• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

PIŁKA NOŻNA. Dlaczego Soła będzie mocna wiosną, czyli trochę historii

Reklama


Jutro piłkarze Soły Oświęcim wznawiają treningi, rozpoczynając tym samym przygotowania do rundy wiosennej. Rundy bardzo trudnej, gdyż z większością czołowych ekip Pasiaki mierzyć się będą na wyjazdach. Jednak ostatnie lata pokazały, że o dyspozycję oświęcimian na wiosnę nie trzeba się obawiać.






Zwykle runda wiosenna wyglądała bowiem w wykonaniu Solarzy porównywalnie lub jeszcze lepiej, niż poprzedzająca ją jesień. Dziś zapraszamy wszystkich czytelników na swoistą podróż w czasie i przypomnienie sobie, jak wyglądały te udane wiosenne "kampanie" w wykonaniu zespołu z grodu nad Sołą. Być może przywołanie tych wspomnień sprawi, że to długie, ponad dwumiesięczne wyczekiwanie na rozpoczęcie rundy będzie przebiegało nieco spokojniej, z mniejszą "nerwówką", a w bardziej optymistycznych nastrojach.

Na początek przenieśmy się do sezonu 2009/2010. Był to ostatni jak do tej pory sezon, w którym Pasiaki na koniec rozgrywek zajęły inne miejsce niż pierwsze. Jednak już wtedy oświęcimianie pokazali, że wiosną są w stanie zdziałać naprawdę wiele. Po rundzie jesiennej rozgrywek A klasy, zespół z grodu nad Sołą plasował się dopiero na siódmym miejscu z dorobkiem 18 punktów i stratą siedmiu „oczek” do liderującego LKS Piotrowice.

Po przerwie zimowej to jednak Solarze zaczęli rozdawać karty i w 12 wiosennych kolejkach odnieśli 10 zwycięstw, remisując i przegrywając tylko po jednym razie. Straty poniesione w rundzie jesiennej były jednak zbyt duże i ostatecznie Pasiaki, z dorobkiem 49 punktów uplasowały się na trzecim miejscu, tracąc do zwycięzców ligi, LKS Skidziń cztery punkty. Ta wiosenna pogoń Soły, choć jeszcze nieskuteczna, mogła jednak zwiastować nadejście lepszych czasów dla klubu.

Tak też się stało i sezon 2010/2011 był przełomowy dla Soły. Biało-czerwoni z Oświęcimia zajęli bowiem pierwsze miejsce w rozgrywkach A klasy, co pozwoliło im w kolejnych rozgrywkach powrócić do klasy okręgowej po ośmiu latach banicji. Po rundzie jesiennej, Solarze z dorobkiem 22 punktów zajmowali drugie miejsce, tracąc do prowadzącej Zatorzanki Zator cztery „oczka”. Runda rewanżowa była jednak prawdziwym popisem w wykonaniu Pasiaków. Podopieczni Sebastiana Stemplewskiego wygrali wszystkie 11 wiosennych meczów, w tym wyjazdowe spotkanie z Sołą Łęki (3:1), dla której była to jedyna strata punktów w całej rundzie.

Warto przypomnieć, że do tego pojedynku obie drużyny szły ze sobą „łeb w łeb”, w dodatku trener Stemplewski nie mógł skorzystać aż z siedmiu zawodników w tym meczu. Kto wie, czy to zwycięstwo Soły, przetrzebionej brakami kadrowymi w niewątpliwie najtrudniejszym meczu całej rundy, nie okazało się zatem swego rodzaju momentem zwrotnym, bez którego nie stworzyłaby się cała ta piękna historia w postaci trzech kolejnych awansów Solarzy. Ostatecznie oświęcimianie z dorobkiem 55 punktów wyprzedzili łęczan, którzy zgromadzili o cztery „oczka” mniej. Awans do V ligi Solarze zagwarantowali sobie na kolejkę przed końcem rozgrywek, zwyciężając w Gorzowie 5:2.

Sezon 2011/2012 Solarze spędzili w V lidze, którą wygrali z sześciopunktową przewagą nad KS Chełmek, uzyskując tym samym promocję do IV ligi. To jednak zespół z Chełmka był w bardziej uprzywilejowanej sytuacji i po rundzie jesiennej przewodził w tabeli z trzypunktową przewagą nad oświęcimską drużyną. Solarze zgromadzili tamtej jesieni 33 „oczka”.

Jednak wiosną Pasiaki, podobnie jak w poprzednim sezonie, kroczyły od zwycięstwa do zwycięstwa, tym razem wygrywając aż 14 z 15 spotkań i dystansując resztę stawki z dorobkiem 75 punktów. Jedyne wiosenne spotkanie, w którym biało-czerwoni z Oświęcimia nie sięgnęli po komplet punktów to pojedynek w… Chełmku, przegrany 0:1. To było jedyne potknięcie Soły w całej rundzie, a Chełmek zaliczył ich jednak nieco więcej.

W związku z tym Pasiaki mogły świętować wywalczenie awansu już na kolejkę przed końcem rozgrywek, po wyjazdowym zwycięstwie 4:0 nad Zagórzanką Zagórze. Warto zauważyć, że w tamtym sezonie Soła straciła łącznie 19 goli, ale lwią część tego dorobku „zgromadziła” jesienią. W samej rundzie wiosennej defensywa Soły bowiem tylko czterokrotnie dała się pokonać rywalom!

Poprzedni sezon, 2012/2013 zakończył się trzecim z rzędu awansem do wyższej klasy rozgrywkowej. Podopieczni Sebastiana Stemplewskiego zakończyli IV-ligowe zmagania ze zdobyczą 72 „oczek”, co dało dziewięciopunktową przewagę nad ich najgroźniejszym rywalem, czyli Karpatami Siepraw.

Po rundzie jesiennej obydwa zespoły miały jednak identyczną liczbę 38 punktów na koncie, a Solarze zasiadali na fotelu lidera dzięki temu, że wygrali z Karpatami w bezpośrednim meczu w Oświęcimiu. W rundzie wiosennej oświęcimianie nie pozostawili jednak złudzeń, która drużyna zasługuje na awans. W pierwszym wiosennym spotkaniu, oświęcimianie wprawdzie niespodziewanie ulegli Górnikowi Wieliczka, jednak przez kolejne 13 meczów Pasiaki przeszły jak burza, zwyciężając aż 11 razy przy zaledwie jednym remisie i jednej porażce.

Te wyniki, przy coraz częstszych potknięciach Karpat sprawiły, że Solarze mogli świętować awans do III ligi już na trzy mecze przed końcem, po wygranym 2:0 domowym spotkaniu z Czarnymi Staniątki. Nawet dwie wyjazdowe porażki w ostatnich meczach sezonu, w Giebułtowie i Makowie Podhalańskim, nie mogły zmącić znakomitych nastrojów w obozie Soły.

Widać zatem, że w ostatnich latach trudno było znaleźć mocnych na Sołę, jeśli chodzi o wiosenne występy. Oczywiście trzecia liga to zupełnie inne rozgrywki i wszystkie te dywagacje na temat rundy wiosennej zweryfikuje boisko. Coś w tym wszystkim jednak musi być, skoro na przestrzeni ostatnich sezonów, aż w trzech z nich runda wiosenna była w wykonaniu Solarzy znacznie lepsza niż jesień.

Jedynie w ubiegłym sezonie wiosna wyglądała pod względem punktowym nieco gorzej, niż zmagania jesienne. Pasiaki potrafiły jednak uzyskać przewagę punktową nad swoim najgroźniejszym rywalem i osiągnęły swój cel w postaci kolejnego awansu stosunkowo szybko, bo już na trzy kolejki przed końcem rozgrywek. Nawet poprzednie przytoczone tutaj awanse, gdzie na wiosnę Solarze wygrywali niemalże wszystko „jak leci”, były osiągane później, bo „zaledwie” na kolejkę przed końcem.

W rundzie wiosennej obecnego sezonu oświęcimianie wystartują z zaledwie dwupunktową stratą do prowadzącej Łysicy Bodzentyn. Teraz Solarzy czekają dwa miesiące treningów i rozgrywania meczów kontrolnych, by jak najlepiej przygotować się do tej rundy rewanżowej. Oby nadchodząca wiosna, wzorem tych czterech poprzednich, była dla podopiecznych Sebastiana Stemplewskiego równie wspaniała, jeśli chodzi o osiągane wyniki, a wówczas dobry rezultat końcowy powinien przyjść sam.