Reklama
27 maja 2026, środa
OŚWIĘCIM. Zranione zwierzę - czy doszło do zaniedbań w szybkości działania?
- Paweł Wodniak
- 1 lutego 2011
- 18:57
Reklama
Otrzymaliśmy list od naszego Czytelnika, zaniepokojonego „obojętnością władz, służb weterynaryjnych i straży miejskiej”. Sprawa dotyczy koziołka, (nazywanego przez naszego informatora sarną), który w niejasnych okolicznościach odniósł obrażenia, niepozwalające mu chodzić.
- Około godziny 21 na ulicy Jagiełły w Oświęcimiu moja teściowa zauważyła siedzącą sarnę koło naszego ogrodzenia. Było to o tyle dziwne, że nie uciekała. Zauważyliśmy ślady krwi. Przeszukiwałem Internet szukając jakiejś pomocy dla tego zwierzęcia. Szukałem kół łowieckich, leśniczówek - opisuje Czytelnik w e-mailu wysłanym na adres redakcja@faktyoswiecim.pl
Nasz informator ostatecznie dodzwonił się do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals w Oświęcimiu. Samochód Animalsów był jednak zajęty transportem zwierząt do schroniska. W międzyczasie ktoś powiadomił straż miejską. Patrol przyjechał na miejsce.
- Poinformowali dyżurnego, że leży sarna, nie rusza się i jest spokojna. Nam powiedzieli, że przyjedzie weterynarz i się nią zajmie. Następnie odjechali pod pretekstem innej interwencji. Po dwóch godzinach około godziny 24 przyjechali wolontariusze Animals - pisze pan Marek, który zgłosił nam sprawę, jednak zastrzegł sobie anonimowość.
Wolontariusze zabrali koziołka do leśnego pogotowia w Mikołowie. Tam stwierdzono złamania tylnych nóg i ogólne potłuczenia. Podano leki.
- Pytanie rodzą się same. Gdzie jest sprawca i dlaczego nie powiadomił nikogo o tym zdarzeniu? Gdzie jest weterynarz który miał przyjechać? Czy straż miejska coś więcej zrobiła poza włączeniem dwóch latarek? - pyta Czytelnik Faktów.
- Około godziny 22 na ulicy Jagiełły patrol po zgłoszeniu potwierdził obecność małej sarny. Sprawę przekazano OTOZ Animals - zapewnia Piotr Ichniowski, komendant Straży Miejskiej w Oświęcimiu.
Na zdjęciu: Zraniony koziołek. Fot. Czytelnik Faktów Oświęcim