• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

PIŁKA NOŻNA. Odprawili IV-ligowca

Reklama


Wynik pucharowej potyczki pomiędzy Sołą Oświęcim, a Przeciszovią Przeciszów zapewne niejednego kibica zaskoczył. „Solarze” pewnie pokonali rywali 4:0.





Ogranie przeciwnika na poziomie IV ligi zawsze ma swoją wymowę, bez względu na to, jakim rywale przyjechali składem i jak potraktowali Puchar Polski. Zwycięstwa z tak wysoko notowanym zespołem bez wątpienia budują drużynę. Porównując zestawienie Przeciszovii z dnia dzisiejszego do meczu z Hutnikiem Kraków, który przeciszowianie przegrali 0:1, w składzie przyjezdnych zaszło kilka zmian.

W zespole prowadzonym z ławki przez Tomasza Bernasa z podstawowego zestawienia z ostatniego ligowego spotkania, od pierwszego gwizdka sędziego wystąpili Śliwa, Laburda, T. Całus oraz Mańka. Po przerwie pojawili się Poręba, oraz Kudłacik, który wystąpił… na desancie. Od początku w meczu z „Solarzami” wystąpili także Rydz, Sendera i K. Całus, którzy w pojedynku z Hutnikiem po przerwie pojawili się na placu gry. Aby nie usprawiedliwiać gości, trzeba nadmienić, ze w zespole gospodarzy zabrakło kontuzjowanych od dłuższego czasu Wiesława Hałata, oraz Rafała Gałgana. Dodatkowo nie zagrali Grzegorz Rajman, Sebastian Stemplewski, Maciej Majcherek, Oskar Kyrcz, czy Rafał Dobrowolski.

Pierwszy kwadrans gry na pewno nie mógł zadowolić kibiców zasiadających na trybunach, jeśli chodzi o aspekt czysto piłkarski. Decydujący fragment tego meczu nastąpił między 14, a 31 minutą. Oświęcimianie zadali rywalom szybkie trzy ciosy, po których przeciszowianie nie byli w stanie do końca tej połowy się otrząsnąć. Wszystko rozpoczęło się od 14 minuty, kiedy to dość szczęśliwie Adam Janeczko znalazł się sam przed bramkarzem gości. Cała akcja mogła rozpocząć się dzięki stałemu fragmentowi gry, który został podyktowany za przewinienie, które dokonało się na Sławomirze Kani. Bartłomiej Jasiński próbował zaskoczyć Flejtucha strzałem po ziemi. Piłka ugrzęzła jednak w murze.

Najsprytniej w tej sytuacji zachował się Adam Janeczko, który dopadł do futbolówki jako pierwszy i z kilku metrów nie dał szans golkiperowi Przeciszovii. Pięć minut później nastąpiła dalsza część egzekucji. „Czarną robotę” w tej akcji „odwalił” Michał Tobik, który świetnym podaniem „w uliczkę” uruchomił Bartłomieja Jasińskiego. Napastnik gospodarzy nie pomylił się i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. W 31 minucie było już 3:0 dla „Solarzy”. Ofensywną akcję zainicjował Krzysztof Mycyk, który dalekim podaniem z własnej połowy, dostarczył piłkę na pole karne Przeciszovii. Walkę o futbolówkę z dwoma defensorami gości wygrał Bartłomiej Jasiński, który znów stanął „oko w oko” z Flejtuchem.

W indywidualnym pojedynku po raz kolejny lepszy okazał się snajper Soły, który strzałem „po koźle”, „ustrzelił” swoją drugą bramkę w meczu. Kilka minut później mogło być nawet 4:0, jednak Piotr Paw, który rozegrał kolejne bardzo dobre zawody, błyszcząc szczególnie w defensywie, nie wykorzystał znakomitego zagrania Adama Janeczko, uderzając zbyt lekko, aby zaskoczyć „ostatnią instancję” rywali.

W drugiej części spotkania, na placu gry pojawił się Szymon Poręba, który zmienił kompletnie niewidocznego Patryka Mańkę. 20-letni pomocnik Przeciszovii próbował rozruszać szyki obronne Soły, jednak tego dnia defensywa „Solarzy” stanowiła monolit, nie notując jakiś większych wpadek. Przyjezdni z minuty na minutę atakowali z co raz to większą częstotliwością, jednak lepsze okazje do zdobycia bramek posiadali… gospodarze. Dwukrotnie bliski szczęścia był Dariusz Płatek, jednak jego próby były zbyt lekkie i nieprecyzyjne, aby mogły zaskoczyć golkipera.

W 76 minucie „filmową akcją” błysnął Adam Janeczko, który jednym zwodem oszukał dwóch rywali i pognał na bramkę. Zawodnik znany z pseudonimu „Kura” wyłożył futbolówkę Bartłomiejowi Jasińskiemu, który zaatakował ją wślizgiem. Krzysztof Flejtuch nie dał się jednak zaskoczyć. Przeciszowianie nie stwarzali sobie jakiś wybornych okazji do strzelenia choćby honorowej bramki. Jedyna godna odnotowania sytuacja nastąpiła w 85 minucie.

Jeden z zawodników przedstawicieli IV ligi, w sytuacji „sam na sam” przymierzył po długim rogu, nieznacznie się myląc. Gilotynę na rywali spuścił ostatecznie Tomasz Borowczyk. Dużą zasługę przy tym trafieniu zapisał na swoim koncie Adam Janeczko, który świetnym podaniem otworzył drogę do bramki swojemu koledze z zespołu. Popularny „Boro” „na raty” znalazł sposób na golkipera Przeciszovii.

Zwycięstwo z zespołem notowanym o trzy poziomy wyżej cieszy. Radości nie zmącą nawet głosy o absencjach rywali, czy o tym, że Przeciszovia potraktowała puchar po macoszemu. Tak może powiedzieć każda drużyna. Faktem jest, że przeciszowianie przed rokiem dotarli, aż do finału na szczeblu małopolskim.

W finale podokręgu oświęcimskiego, Soła zmierzy się z Niwą Nową Wieś.

Soła Oświęcim - Przeciszovia Przeciszów 4:0 (3:0)

Bramki:

1:0 - Janeczko 14 min.
2:0 - Jasiński 19 min.
3:0 - Jasiński 31 min.
4:0 - Borowczyk 90 min.

Składy:

Soła Oświęcim: Nowak - Kania, Kapciński, Kowalski - Mycyk - Tobik, Janeczko, Borowczyk, Paw (70 min. Samek) - Płatek (88 min. Piskozub), Jasiński.

Przeciszovia Przeciszów: Flejtuch - Sendera, Rydz, Śliwa (75 min. Kudłacik), Grubka - Wanat, Płonka, T.Całus, Laburda - K.Całus, Mańka (46 min. Poręba).