby w ostatnim meczu w Brodach. Kibice Soły mogą radować się przede wszystkim z przebudzenia ofensywy, która poruszyła oświęcimską serię A. W końcu klasę pokazali Adam Janeczko i Tomasz Borowczyk, którzy załatwili dwie bramki dla pasiaków w tym spotkaniu. Po tym pojedynku w obozie Soły na pewno może zapanować trochę więcej optymizmu.

Trener Sebastian Stemplewski znowu niejako tradycyjnie trochę przemeblował skład. Tym razem na lewej stronie pomocy występował Piotr Paw, a według protokołu Tomasz Borowczyk wraz z Grzegorzem Rajmanem powinien być odpowiedzialny za zdobywanie bramek, a Adam Janeczko z kolei miał grać w środku pola. W rzeczywistości było jednak trochę inaczej.

- Adam Janeczko miał wyjść w ataku i mieli się wymieniać pozycjami z Tomaszem Borowczykiem. Mieli to robić na zmianę. Raz do ataku miał wchodzić Tomek, a raz Adam. Ostatecznie wyszło tak, że Adam zagrał wysoko, zdobył dwie bramki i może dlatego Tomek tak rzadko podłączał się do przodu - wyjaśnił trener solarzy.

I trzeba przyznać, że tak skonstruowana ofensywna przynajmniej na tle Zagórzanki spisywała się naprawdę dobrze. Ciekawym posunięciem było postawienie na desancie Adama Janeczko, który wrócił na swoją starą pozycję i piłka co rusz go szukała. Kura zdołał ukłuć rywali dwa razy, choć okazji miał bez liku. To właśnie Adam Janeczko już w 3. minucie mógł otworzyć wynik w tym pojedynku. Tomasz Borowczyk dośrodkował w pole karne, piłka odbiła się jeszcze od któregoś z zawodników i trafiła pod nogi Adama Janeczko. Ten mając przed sobą Łukasza Gielarowskiego przekombinował, nie trafiając nawet w światło bramki z pięciu metrów.

Na trybunach nie obyło się bez konsternacji oraz głosów kibiców, że taka okazja może się zemścić. Na sprawdzenie się tych słów nie trzeba było zbyt długo czekać. Przepowiednię spełnił Patryk Paliwoda, dla którego było to pierwsze trafienie w tym sezonie w rozgrywkach ligowych. Zawodnik przyjezdnych wykorzystał precyzyjną wrzutkę Pawła Łukasika z rzutu wolnego i mimo interwencji Łukasza Nowaka, skutecznie zamknął akcję na długim słupku. Odpowiedź pasiaków była natychmiastowa. Już cztery minuty później lewą flanką w błyskawicznym tempie pognał Wojciech Jamróz, dogrywając piłkę do Sebastiana Stemplewskiego. Stempel zgrał ją do Adama Janeczko, a ten przymierzył rogalem z chirurgiczną precyzją w długi róg. Łukasz Gielarowski w tej sytuacji nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Adam Janeczko na desancie był bardzo aktywny, ale skuteczność w jego przypadku jest jeszcze trochę do poprawy.

W 22. minucie znowu Tomasz Borowczyk obsłużył świetnym dośrodkowaniem Janeczko, a ten z kilku metrów zupełnie nieobstawiony główkował w kierunku bramki. Świetnym instynktem błysnął jednak Łukasz Gielarowski, idealnie odczytując zamiary przeciwnika. Wychowanek Unii Oświęcim, a zarazem były gracz choćby Szczakowianki Jaworzno poprawił się kilkanaście minut później. Po asyście aktywnego Tomasza Borowczyka, uprzedził golkipera i dopełnił formalności wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie.

Władysław Bębenek od początku drugiej odsłony wprowadził świeżą krew w postaci Dawida Kuci i Mariusza Bigaja nie czekając na rozwój wypadków. To jednak nie zmieniło obrazu gry. Nadal stroną dominującą była Soła, a goście skupiali się głównie na defensywie i szukali szans w kontratakach. W 60. minucie zagórzanie mieli jedną z nielicznych szans na sprawienie sobie radości. Etatowy wykonawca rzutów wolnych z bliższej odległości, czyli Artur Oczkowski przymierzył ze stałego fragmentu gry, z około 20 metrów. Czujność zachował jednak Łukasz Nowak, nie bez trudu parując piłkę do boku.

Do 70. minuty przyjezdni mieli jeszcze nadzieję na remis, którą ostatecznie odebrali im Adam Janeczko do spółki z Tomaszem Borowczykiem. Ten pierwszy zainicjował niemal kopię akcji w meczu z Alwernią, gdzie bramkę zdobył wówczas Mateusz Wójcikiewicz. Tym razem w rolę egzekutora wcielił się Tomasz Borowczyk, który z zimną krwią trafił do siatki.

- Z bramki oczywiście się cieszę. W poprzednich sześciu meczach grałem jako cofnięty, defensywny pomocnik, także rzadko znajdowałem się pod bramką przeciwnika. Tak jak już wspomniałem, przede wszystkim cieszą nasze wszystkie trafienia i wygrana. Nieważne na jakiej pozycji gram i czy zdobywam bramki, czy też nie. Ważne jest to, że koledzy strzelają gole i wygrywamy - stwierdził skromnie Tomasz Borowczyk.

- Moja pozycja na boisku jest dla mnie bez różnicy. Najważniejsze jest to, że gram i trener daje mi kolejne szanse, a do tego unikam kontuzji - dodał jeden z bohaterów tego meczu. W 80. minucie Soła dobiła rywala, który ostatecznie padł na deski. Tym razem dobrą wrzutkę z głębi pola zagrał Wojciech Jamróz, a Grzegorz Rajman spokojnie przyjął piłkę w polu karnym i posłał ją do bramki obok Łukasza Gielarowskiego. Zwycięstwo gospodarzy w tym momencie było już niezagrożone.

- Po tych słabszych meczach wydaje mi się, że przyszło troszkę lepsze spotkanie. Było widać, że coś się działo na tym boisku, było więcej ruchu. Do tego mieliśmy okazje, zdobyliśmy cztery bramki, więc na pewno jestem zadowolony, choć do ideału na pewno jest jeszcze daleko - podsumował Sebastian Stemplewski.

Kolejne i najprawdopodobniej ostatnie ligowe spotkanie w tym roku Soła Oświęcim rozegra w niedzielę 13 listopada, o godzinie 13 w Gromcu z miejscowym Nadwiślaninem.

Komentarze pomeczowe:

Sebastian Stemplewski, trener Soły Oświęcim:
- Trzeba wspomnieć o tym, że rywale mieli w pierwszej połowie jedną sytuację i ją wykorzystali. Rzut wolny i niepokryty zawodnik zaowocowały bramką dla gości. Trzeba było po prostu walczyć dalej i strzelić dwa gole, żeby wygrać. Z pewnością sytuacji w pierwszej odsłonie mieliśmy dużo. Sam Adam w pierwszej połowie miał dwie szanse na bramkę z pięciu metrów, raz z głowy, a drugi raz z nogi. Cieszy zwycięstwo tym bardziej, że czterech bramek dawno nie zdobyliśmy.

Tomasz Borowczyk, zawodnik Soły Oświęcim, autor jednej bramki i jednej asysty:
- Mecz w Brodach niestety nam nie wyszedł, także tutaj chcieliśmy udowodnić, że wtedy to była tylko wpadka. Można tylko się cieszyć z wyniku 4:1, a mogło być dla nas jeszcze więcej. To co sobie założyliśmy to zdobyliśmy, trzy punkty są dla nas najważniejsze.

Soła Oświęcim - Zagórzanka Zagórze 4:1 (2:1)

Bramki:

0:1 - Paliwoda 7 min.
1:1 - Janeczko 11 min.
2:1 - Janeczko 39 min.
3:1 - Borowczyk 70 min.
4:1 - Rajman 80 min.

Składy:

Soła Oświęcim: Ł. Nowak - Kyrcz, Sałapatek, Srzypek, Jamróz - Hałat (72 min. Płatek), Stemplewski (83 min. Jasiński), Borowczyk, Paw (62 min. M. Nowak) - Janeczko, Rajman (89 min. Mika).

Zagórzanka: Gielarowski - Gut, Wójcik, Hudzik, Siłakiewicz (77 min. Raczek), Krawczyk, Łukasik, Jarczyk (46 min. Kucia), Paliwoda (72 min. Fiba), Biesek (46 min. Bigaj), Oczkowski.

Żółte kartki: Wójcik, Bigaj (Zagórzanka)

Sędziował: Maciej Lochert (Wadowice)

Fotorelacja z meczu w dziale Galerie portalu Fakty Oświęcim.

Filmowy skrót meczu w Faktach TV.