• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

PIŁKA NOŻNA. Awans wywalczony w bólach

Reklama


Pucharowe spotkanie w Harmężach do łatwych nie należało. Gospodarze prowadzili już 2:0, by ostatecznie ulec Sole Oświęcim 2:3. Tym samym podopieczni Dariusza Kapcińskiego zmierzą się w drugiej rundzie Pucharu Polski z LKS-em Gorzów. Gorzowianie pokonali na własnym stadionie Orła Witkowice 3:0.





Ten mecz, to było takie swoiste ostrzeżenie przed sezonem ligowym. Nikt Sole niczego za darmo nie odda. Mało tego, to właśnie wszystkie kluby przede wszystkim na „Solarzy” będą się spinać podwójnie i grać z wielkim zaangażowaniem, ze względu na mocarne plany klubu z Oświęcimia. Zespół z Harmęż nie zagrał jakiejś wielkiej piłki.

Podopieczni Krystiana Paszka skupili się przede wszystkim na defensywie, szukając swoich szans w groźnych kontratakach. Wąskie i grząskie boisko sprzyjało gospodarzom, którzy skutecznie całym zespołem odpierali ataki Soły, aż do 35 minuty. Zanim jednak do tego doszło, niespodzianka „wisiała” w powietrzu.

Na dobrą sprawę wszystko zaczęło się od feralnej 10 minuty, kiedy to arbiter najpierw odgwizdał przewinienie na rzecz gości. Tymczasem to drużyna z Harmęż wznowiła grę wyrzutem z autu. Skorzystał na tym Wojciech Matyja, który będąc w sytuacji „sam na sam” z Łukaszem Nowakiem, skutecznie uderzył w długi róg.

W 13 minucie oświęcimianie próbowali natychmiast odpowiedzieć. Dawid Piskozub „pociągnął” lewym skrzydłem, po czym minął Dariusza Kidonia i z okolic narożnika pola karnego dośrodkował piłkę w pole karne. Akcję na długim słupku zamykał Grzegorz Rajman. Golkiper LKS Harmęże zdołał dotknąć futbolówkę, jednak znacząco nie zmienił jej tor lotu.

Z pomocą przyszedł mu defensor miejscowych, który wyekspediował futbolówkę tuż sprzed linii bramkowej. Kilka chwil później obrońcy LKS nie zastanawiali się zbyt długo i po jednej z wrzutek wybili futbolówkę przed pole karne, gdzie dopadł do niej Maciej Majcherek. „Majeran” bez chwili namysłu przymierzył w „okienko” bramki, nieznacznie się myląc.

Klub, który ma w tym sezonie powalczyć o A klasę, ograniczył się tylko do sporadycznych kontrataków, które okazały się ich silną bronią. W 23 minucie zawodnik gospodarzy z lewej strony boiska dostarczył piłkę w pole karne. Futbolówka odbiła się jeszcze rykoszetem od któregoś z zawodników i spadła „pod nos” do Wojciecha Matyi.

Autor pierwszej bramki wykazał się dużym spokojem, z zimną krwią uderzając obok Łukasza Nowaka. 2:0 dla gospodarzy to rezultat, który absolutnie nie oddawał tego, co działo się na boisku, jednak jak powszechnie wiadomo wrażenia artystyczne w piłce nożnej nie mają żadnego znaczenia. Paradoksalnie rzecz ujmując, ten „zimny prysznic” dobrze zrobił „Solarzom”, którzy ostatni kwadrans tej części gry zagrali wreszcie tak, jak powinni.

Najpierw próbował Rafał Gałgan, który po niezłej akcji Rajmana i Tobika, znalazł się sam przed bramkarzem. Lewoskrzydłowy Soły uderzył jednak wprost w golkipera LKS. W kolejnej akcji dobrym strzałem z dystansu popisał się Dawid Piskozub. Piłka dość nieprzyjemnie skozłowała przed bramkarzem, który miał sporo kłopotów z jej sparowaniem. Bramka gospodarzy została odczarowana wraz z upływem 35 minuty.

Znakomitym przechwytem popisał się Maciej Majcherek, który wyłuskał piłkę na połowie rywala i zagrał ją wzdłuż pola karnego. Dawid Piskozub sprytnie przepuścił futbolówkę, która trafiła do Grzegorza Rajmana. Kapitan oświęcimskiej Soły zabrał się z nią w pole karne i strzałem po ziemi „ukłuł” rywali po raz pierwszy.

Nie minęło 180 sekund, a kapitalnym zagraniem błysnął Dawid Kowalski, który z dalekiej odległości precyzyjnie dośrodkował przed bramkę do Adama Janeczki. Snajper „Pasiaków” uderzył bez przyjęcia, doprowadzając do remisu. Jeszcze przed przerwą oświęcimianom udało się wyjść na prowadzenie. Dobrym przyjęciem piłki w polu karnym, Grzegorz Rajman otworzył sobie drogę do bramki.

Najskuteczniejszy zawodnik „Pasiaków” w ubiegłym sezonie został jednak ewidentnie sfaulowany. „Jedenastkę” bez najmniejszych problemów wykorzystał Adam Janeczko. „Gol do szatni” i skuteczna gra w końcowych fragmentach pierwszej połowy dawała nadzieję na to, że goście pójdą po przerwie za ciosem i definitywnie rozstrzygną losy tego pojedynku.

Drugie 45 minut to zdecydowanie mniej efektywna i efektowna gra obu drużyn dla oka przeciętnego kibica. Soła co prawda próbowała stwarzać sobie sytuacje, jednak na próbach w większości przypadkach się kończyło. Oświęcimianie próbowali rozgrywać piłkę na grząskiej płycie boiska, nie oddając praktycznie ani jednego, groźnego strzału na bramkę rywali, nie licząc sytuacji z 51 minuty, kiedy to Grzegorz Rajman przegrał indywidualny pojedynek z golkiperem.

Zespół LKS tradycyjnie ograniczał się do głębokiej obrony, sporadycznie szukając swojej szansy w kontratakach. Dwie godne odnotowania sytuacje miały miejsce w 63 i 84 minucie spotkania. W obu tych przypadkach w roli egzekutora wystąpił Piotr Paw. Za pierwszym razem uderzenie 18-letniego napastnika Soły… nogami wybronił bramkarz, natomiast za drugim „Pawiu” nie zdołał zwieńczyć celnym strzałem głową, dobrą wrzutkę Rafała Gałgana.

Ekipa z Harmęż zerwała się jeszcze do ataku w ostatnich minutach, wypracowując sobie stały fragmenty gry, po faulu na Dariuszu Kidoniu. Na szczęście dla „Solarzy”, skończyło się tylko na strachu. Cel w postaci awansu do drugiej rundy Pucharu Polski został spełniony, jednak podopieczni Dariusza Kapcińskiego z pewnością mają jeszcze nad czym popracować.

LKS Harmęże - Soła Oświęcim 2:3 (2:3)
Bramki:
1:0 - W. Matyja 10 min.
2:0 - W. Matyja 23 min.
2:1 - Rajman 35 min.
2:2 - Janeczko 38 min.
2:3 - Janeczko (karny) 45 min.

Skład Soły: Nowak - Kyrcz, Stemplewski, Kowalski - Majcherek - Hałat, Piskozub (46 min. Dobrowolski), Rajman, Gałgan (90 min. Kapciński) - Tobik (46 min. Paw), Janeczko.

Żółte kartki dla Soły: Rajman, Majcherek, Janeczko

Czerwona kartka: W. Matyja (Harmęże) 80 min.