Reklama
21 kwietnia 2026, wtorek
PIŁKA NOŻNA. Grali do końca i ograli zespół z Gromca
- Paweł Wodniak
- Piłka nożna
- 14 listopada 2011
- 09:54
Reklama
W bardzo dobrych humorach rundę jesienną zakończył zespół Soły Oświęcim. Po ciężkim pojedynku rozegranym w Gromcu, górą okazali się oświęcimianie zwyciężając miejscowy Nadwiślanin 3:0. Komplet punktów był tym bardziej bezcenny, że podopieczni Sebastiana Stemplewskiego zbliżyli się do lidera na odległość trzech punktów.
Wygrać za wszelką cenę - to było nadrzędne zadanie dla biało-czerwonych z Oświęcimia. Nieważny był styl, bo najistotniejsze były punkty. Nikt raczej nie liczył na potknięcie drużyny z Chełmka w Malcu, więc gra toczyła się o to, aby różnica punktowa do lidera nie powiększyła się. Po meczu okazało się jednak, że Soła mogła cieszyć się podwójnie, bo upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu, za sprawą niespodziewanego remisu lidera wadowickiej V ligi.
- Pierwsze 15 minut Nadwiślanin miał naprawdę mocne. To właśnie słyszałem na ich temat i właśnie tak zagrali - mówił po meczu trener Soły i tak rzeczywiście było.
Ledwie arbiter wziął gwizdek do ust, ledwie co zagwizdał, a do frontalnego ataku rzucili się miejscowi. Kibice gości mogli przecierać oczy ze zdumienia i drżeć o swoją drużynę, ale dla sympatyków znających styl gry gromczan to nie było zaskoczenie. Już w pierwszej akcji miejscowi pognali wręcz z ułańską szarżą, którą płaskim strzałem z 16 metrów skończył Przemysław Nowicki. Łukasz Nowak nie bez trudów poradził sobie z tą próbą. Solarze odpowiedzieli w 12. minucie. Tomasz Borowczyk podał z głębi pola do Adama Janeczko. Ten źle przyjął futbolówkę i zdołał ją tylko „dziubnąć” przed golkiperem, a to nie wystarczyło aby go pokonać.
Nadwiślanin w pierwszym kwadransie nie zamierzał jednak odpuszczać udowadniając, że szczególnie na własnym terenie jest groźną ekipą. W 15. minucie Przemysław Nowicki mocno zakręcił futbolówkę z rzutu wolnego, z prawej strony boiska. Zawodnik miejscowych zrobił to na tyle dobrze, że ta z ostrego kąta w nieznaczny sposób minęła długi słupek. Na ripostę gości nie trzeba było długo czekać. Z kilkunastu metrów przymierzył Tomasz Borowczyk, ale Andrzej Fijołek był na posterunku. Od 21. minuty Łukasz Rundzia mocno skomplikował życie swojej drużynie.
Wiesław Hałat w ekspresowym tempie biegł do piłki w polu karnym na samotne spotkanie z bramkarzem, a nie mogący dotrzymać mu kroku gracz Nadwiślanina w hokejowym stylu, zatrzymał rywala… łokciem. Arbiter natychmiast ukarał go czerwoną kartką, a pasiaki wykonywały rzut wolny tuż zza linii pola karnego.
- Kluczowym momentem była chwila, w której zawodnik z Gromca dostał czerwona kartkę. Później chłopaki z Gromca skupili się na obronie i stanęli na 16 metrze w pierwszej połowie. My natomiast nie mieliśmy pomysłu na rozmontowanie obrony rywala - stwierdził obrońca Soły Bartłomiej Sałapatek.
- Czy ta czerwona kartka nam pomogła? Po niej ekipa z Gromca cofnęła się już całkowicie. Ciężko było zagrać jakąś piłkę między obrońców, bo naprawdę było tam bardzo gęsto i może stąd było tak dużo niedokładnych podań - tłumaczył z kolei Sebastian Stemplewski.
Trzeba przyznać, że rzeczywiście oświęcimianie nie mieli pomysłu jak wykorzystać tą liczebną przewagę. Zanim jednak o tym rozmyślali, to Adam Janeczko krótko z rzutu wolnego zagrał do Tomasza Borowczyka, a ten trafił w długi róg do siatki. Kibice Soły zaczęli już celebrować bramkę, ale arbiter liniowy podniósł chorągiewkę do góry. Potem goście bili głową w mur. Nie udawało się przełamać się mądrze broniących gospodarzy ani po akcji, ani po stałych fragmentach gry.
- W pierwszej połowie rzuty rożne w ogóle nam nie wychodziły. Nadwiślanin dobrze się ustawił i nie byliśmy kryci tak jak to wychodzi zwykle w meczach - zauważył opiekun zespołu z grodu nad Sołą.
- W drugiej odsłonie wiedzieliśmy, że gol musi paść oraz, iż zawodnicy gospodarzy w końcu opadną z sił - mówił Bartłomiej Sałapatek i jak się potem okazało te słowa były prorocze.
Druga połowa zaczęła się wprost fantastycznie dla pasiaków. Sebastian Stemplewski dośrodkował w pole karne, a w powietrze niczym orzeł wzbił się Bartłomiej Sałapatek i idealnie trafił główką pod poprzeczkę.
- Udaną wrzutką popisał się Sebastian do której dobrze przyłożyłem głowę. Trafiłem na 1:0 i grało nam się zdecydowanie lepiej - relacjonował uradowany strzelec. - Jeśli chodzi o stałe fragmenty gry to ćwiczymy je na każdym treningu. Poświęcamy 15-20 minut na stałe fragmenty gry. Musimy to udoskonalać, bo mimo wszystko powinniśmy częściej trafiać w taki sposób.
W podobnym tonie wypowiadał się opiekun gości.
- W drugiej odsłonie jeden rzut wolny już nam wyszedł, po którym strzeliliśmy gola. Później gra nam się już fajnie układała - powiedział Stempel. - Czekaliśmy na tą jedną akcję, po której padnie bramka, w związku z czym Gromiec by się otworzył. Padła ona dopiero w drugiej części gry ale fajnie, że na początku, bo zaczęło nam się od tego momentu łatwiej grać.
I rzeczywiście tak było. Trzeba przyznać, że Nadwiślanin w defensywie do tego momentu spisywał się wręcz wzorowo. Ta bramka musiała zmienić styl gry podopiecznych Roberta Saternusa, którzy nie mieli już czego bronić. Chwilę po tej akcji Wiesław Hałat dograł wzdłuż bramki do Grzegorza Rajmana, ale gracz gości z najbliższej odległości nie znalazł recepty na bramkarza. Sam Wiesław Hałat kilkanaście minut później po podaniu od Adama Janeczko, pognał prawą stronę i w dobrej sytuacji wypalił tuż zza szesnastki nad poprzeczką.
Sebastian Stemplewski na ostatnie 20 minut wpuścił do boju Bartłomieja Jasińskiego i trzeba przyznać, że była to trafiona zmiana. Właśnie ten zawodnik w 77. minucie zagrał wzdłuż bramki na nos Adamowi Janeczko, któremu pozostało skierować futbolówkę do pustej bramki. Soła nie rezygnowała z dalszych bramek. Okazje mieli Sebastian Stemplewski, którego uderzenie przy słupku z rzutu wolnego sparował Andrzej Fijołek, czy choćby Tomasz Borowczyk. Ten ostatni próbował lobować w sytuacji sam na sam ostatnią instancję rywali, ale nie udało mu się skutecznie tego zrobić. Boro dopadł jeszcze do piłki i zagrał na głowę Bartłomieja Jasińskiego, lecz napastnik solarzy spudłował.
W doliczonym czasie gry Bartłomiej Jasiński jednak poprawił wykończenie i po asyście Tomasza Borowczyka trafił w odsłoniętą część bramki. To była ostatnia akcja tego pojedynku.
- Nadwiślanin po bramce na 1:0 stracił chyba jakiekolwiek nadzieje na korzystny wynik. Później się odkryli, dzięki czemu mieliśmy jeszcze więcej sytuacji do strzelenia gola, było chyba z pięć „setek” z naszej strony. Dobrze, że udało nam się wykorzystać trzy, w związku z czym skończyło się 3:0 i mamy 3 punkty. W związku z tym mamy spokojną zimę i jednocześnie cieszymy się, że Chełmek zremisował w Malcu. Mamy tylko 3 punkty straty do lidera, także nie jest źle. Ta runda zakończyła się dla nas pozytywnie, choć mogło być parę punktów więcej, ale cieszmy się z tego co mamy - podsumował Bartłomiej Sałapatek, który docenił także głośno dopingujących kibiców Soły.
- Wiadomo, że nasi kibice już od A klasy jeżdżą z nami na mecze. Widzę, że w tym „młynie” jest ich coraz więcej. Zawsze są z nami i trzeba im także podziękować. Jeżdżą na każdy mecz i cieszą się z naszych zwycięstw oraz mimo wszystko porażek i remisów, bo są z nami. Za to im chwała. Chciałem im podziękować za to, że cała rundę byli z nami - powiedział defensor pasiaków.
Runda zatem dobiegła końca. Teraz przyjdzie czas na emocjonowanie się ruchami kadrowymi zespołów, czyli wydarzeniami pozaboiskowymi. Na półmetku solarze mają trzy punkty straty do lidera, co zapewne nie jest nie do odrobienia.
- Czy będziemy chcieli gonić Chełmek? Na pewno będziemy go chcieli nie tylko gonić, ale i przegonić. Udowodniliśmy, że potrafimy grać i zdobywać bramki. Z pewnością musimy się jeszcze zgrać, bo paru zawodników doszło, tak jak na przykład Rafał Skrzypek. Do tego do formacji obronnej wróci jeszcze Maciej Majcherek, który był silnym ogniwem w A klasie i przepracuje dobrze zimę. Każdy będzie miał szansę pokazania się, a do tego myślę, że poczynimy jakieś wzmocnienia. Powinniśmy odbyć też obóz, który na pewno przyniesie korzyści. Będziemy starać się wygrać tą ligę - zapowiedział Sebastian Stemplewski.
Nadwiślanin Gromiec - Soła Oświęcim 0:3 (0:0)
Bramki:
0:1 - Sałapatek 51 min.
0:2 - Janeczko 77 min.
0:3 - Jasiński 90 min.
Składy:
Nadwiślanin Gromiec: Fijołek - Ł. Adamczyk, Nowicki, Rundzia, Pactwa, Jaśko, Zejma, Rudnicki, Rojek, Manzel, Hendzlik oraz Budek i Sobień.
Soła Oświęcim: Ł. Nowak - Kyrcz, Sałapatek, Skrzypek, Jamróz - Hałat (72 min. Mika), Stemplewski, Borowczyk, Paw (85 min. M. Nowak) - Rajman (70 min. Jasiński), Janeczko.
Czerwona kartka: Rundzia (Nadwiślanin) 21 min. - faul ratunkowy
Żółte kartki: Hendzlik (Nadwiślanin) - Skrzypek, Jamróz (Soła)
Sędziowali: Sławomir Wiecheć (sędzia główny) - Krzysztof Jaskiernia, Paweł Krasa (sędziowie asystenci) - Wadowice
Fotoreportaż z meczu znajduje się w dziale Galerie.