Reklama
PIŁKA NOŻNA. Nie dali Dalinowi choćby zremisować
- Jola Wodniak
- Piłka nożna
- 19 sierpnia 2013
- 08:08
Reklama
W trzecim meczu Soły Oświęcim w III lidze, Pasiaki pokonały Dalin Myślenice 3:0. Po pierwszej bezbarwnej połowie w wykonaniu Solarzy było 0:0. Po przerwie oświęcimianie odpalili jednak swoje armaty i wystrzelili celnie trzy razy w stronę myślenickiej bramki.
Z jedną roszadą w składzie w stosunku do meczu z Unią Tarnów wyszli Solarze do pojedynku z Dalinem. Na szpicy Adama Janeczko zastąpił Bartłomiej Jasiński.
Myśleniczanie do Oświęcimia przyjechali w bardzo młodym składzie. Dość powiedzieć, że w podstawowej jedenastce najstarszy był Daniel Żmudka, który ma 23 lata. Dodatkowo trener Krzysztof Bukalski miał do dyspozycji tylko piętnastu zawodników. Dwóch z nich ma 19, a jeden nawet 18 lat.
Te aspekty powodowały, że to Soła była faworytem tego meczu, choćby ze względu na większe doświadczenie, które nie da się nabyć ot tak.
Pierwsza połowa szybko zweryfikowała tą tezę. Oświęcimianie grali bez pomysłu i wyrazu, w ich szeregi często wkradał się chaos, brakowało też ruchu w ofensywnych poczynaniach, natomiast goście niedostatki techniczne nadrabiali niesamowitą ambicją, często „gryząc trawę”.
Mimo stosunkowo słabszej pierwszej połowy, miejscowi mieli swoje szanse na bramkę. Już w piątej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Cygnara, w rolę egzekutora tym nie wcielił się ani Dawid Wadas, ani Bartłomiej Sałapatek, tylko Bartłomiej Jasiński, uderzając głową w kierunku bramki. Dobrze ustawiony jeden z defensorów myślenickiej ekipy wybił futbolówkę z linii bramkowej.
Kilka minut później po raz pierwszy ożywiła się ławka rezerwowych Soły oraz jej kibice. Mateusz Gleń wywalczył futbolówkę na lewej stronie, pognał z nią kilkanaście metrów i dograł do Jakuba Snadnego, który był lekko odpychany w polu karnym. To starcie było jednak zbyt „miękkie” aby arbiter podyktował „jedenastkę”.
W 12. minucie odpowiedzieli goście, którzy stworzyli sobie wtedy chyba najgroźniejszą okazję na przestrzeni całego meczu. Andrzej Biel wypuścił „w uliczkę” Krzysztofa Kozieła, który minął defensora Soły i mając przed sobą już tylko Kamila Talagę, nie zdołał go przechytrzyć, bo to bramkarz gospodarzy był górą. Jak się później okazało świetną asystę Biel przypłacił groźnym urazem głowy i został później zmieniony oraz opatrzony przez lekarzy.
Gospodarze jednak w dalszym ciągu nie potrafili znaleźć recepty na dobrze usposobionych rywali, grając momentami bardzo nieporadnie. Do przerwy nic w tej kwestii się nie zmieniło.
Zaraz na początku drugich 45. minut Bartłomiej Jasiński wykorzystał niezdecydowanie obrońców, przejął piłkę w polu karnym i dograł wzdłuż do Jakuba Snadnego. Tam gdzie być powinien znalazł się jednak Szymon Tokarz, który ubiegł Snadnego i wybił futbolówkę na rzut rożny.
Po godzinie gry Sebastian Stemplewski zdecydował się na drugą zmianę. Za Mateusza Glenia wszedł Sebastian Domański, który wniósł dużo ożywienia do gry Pasiaków.
Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. Bramkową kontrę gospodarzy rozpoczął Dawid Dynarek, który dokładnym, długim podaniem uruchomił zbiegającego z lewej strony Sebastiana Domańskiego. Filigranowy pomocnik Soły zakręcił defensorami Dalinu i kiedy wydawało się, że nieco przeholował i straci piłkę, ta odbiła się od obrońcy gości i trafiła pod nogi Jakuba Snadnego. Napastnik biało-czerwonych z Oświęcimia przytomnie przymierzył pod poprzeczkę, dając prowadzenie oświęcimianom.
Ten jeden, jakże bolesny cios naruszył Dalin, który jeszcze przed pierwszym trafieniem, czując swoją szansę, starał się „kraść minuty” prezentując opieszałość we wznowieniach gry. Po golu na 1:0 dla Soły, goście zatracili swoją pewność siebie i zanim oswoili się z faktem utraty bramki, dostali kolejną. Adam Janeczko prostopadłym podaniem umożliwił „ścinającemu” z lewej strony Sebastianowi Domańskiemu zmierzenie się w pojedynku z bramkarzem. Boczny pomocnik Solarzy okazał się lepszy od Dawida Marca i uderzeniem po ziemi w długi róg, trafił do siatki.
Podopieczni Krzysztofa Bukalskiego szukali szans na kontaktową bramkę, ale pod koniec na do widzenia stracili kolejną. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z lewej strony, spod bocznej linii boiska, Bartłomiej Sałapatek lekko trącił piłkę nogą, ale ta zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od głowy Jakuba Madeja, choć z perspektywy jednej strony trybun, nie było to widoczne. Soła tym samym dość pokaźnie wygrała z Dalinem, choć po pierwszej części gry absolutnie nic na to nie wskazywało.
Soła Oświęcim – Dalin Myślenice 3:0 (0:0)
Bramki:
1:0 – Snadny 65 min.
2:0 – Domański 70 min.
3:0 – Madej (samobójcza) 89 min.
Składy:
Soła: K. Talaga – J. Jamróz, Wadas, Sałapatek, Ząbek – Stanek (79 min. G. Talaga), Dynarek, Cygnar (79 min. Czarnik), Gleń (60 min. Domański) – Snadny, Jasiński (46 min. Janeczko).
Dalin: Marzec – Piechówka, Calik, Lepiarz, Tokarz, Żmudka (75 min. Bartoszewicz), Wojtan, Biel (25 min. Mistarz), Sosin, Kozieł, Madej.
Żółte kartki: Janeczko, Ząbek, Czarnik (Soła) - Mistarz, Piechówka, Żmudka (Dalin)
Sędziowali: Dawid Pająk – Sebastian Widlarz, Łukasz Łasak (Wadowice)