• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

OŚWIĘCIM. Urodzona w KL Auschwitz

Reklama


Stefania Wernik z domu Piekarz, obecnie mieszkająca w Osieku koło Olkusza, urodziła się 8 listopada 1944 roku w KL Auschwitz II-Birkenau. Według matki Anny, dziecko otrzymało numer obozowy 89136, który wytatuowano na nodze. Dziś jest całkowicie nieczytelny.




Stefania wraz z matką przeżyła pobyt w obozie. Obecnie pełni społecznie funkcję sekretarza Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych - Koło nr 1 w Olkuszu. Jej matka, Anna Piekarz, urodziła się 13 lipca 1918 roku w Czubrowicach. Mieszkała w Osieku. Przywieziono ją do Auschwitz z aresztu w Olkuszu 13 maja 1944 roku i oznaczono numerem 79414. 8 listopada 1944 roku urodziła córkę Stefanię.


Po opuszczeniu obozu przez załogę SS, na kilka dni przed wyzwoleniem, które nastąpiło 27 stycznia 1945 roku, wraz z niemowlęciem wyruszyła pieszo w kierunku Olkusza. Kilka lat temu opowiedziała swoje przeżycia pracownikom Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.Zmarła niedawno Anna Piekarz, podczas okupacji hitlerowskiej mieszkała z mężem w Czubrowicach. W maju 1944 roku wybrała się do mamy, która mieszkała w Osieku, żeby przynieść trochę żywności. Musiała jednak przekroczyć granicę pomiędzy III Rzeszą, a Generalnym Gubernatorstwem. Była wtedy w drugim miesiącu ciąży. Szła wtedy w towarzystwie kilkunastu innych kobiet, które szmuglowały żywność. Sądziła, że jak one przejdą, to i jej się uda. Po przekroczeniu granicy całą grupę zatrzymali dwaj Niemcy z psami.



Przerażone kobiety usłyszały ?Halt!? i musiały się zatrzymać. Zaprowadzono je na pobliski posterunek graniczny i tam trzymano do wieczora. Rozpętała się w tym czasie straszna burza. Wieczorem zawieziono je do Olkusza i umieszczono w areszcie, w którym przemoczone przesiedziały do rana. Niemcy powiedzieli im, że zostaną wywiezione samochodem do Auschwitz i tak się też stało.

Zaraz po przyjeździe do obozu ?przywitała? je funkcyjna Niemka słowami: ?Wiecie ?cugangi?, co to jest. Tu jest lager śmierci?.  Zaprowadzono je do łaźni i kazano rozebrać się do naga. Potem zostały ogolone na całym ciele, ostrzyżono im głowy i wydano więzienne ubranie oraz drewniaki na nogi. Kobiety trafiły do baraków.

Z powodu ciąży Annę Piekarz przed porodem przeniesiono do innego baraku.  Poród rozpoczął się w poniedziałek po południu, ale urodziła dopiero w środę. Potem przez dwa tygodnie leżała tak słaba, że nawet dziecka nie mogła karmić. Pewna stara Rosjanka przynosiła jej córkę i dostawiała do piersi. Stefania, która przyszła na świat cały czas była przy niej.

W styczniu 1945 roku zbliżało się wyzwolenie.  Kiedy esesmani uciekli przed żołnierzami Armii Czerwonej, wcześniej podpalając część obozowych baraków, zawinęła dziecko w koc, znalazła jakiś taboret, włożyła tam córkę i uciekła. Spotkała po drodze jakiegoś Niemca. Córka wtedy strasznie płakała, a ten radził dać jej cukru, żeby się uspokoiła. Poszła dalej, ciągnąc na sznurku obozowy taboret, w którym leżała córka.

Tak doszła do Libiąża. Tam zatrzymała się u gospodarzy, którzy ją przygarnęli. To byli zamożni ludzie, którzy mieli sklep. Byli dla niej bardzo dobrzy, dawali jej wszystko, co potrzebowała. Dla dziecka przygotowali kołyskę. Mogła u nich być dłużej, ale chciała dostać się jak najszybciej do rodzinnego domu. Mieszkała u nich tylko tydzień.

Potem dotarła do Krzeszowic, gdzie jej brat służył u jednych z państwa. Tam przenocowała, a jedna z kobiet pojechała powiadomić jej męża do Czubrowic, żeby po nią przyjechał. Mąż nie chciał uwierzyć, że to prawda, bo myślał, że ona już nie żyję.  W końcu to jednak do niego jakoś dotarło i 8 lutego 1945 roku przywiózł ocalone z Auschwitz do domu swojej teściowej w Osieku.

Kiedy później już powróciła do Czubrowic, mąż poszedł do urzędu stanu cywilnego zgłosić fakt narodzin dziecka, ale nie powiedział, że córka urodziła się w obozie Auschwitz. Podał jako miejsce urodzenia Czubrowice. Bał się, żeby nie było jakichś kłopotów. Córka Stefania dopiero po ślubie przeprowadziła sądownie zmianę miejsca urodzenia w swojej metryce.

Stefania Wernik nie może pamiętać tragicznych wydarzeń, których świadkiem była jej matka, wszak w momencie wyzwolenia KL Auschwitz 27 stycznia 1945 roku miała zaledwie niecałe trzy miesiące. Miewa jednak do dzisiaj męczące sny, w których ciągle przed czymś ucieka. Po przebudzeniu jest szczęśliwa, że to był tylko koszmar senny.

 


*
Autor jest historykiem pracującym w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau.