• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

PIŁKA NOŻNA. Nokaut w drugiej połowie

Reklama


Pogoda „pod psem” nie odstraszyła kibiców, którzy jak na takie anormalne warunki pogodowe dość liczne zgromadzili się na trybunach. Podopiecznym Dariusza Kapcińskiego przed spotkaniem z Zaborzanką przyświecał tylko jeden cel: zwycięstwo.





Na stratę punktów, szczególnie na własnym stadionie po prostu nie można było sobie pozwolić. Obu drużynom na wstępie należą się brawa za walkę na tak ciężkiej murawie, oraz w takich, a nie innych anomaliach pogodowych.

Początek spotkania nie upływał pod znakiem porywającej gry z obu stron. Akcje zarówno jednej i drugiej ekipy były szarpane, a poziom gry przynajmniej z początku nie zachwycał. W pierwszych fragmentach pojedynku zarysowała się niewielka przewaga gospodarzy, jednak w obozie Soły brakowało ostatniego podania. Z ust zawodnika mającego futbolówkę często można było doszukać się słów: „nie ma komu”, co krótko mówiąc oznacza ni stąd ni zowąd, jak zbyt mało gry bez piłki.

Pierwszy, godny do odnotowania strzał oświęcimianie oddali w 8 minucie. Po przewinieniu na Rafale Gałganie, który notabene rozegrał bardzo dobre zawody, okraszone, aż trzema asystami, piłkę na 20 metrze ustawił sobie Sebastian Stemplewski. Popularny „Stempel” nieznacznie się pomylił, posyłając piłkę metr nad poprzeczką. Na przekroju meczu Zaborzanka praktycznie nie stworzyła sobie żadnej dogodnej sytuacji do strzelenia gola. W 19 minucie co prawda lobować Łukasza Nowaka próbował Sebastian Głowiński, jednak zrobił to zbyt nieprecyzyjnie, by móc cieszyć się z gola.

Oświęcimianie rozkręcali się jednak z minuty na minutę i po około pół godzinie gry przejęli już zdecydowaną inicjatywę. Tuż po upływie 30 minuty, Grzegorz Rajman w krótkim odstępie czasowym wykonywał rzuty wolne niemal z tego samego miejsca, niedaleko narożnika pola karnego. Za pierwszym razem piłka ugrzęzła w murze, natomiast za drugim Pędlowski spisał się bez zarzutu. W 35 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Grzegorz Rajman dograł z lewej strony w pole karne. Futbolówka odbiła się jeszcze od obrońcy i trafiła przed „szesnastkę” do nadbiegającego Rafała Dobrowolskiego.

Pomocnik „Solarzy” nie zastanawiając się długo, uderzył bez przyjęcia. Piłka po palcach rozpaczliwie interweniującego bramkarza, wpadła do siatki tuż przy słupku.

- Mój strzał był instynktowny. Piłka odlatywała, uderzyłem bez przyjęcia. Futbolówka chyba od kogoś jeszcze się otarła, choć większego rykoszetu chyba nie było. Najważniejsze, że wpadło i to cieszy, tym bardziej, że to trafienie rozwiązało „worek z bramkami”. Tak z pewnością będzie z meczu na mecz, ponieważ drużyny zapewne będą broniły się przed nami i ta pierwsza, druga bramka będzie decydowała w poszczególnym meczu o naszych zwycięstwach - słusznie zauważył Rafał Dobrowolski.

Cztery minuty przed końcem premierowej odsłony swoje szanse miał Michał Tobik. Najpierw uderzył po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w krótki róg, lecz bramkarz wyczuł jego intencje. Chwilę później zawodnik znany pod pseudonimem „Bomba” w sytuacji „sam na sam” szukał podania do Rafała Gałgana, jednak defensor gości zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Tuż przed przerwą po świetnym dograniu wzdłuż bramki Adama Janeczko, uderzenie z najbliższej odległości Rafała Gałgana w sobie tylko znany sposób sparował Maciej Pędlowski, który popisał się interwencją tego spotkania.

Drugie 45 minut mogło zacząć się w efektowny sposób dla miejscowych. Po rzucie rożnym, znakomitą „przewrotką” błysnął Adam Janeczko, jednak piłka na nieszczęście została zablokowana. Tak naprawdę „worek z bramkami” na dobre rozwiązał się w 56 minucie. Rafał Gałgan dograł z lewej flanki w pole karne do Grzegorza Rajmana. Kapitan Soły przy pomocy obrońcy Zaborzanki, podwyższył na 2:0. Futbolówka wpadła do siatki po rykoszecie, w wyniku czego bramkarz gości w tej sytuacji nie miał nic do powiedzenia.

- Śmiałem się, ponieważ nie mogliśmy wykorzystać klarownych okazji, a padła taka dość niecodzienna bramka. Zagrałem sobie piłkę do boku i uderzyłem. Futbolówka poszła po rykoszecie. Dobrze jednak, że wpadło, bo trochę spokojniej nam się już grało - oznajmił Grzegorz Rajman.

W 70 minucie większość kibiców już widziała kolejną bramkę dla „Solarzy”. Adam Janeczko położył bramkarza, po czym skierował piłkę do bramki. Futbolówka nieuchronnie zmierzała do siatki, kiedy z linii bramkowej wybił ją jeden z defensorów. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Cztery minuty później błąd jednego z piłkarzy przyjezdnych, wykorzystał Janeczko, który przejął piłkę i uruchomił Tomasza Borowczyka. Były zawodnik między innymi LKS Czaniec ze spokojem położył obrońcę, a następnie bramkarza, spokojnie lokując futbolówkę w siatce. To trafienie było niemal kopią siódmej bramki Borowczyka w meczu z Rajskiem.

- Przy pierwszym moim trafieniu udało mi się zrobić to co chciałem. Teren był ciężki, bałem się uderzyć z pierwszej piłki, bo ciężko było na tej murawie dobrze trafić w futbolówkę. Wiedziałem, że zawodnicy rywali dosyć dynamicznie nabiegają na piłkę. Krótko mówiąc udało mi się wykonać to, co sobie założyłem - ocenił Tomasz Borowczyk. Oświęcimianie wyczuli szansę wypunktowania rywala, który słabł w oczach i nadal atakowali. W 78 minucie Grzegorz Rajman zgrał piłkę do Rafała Gałgana, który chwilę później mu ją oddał. Doświadczony zawodnik Soły, tuż zza linii pola karnego kapitalnie „wypalił” po długim rogu.

- Moje drugie trafienie było rezultatem bardzo fajnej, zespołowej akcji. Zagrałem piłkę do Rafała Gałgana, który „pociągnął” z nią kilka metrów i mógł dośrodkować, lecz wycofał mi ją na szesnasty metr. Nie zastanawiałem się zbyt długo nad strzałem. Chciałem uderzyć po długim rogu i udało się - powiedział zadowolony kapitan Soły.

To nie był jednak koniec horroru przyjezdnych. W kolejnej ofensywnej akcji gospodarzy, Dawid Piskozub uruchomił na lewej stronie popularnego „Gałgiego” (przyp.red. Rafał Gałgan), który idealnym podaniem wzdłuż bramki obsłużył Tomasza Borowczyka. Zawodnik zespołu z Oświęcimia wprowadzony od początku drugiej połowy uderzył bez przyjęcia, trafiając do siatki.

- Druga bramka to była tylko i wyłącznie zasługa bardzo dobrej piłki zagranej z boku przez Rafała Gałgana. Wystarczyło tylko dołożyć nogę i dopełnić formalności - skromnie skwitował popularny „Boro”.

Dzieła zniszczenia Zaborzanki dopełnił Adam Janeczko, trafiając po zagraniu Tomasza Borowczyka, który został z kolei obsłużony znakomitym podaniem przez Sebastiana Stemplewskiego. Mimo co najmniej kilku innych okazji, licznik gospodarzy zatrzymał się na szóstce. Kto wie, czy w dzisiejszym pojedynku nie padłaby nawet „dwucyfrówka” gdyby nie brak odrobiny precyzji w niektórych sytuacjach w szeregach miejscowych, oraz Maciej Pędlowski, który niewątpliwe uchronił swój zespół od sromotnej klęski.

Komentarze pomeczowe:

Dariusz Kapciński, trener Soły Oświęcim
- Drużyna z Zaborza przyjechała z nastawieniem defensywnym. Warunki i boisko było ciężkie do grania. Nasza gra do pierwszej bramki nie wyglądała zbyt dobrze, ponieważ nie stworzyliśmy sobie jakiś klarownych sytuacji. Dopiero pierwszy gol otworzył wynik i praktycznie od tego momentu sytuacje zaczęły się stwarzać. Do premierowego trafienia z naszej strony, ten mecz był trudny. Zaborzanka postawiła trudne warunki i ciężko nam się grało. Nasz gol otworzył jednak rezultat. Trzeba podziękować zawodnikom za to, że zagrali dość konsekwentnie w tyłach i nie dopuścili rywali do groźnej podbramkowej sytuacji, w której mogliby nam zagrozić. Goście praktycznie nie stworzyli sobie szansy do zdobycia bramki.

Rafał Dobrowolski, pomocnik Soły Oświęcim, autor jednej z bramek:
- Jeżeli chce się wszystkie spotkania wygrywać i awansować wyżej, to z meczu na mecz trzeba będzie co raz bardziej do tego dążyć. Boisko było bardzo ciężkie i dość trudno się grało. Drużyna przeciwna cofnęła się do tyłu i grała z kontry. Zaborzanka próbowała uruchamiać grę ofensywną długimi podaniami. Co prawda goście za dużo nam krwi nie napsuli, ale dość głęboko się cofnęli, co być może wskazuje na fakt, że chcieli stąd wywieźć choć jeden punkt i do tego dążyli. Jeżeli będziemy dalej grać tak  konsekwentnie i pierwsi zdobywać bramki, to przeciwne drużyny będą musiały się otworzyć, chcąc wyrównać. Takie zdarzenie można było zaobserwować dzisiaj. Zaborzanka się otworzyła, dzięki czemu powpadały kolejne gole.

Rafał Gałgan, pomocnik Soły Oświęcim, autor trzech asyst:
- W pierwszej połowie było kilka sytuacji, które mogły doprowadzić do tego, że strzelimy jedną, drugą, bądź trzecią bramkę i ten „worek” się rozwiąże. Dobrze dysponowany bramkarz po przeciwnej stronie, uratował w kilku sytuacjach drużynę gości. To wszystko spowodowało w przerwie, w naszej szatni jeszcze większe zaangażowanie. Wyszliśmy na drugą część gry skoncentrowani. Wiedzieliśmy jakie są warunki do gry, oraz to, że jeśli strzelimy drugiego, trzeciego gola to będzie nam się grało łatwiej i spotkanie ułoży się po naszej myśli. Tak też w istocie się stało i w drugiej połowie zdobyliśmy kilka bramek. Jestem zadowolony przede wszystkim z wyniku. Fakt, że spotkanie można powiedzieć, iż mi wyszło. Udało mi się zanotować z dwie, czy trzy asysty, ale najważniejsze dla mnie są trzy punkty. Uważam, że wbrew wynikowi ten pojedynek był trudny. Warunki atmosferyczne, zafundowane przez pogodę po jednej i drugiej stronie były jednakowe, lecz kondycyjnie lepiej wytrzymaliśmy ten mecz, co było widać w drugiej połowie. Wyszliśmy skupieni na ten pojedynek i nie liczy się to, że wygraliśmy 6:0, lecz to, iż zdobyliśmy ważne trzy punkty. Oby w kolejnym spotkaniu, gdzie wybieramy się na ciężki teren do Zatora, było podobnie.

Tomasz Borowczyk, napastnik Soły Oświęcim, autor dwóch bramek:
- Jedynym celem jaki założyliśmy sobie w tym spotkaniu, było sięgnięcie po trzy punkty. W pierwszej połowie brakowało nam tej drugiej bramki. W drugiej części spotkania, otworzył się jednak „worek”. Z tego tylko należy się cieszyć. Przed nami kolejny ciężki mecz i mam nadzieję, że uda nam się to powtórzyć. Uważam, że to spotkanie był do jednej, bądź dwóch bramek. Jeżeli wcześniej udałoby nam się trafić po raz drugi, wynik byłby pewno jeszcze większy. Rezultat mógłby być bardziej okazały, bo sytuacje ku temu były.

Grzegorz Rajman, kapitan Soły Oświęcim:
- Wynik z pewnością cieszy i ilość zdobytych bramek, tym bardziej, że pierwsze trafienie zanotowaliśmy dopiero w 35 minucie. Stwarzaliśmy sobie dużo okazji do strzelenia gola i trzeba pochwalić bramkarza drużyny przeciwnej, który w kilku sytuacjach bronił wręcz fenomenalnie, w sobie tylko znany sposób parując kilka strzałów. Już po pierwszej połowie powinniśmy ułożyć ten mecz pod siebie i prowadzić dwoma, lub trzema trafienia. Cieszę się jednak, że w drugich 45 minutach potwierdziliśmy naszą dominację, ponieważ uważam, że przez większość spotkania to my staraliśmy się grać w piłkę i stwarzać okazję, do ukłucia rywali.  Wynik mógłby wskazywać na to, że ten pojedynek był dość łatwy. Trzeba jednak przyznać, że boisko było bardzo trudne do grania. Parę dni wcześniej było zalane. Murawa praktycznie była jak gąbka, dlatego dość ciężko się biegało. Myślę, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, bo przy tak ciężkim terenie, stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji podbramkowych. Wydaje mi się, że czym ten mecz dłużej trwał, tym drużyna gości opadała bardziej z sił, co skrupulatnie wykorzystaliśmy. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że zrewanżowaliśmy się Zaborzance za poprzednią rundę, gdzie tamto spotkanie po prostu nam nie wyszło i na długo zostało nam ono w pamięci. Myślę, że rewanż jest naprawdę bardzo udany i z tego się cieszymy. Optymistycznym faktem jest to, że łup bramkowy został podzielony na kilku chłopaków. Fajnie, że wszyscy strzelamy i odblokowaliśmy się. Mam nadzieję, że potwierdzimy to w kolejnych spotkaniach. Jesteśmy zadowoleni z punktów i spokojnie możemy przygotować się na kolejny mecz, który odbędzie się z Zatorzanką.

Soła Oświęcim - Zaborzanka Zaborze 6:0 (1:0)

Bramki:

1:0 - Dobrowolski 35 min.
2:0 - Rajman 56 min.
3:0 - Borowczyk 74 min.
4:0 - Rajman 78 min.
5:0 - Borowczyk 82 min.
6:0 - Janeczko 87 min.

Składy:

Soła Oświęcim: Nowak - Płatek, Stemplewski, Kowalski - Majcherek - Tobik (63 min. Paw), Dobrowolski (68 min. Piskozub), Rajman (79 min. Mycyk), Gałgan - Jasiński (46 min. Borowczyk), Janeczko.

Zaborzanka Zaborze: Pędlowski - Kruczała, Noworyta, Nydra (43 min. Antos), T. Snadny, Przybyła, Dorywalski, M. Snadny (69 min. Bochenek), Pilch, Chrobak, Głowiński.

Sędziowali: Bartłomiej Gębala (sędzia główny) - Jacek Dobrowolski (sędzia liniowy), Mateusz Kulig (sędzia liniowy) - wszyscy Chrzanów

Na zdjęciu: Soła w starciu z Zaborzanką. Fot. Paweł Suski.