• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Państwowa uczelnia, czy prywatny folwark pana Suchanka?

Reklama


Czy ktoś, komu powierzono stery państwowej instytucji może ją traktować jak swój prywatny folwark? Odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna. Jednak nie dla wszystkich oczywista. Zwłaszcza nie jest jednoznaczna dla tego, który sam siebie uważa za pana na włościach.





Od dłuższego czasu dochodziły do mnie w formie plotek informacje, że Lucjan Suchanek, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu jest na mnie obrażony. Powodem obrazy majestatu Jego Magnificencji miał być materiał filmowy Faktów TV „Kontrowersyjni goście uczelni”. Podobno. Dlaczego nie mam pewności? Bo rektor nie powiedział, ani nie napisał do mnie nawet jednego słowa na ten temat. Natomiast od niektórych pracowników, także naukowych, uczelni dowiedziałem się, że o obrazie swojego majestatu opowiada na prawo i lewo.

Gdy podczas inauguracji nowego roku akademickiego ekipa portalu Oswiecimskie24.pl wchodziła do gmachu uczelni, usłyszała pytanie: „A wy jesteście z tego dobrego portalu, czy z tego drugiego?” Nieco wcześniej Kamil Szyjka, dziennikarz Faktów Oświęcim rozmawiał z rektorem Suchankiem. Co prawda przed rozmową wymienił nazwę medium, które reprezentuje, ale najwyraźniej Magnificencja nie dosłyszał, bo dopytywał po rozmowie, gdzie będzie mógł przeczytać jej treść. Gdy usłyszał, że w Faktach, dość naiwnie zabronił wykorzystywania swoich słów. Zagroził procesem sądowym, gdy się ukażą. Procesu, który mógłby pokazać, jakiego formatu człowiekowi dano we władanie uczelnię, jak nie było tak nie ma.

Kilkanaście tygodni temu na adres e-mailowy Faktów Oświęcim przestały napływać wiadomości prasowe z PWSZ. 21 grudnia złożyłem w tej sprawie oficjalne pismo adresowane do rektora. Mija miesiąc, a ja utwierdzam się w przekonaniu, że człowiek pełniący funkcję także za moje pieniądze, ma w najgłębszym poważaniu nie tylko ustawę o dostępie do informacji publicznej, ale tez kodeks postępowania administracyjnego, który nakazuje udzielenie odpowiedzi w terminie 14 dni.

Skoro Jaśnie Oświecony Pan na Uczelnianych Włościach nie respektuje dwóch przepisów, to jaką my, podatnicy, mamy pewność, że jego pozostałe poczynania są w pełni zgodne z prawem? Kto nam, podatnikom, zagwarantuje, że każdy grosz z budżetu uczelni jest wydany prawidłowo? I wreszcie jak my, podatnicy, mamy szanować człowieka odpowiedzialnego za ośrodek akademicki, skoro on nie szanuje nas i nie respektuje praw Rzeczpospolitej?

Nie, nie chodzi o mnie. Suchanek wcale nie musi przepadać za Wodniakiem. Ale Suchanek, jako urzędnik powinien liczyć się z tymi, którzy w portalu Wodniaka szukają informacji. Bo Czytelnicy portalu założonego i prowadzonego przez Wodniaka również zrzucają się na rektorską pensję. Choćby dlatego Suchanek nie może się obrażać na medium i traktować uczelni jak prywatny folwark, decydując: „Tych nakarmimy informacjami, a tego nie”. Tym okażemy jaśniepańską łaskę, a tamtemu nie. Pomimo, że nie gardzi pieniążkami za promocję uczelni.

Pomiędzy mną a rektorem Lucjanem Suchankiem istnieje olbrzymia przepaść. Myślałem, że wynika nie tylko z różnicy wieku, ale też z kilku literek - prof. dr hab. Do niedawna wydawało mi się, że te litery zobowiązują. Ba, znając osoby z tytułami profesorskimi, byłem o tym przekonany. Do czasu, kiedy jedna z takich osób postanowiła państwową uczelnię potraktować jak prywatną piaskownicę i odgrodzić ją z wszystkimi zabawkami od niepokornego medium. W dodatku samemu ją zapaskudzić w poczuciu własnej bezkarności. Prymitywniutkie to, małe i śmieszne. I nawet literki tego nie zmienią.

Na zdjęciu: Lucjan Suchanek, rektor PWSZ. Fot. Paweł Wodniak