Reklama
17 czerwca 2026, środa
OŚWIĘCIM. Zebranie zawieszone, ale jest szansa na konsensus - ciąg dalszy konfliktu w UKH Unia
- Paweł Obstarczyk
- 26 sierpnia 2011
- 13:38
Reklama
W czwartek w Szkole Podstawowej nr 11 w Oświęcimiu miało się odbyć zebranie sprawozdawczo-wyborcze Uczniowskiego Klubu Hokejowego Unia Oświęcim. Po dwóch godzinach kłótni, przekrzykiwania się i wzajemnych oskarżeń zebranie zawieszono. Pojawiła się jednak szansa załagodzenia konfliktu.
Przed rozpoczęciem zebrania dało się odczuć nerwową atmosferę. Ryszard Kowalówka, prezes UKH i Włodzimierz Urbańczyk chcieli, by osoby niebędące członkami klubu i dziennikarze opuścili salę.
- W statucie UKH Unia nie jest zapisane, kto nie może być obecny na walnym zebraniu. Jest wzmianka o tym, kto jest członkiem zwyczajnym a kto nadzwyczajnym i jakie te osoby mają prawa, ale nic poza tym. Zarząd nie ma więc żadnych podstaw do tego, by wypraszać z sali osoby postronne - zareagował Zbigniew Starzec, wicestarosta oświęcimski.
- Jeżeli chodzi o kwestię sprawozdania finansowego, to dostęp do niego ma każdy obywatel. Wynika to z tego, że stowarzyszenie korzysta z dotacji, czyli z naszych podatków - dodał Starzec.
Od początku zebrania sytuacja była bardzo napięta. Ryszard Kowalówka wydał oświadczenie, w którym zapewnił zebranych na sali rodziców młodych hokeistów o tym, że nie będzie startował w wyborach do nowego zarządu.
Głównym punktem zapalnym okazała się kwestia członkostwa w stowarzyszeniu. Rodzice, którzy przyszli na zebranie pytali prezesa UKH Unia, dlaczego nie zostali przyjęci w poczet członków klubu pomimo tego, że złożyli deklaracje członkowskie i płacą składki lub są członkami, ale nie mogą głosować.
- Mój syn jest zawodnikiem UKH Unia od IV klasy szkoły podstawowej. Ma już ukończone 16 lat, a nie jest wpisany na listę uprawnionych do głosowania - skarżył się Marek Sołtys.
- Mówicie panowie o wzajemnym szacunku. Ja się chciałem zapytać, jaki wy macie do mnie szacunek, skoro trzy razy wypełniałem deklaracje członkowską i trzy razy nie została ona przez was przyjęta? - pytał Roman Tumulik.
Członkowie zarządu stwierdzili, że oburzeni rodzice nie mają racji, gdyż od dwóch lat nikt deklaracji członkowskich nie składał.
- Ja deklaracji, o których była dzisiaj mowa nie widziałem. Nie wiem komu rodzice je przekazywali ale na pewno nie widzieliśmy ich podczas żadnego z posiedzeń zarządu - tłumaczył po zebraniu Zbigniew Paliwoda, wiceprezes UKH Unia.
- Ciekawi mnie to, dlaczego wcześniej nie było tylu chętnych do działania i zaprowadzania zmian. Na poprzednie zebrania przychodziło po kilkanaście osób, brakowało chętnych do działania w zarządzie. Teraz w jednej chwili znaleźli się ludzie, którzy przypomnieli sobie o klubie. Dla mnie to zagranie czysto polityczne - dodaje Paliwoda.
Na sali zaczęło się robić coraz bardziej gorąco. W pewnym momencie Mirosław Krzemień, Włodzimierz Urbańczyk i Robert Piecha, członkowie komisji rewizyjnej nie wytrzymali nerwowo i opuścili salę. Jeden z nich zabrał listę uprawnionych do głosowania, co bardzo skomplikowało sytuację.
Paweł Kobielusz, obserwator zebrania z ramienia starostwa stwierdził, że dalsze przedłużanie zebrania mija się z celem, ponieważ i tak nie było już wówczas prawomocne. Zdaniem Kobielusza zarząd nie potrafił zaprowadzić porządku. Zaproponował więc Ryszardowi Kowalówce, by oficjalnie zawiesił zebranie, zadeklarował się, że zarząd przyjmie w poczet członków osoby, które wypełnią deklaracje członkowskie i zorganizuje ponownie zebranie sprawozdawczo - wyborcze w terminie nie dalszym jak miesiąc. Prezes stowarzyszenia zgodził się na takie warunki. Zawieszając zebranie Ryszard Kowalówka powtórzył jeszcze raz, że nie zamierza kandydować na prezesa ani członka zarządu UKH Unia w nadchodzących wyborach.
Na zdjęciach: Marek Sołtys (u góry) miał pretensje do zarządu, że jego syn nie może głosować. Ryszard Kowalówka (poniżej) zapowiedział, że nie będzie startował w kolejnych wyborach do zarządu UKH Unia. Fot. Paweł Obstarczyk

{jathumbnail off}