• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Oświęcim stracił 11 milionów i walczy o zmianę przepisów

Reklama

Janusz Chwierut, prezydent Oświęcimia, pisze do premiera w sprawie wadliwych przepisów o podatkach. Miasto straciło w związku z nimi 11 mln zł.


O konsekwencjach uchwalonych w 2016 roku zmian w przepisach, dotyczących podatków i opłat lokalnych informowaliśmy na łamach Faktów Oświęcim w grudniu ubiegłego roku. Wtedy też rozmawialiśmy na temat tego problemu z włodarzem Oświęcimia.

Nowe zapisy ustawowe weszły w życie 1 stycznia 2017 roku. Mówią o zwolnieniach z podatku od nieruchomości, gdy na gruntach znajduje się jakakolwiek infrastruktura kolejowa. Powstała luka prawna pozwala na niepłacenie podatków przez podmioty gospodarcze. Podobny problem i strata milionowych wpływów dotyka wiele samorządów.
„Ostatnio prezydent Oświęcimia skierował list do premiera Mateusza Morawieckiego w tej sprawie. Wcześniej o korektę ustawy zwrócił się do ministra finansów i ministra infrastruktury. Sprawą zainteresował też posłów ziemi oświęcimskiej” - informuje Katarzyna Kwiecień, rzecznik prasowa Urzędu Miasta Oświęcimia.

Chwierut w piśmie do szefa rządu wnioskuje o korektę podatku od nieruchomości, która powinna uszczelnić system podatkowy od 2022 roku. W przeciwnym razie budżet miasta będzie co roku tracił ponad dwa miliony złotych.
„Polski premier w wywiadzie udzielonym niemieckiemu tygodnikowi „Handelsblatt” apeluje o zdecydowaną walkę ze zjawiskiem unikania opodatkowania. W pełni się z tym zgadzam. Wsłuchując się w głos Mateusza Morawieckiego, który twierdzi, że walczy z lukami prawnymi czy z firmami unikającymi opodatkowania oczekuję, że nie są to puste słowa. Że nie są tylko elementem typowej propagandy. Wierzę, że mają zastosowanie także dla podatków, które są dochodem samorządów, a nie tylko władzy centralnej” - mówi prezydent Chwierut.

Obowiązujące od czterech lat przepisy powodują, że każda firma, która nie prowadzi żadnej działalności kolejowej, może się zwrócić do samorządu o zwolnienie z podatku, jeśli na jej terenie znajdują się jakiekolwiek elementy infrastruktury kolejowej, np. bocznica lub fragment torów.
„Dochodzi więc do absurdalnych sytuacji, że na kilkunastohektarowej działce ewidencyjnej, na której są np. budynki, hale produkcyjne, centra logistyczne, elektrownie, porty czy inne budowle wystarczy kilka metrów torów czy bocznicy i cała działka jest zwolniona z podatku od gruntu” - zżyma się Janusz Chwierut.

W przypadku Oświęcimia chodzi o ponad 200 hektarów i ponad dwa miliony złotych rocznie, A ponieważ firmy mogą dokonywać korekt za pięć lat wstecz, do kasy miasta nie wpłynie 11 mln zł.
„Prezydent argumentuje, że tę sytuację trudno wytłumaczyć zwykłym mieszkańcom, którzy od każdego metra swojego gruntu płacą podatek od nieruchomości czy podatek rolny, a wielkie przedsiębiorstwa, w wyniku absurdalnych przepisów ustawowych są zwalniane z jakichkolwiek opłat za grunty, bo wystarczy, że znajduje się tam tylko mały odcinek torów” - tłumaczy rzecznik prasowa samorządu.

W sprawę zaangażował się Związek Miast Polskich, a senat przyjął projekt nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, który ma uniemożliwić korzystanie z tego zwolnienia podatkowego. Tematem zajęli się też posłowie Dorota Niedziela i Marek Sowa z Platformy Obywatelskiej.
„Z prośbą o pomoc zwróciłem się także do Rafała Bochenka, lidera listy Prawa i Sprawiedliwości z naszego okręgu. Szkoda, że nie otrzymałem żadnej odpowiedzi” - mówi prezydent Oświęcimia.

Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury pozytywnie zaopiniował kierunek zmian, które proponują samorządy i druga izba parlamentu. Zapewnił, że prowadzi analizy w tej kwestii i deklaruje chęć współpracy z samorządami w celu wypracowania ostatecznych rozwiązań.

Zobacz również:


https://faktyoswiecim.pl/fakty/oswiecim-straci-11-milionow-film/