• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

PIŁKA NOŻNA. Metamorfoza w drugiej połowie

Reklama


Po pierwszych 45 minutach zanosiło się na trzecią porażkę Soły w meczach kontrolnych. Druga odsłona była jednak zupełnym antagonizmem pierwszej, dzięki znacznie lepszej grze oświęcimian. Solarze zwarli szyki i wyciągnęli rezultat ze stanu 0:2 na 3:2, odnosząc tym samym zwycięstwo.





Soła w końcu przełamała klątwę śląskich zespołów - tak w telegraficznym skrócie można scharakteryzować to spotkanie, choć po pierwszych trzech kwadrans na taki obrót sprawy nic nie wskazywało. Sebastian Stemplewski w każdym ze sparingów żongluje składem i nie inaczej było tym razem. Nowością było postawienie na środku pomocy Michała Tobika. Jednym stałym elementem jest niezmieniany atak, w którym od pierwszego spotkania kontrolnego występują Piotr Paw i Bartłomiej Jasiński. Należy dodać także, że z różnych względów zabrakło dzisiaj Łukasza Nowaka, Tomasza Borowczyka, Rafała Gałgana i Rafała Dobrowolskiego.

- Na początku był chaos… - słowami legendarnego mitu o stworzeniu świata można rozpocząć poczynania Solarzy w niedzielne południe. Oświęcimianie wyjątkowo źle weszli w mecz i zamiast zagranego zespołu przypominali zbieraninę chłopaków, która pierwszy raz widzi się na boisku. Z minuty na minutę mnożyły się niedokładne podania, brak pomysłu na grę, odpuszczony środek boiska, czy po prostu brak timingu, oraz gry bez piłki. Z

anim jednak były ku temu przesłanki, Soła jako pierwsza zagroziła bramce rywali. Tercet Mycyk-Sałapatek-Jasiński zaprezentował całkiem ciekawe rozegranie w trójkącie, które mogło skończyć się powodzeniem. Ten pierwszy dograł długą piłkę na prawą flankę do Bartłomieja Sałapatka, którego dobrą centrę zwieńczył uderzeniem głową Bartłomiej Jasiński. Siatka co prawda zadrżała, jednak tylko ta boczna.

Po stronie Soły często brakowało dobrego rozegrania piłki przed środkowych pomocników, których w 10 minucie wyręczył Dariusz Kapciński. Dobre, prostopadłe podanie od stopera ekipy z Oświęcimia, dotarło do Piotra Pawia, który był niemal równo z linią spalonego. Szybki napastnik Pasiaków mógł jeszcze dograć do lepiej ustawionego Dariusza Płatka, jednak sam postanowił zakończyć tą akcję.

Futbolówka nie posłuchała się jednak popularnego Pawika i wylądowała tuż nad poprzeczką. Warta widząc dużą nieporadność w obozie Soły, po pierwszych kilku niemrawych minutach, zaczęła sobie poczynać co raz śmielej. Wysoki pressing rywali zaowocował stratą piłki Krzysztof Mycyka i szybką akcją, podczas której podopieczni Grzegorza Kulawiaka oddali pierwszy strzał w światło bramki. Piłka zmierzała jednak w sam środek, więc problemów z obroną nie miał Marcin Sochacki. To było jednak ostrzeżenie, że łatwo nie będzie.

20 minuta okazała się sądna dla Soły. Długie zagranie po linii, minęło Dariusza Płatka i padło łupem zawodnika Warty, który wpadł w pole karne, po czym został podcięty przez Krzysztofa Mycyka. Arbiter natychmiast odgwizdał rzut karny. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się jeden z graczy rywali, myląc Marcina Sochackiego. Pozytywnym elementem u Solarzy, który można uznać na plus, były stałe fragmenty gry, a szczególnie rzuty wolne na wprost bramki.

W 23 minucie bliski szczęścia po takiej właśnie akcji był Dawid Piskozub. Golkiper Warty wypluł futbolówkę przed siebie, jednak nikt nie pośpieszył na dobitkę. Zawiercianie często odgrywali się groźnymi, podbramkowymi sytuacjami. W 36 minucie piłkarz zespołu z Zawiercia zgubił Dariusza Płatka, po czym natychmiast wypalił po długim rogu. Do podwyższenia prowadzenia zabrakło niewiele. Trzy minuty później szczęście opuściło już jednak oświęcimian.

Wrzutka z prawej strony sprawiła niemało kłopotów Dariuszowi Kapcińskiemu, który wybił ją głową tuż za siebie. Niepilnowany w polu karnym gracz rywali z dziecinną łatwością, z najbliższej odległości znalazł sposób na Marcina Sochackiego. Podopieczni Sebastiana Stemplewskiego jeszcze przed przerwą mogli pokusić się o trafienie kontaktowe. Odrobiny fartu zabrakło jednak Dawidowi Piskozubowi, który z rzutu wolnego przymierzył w poprzeczkę.

W przerwie Sebastian Stemplewski dokonał kilku roszad w składzie i na murawie pojawili się Maciej Majcherek, Adam Janeczko i Sebastian Stemplewski, którzy wnieśli dużo ożywienia w grę Soły. Pasiaki szybko rozpoczęły pogoń za rywalem. Golkiper Warty miał sporo problemów z centrą Piotra Pawia, którą sparował na poprzeczkę. Na taki obrót sprawy czekał tylko Bartłomiej Jasiński, który przewrotkę oszukał ostatnią instancję zawiercian. W 57 minucie był już remis.

Chirurgiczną precyzją  w tej sytuacji błysnął Adam Janeczko, który perfekcyjnie wykonał stały fragment gry, tuż zza szesnastki. Piłka poleciała nad murem, wpadając w krótki róg, obok rozpaczliwie interweniującego golkipera. Około kwadrans później z dobrej strony pokazał się Sławomir Kania, który po raz kolejny zameldował się na szpicy.

Gracz oznaczony numerem 21 uderzył z pierwszej piłki, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dawida Piskozuba. Bramkarz przedstawiciela sosnowieckiej A klasy był jednak na posterunku. W końcu nadeszła 81 minuta. Dawid Piskozub wymienił klepkę z Krzysztofem Mycykiem, który dość niespodziewanie kropnął z około 20 metrów. Futbolówka zatrzymała się dopiero w siatce. Podwyższyć prowadzenie mógł jeszcze Sławomir Kania, jednak po jego główce świetnym refleksem popisał się golkiper.

Marcin Sochacki nie zamierzał być jednak gorszy od swojego vis a vis pokazując swoją klasę 120 sekund później, kiedy dwukrotnie w beznadziejnej sytuacji zatrzymał rywali. Im bliżej końca meczu, tym bardziej spotkanie zaczęło się zaostrzać. Na boisku co raz bardziej dało się odczuć nerwowość u jednych i drugich. To zawiercianie postanowili sobie jednak urządzić polowanie na kości. Jeden z zawodników Warty dwukrotnie próbował skasować najpierw Dawida Piskozuba, a potem Macieja Majcherka.

Wywiązała się mała szamotanina, a winowajca usiadł na ławce. Niemały skandal wybuchł jednak w 90 minucie. Kolejny z zawiercian zaatakował dwoma wyprostowanymi nogami Adama Janeczko. Sytuacja mogła się skończyć tragicznie. Na boisku znowu zawrzało, jednak arbiter w odpowiednim momencie zakończył ten pojedynek, w którym jak widać walki nie brakowało.

Warta Zawiercie - Soła Oświęcim 2:3 (2:0)

Bramki:
1:0 - 20 min. (karny)
2:0 - 36 min.
2:1 - Jasiński 47 min.
2:2 - Janeczko 57 min.
2:3 - Mycyk 81 min.

Skład Soły: Sochacki - Sałapatek (61 min. Kyrcz), Mycyk (88 min. Samek), Kapciński (46 min. Majcherek), Kowalski - Płatek, Tobik, Piskozub (46 min. Janeczko), Samek (46 min. Stemplewski, 73 min. Piskozub) - Jasiński (69 min. Rajman), Paw (61 min. Kania).

Na zdjęciu: Bartłomiej Jasiński zdobywa kontaktową bramkę dla Soły. Fot. Paweł Suski