• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

OŚWIĘCIM. Kolęda dla nieobecnej Jadzi Toczek

Reklama

W tym roku w Konarze klasowe wigilie przebiegały w atmosferze zadumy. Kolorowe stroje i mikołajowe czapki dały pierwszeństwo czerni, całkowicie niepasującej do atmosfery świąt Bożego Narodzenia. To Boże Narodzenie będzie jednak w społeczności Konara inne. - Do ubiegłego roku spotykaliśmy się na sali w radosnej atmosferze. Było wielkie kolędowanie. Później, gdy my, nauczyciele szliśmy na swoją wigilię, uczniowie kolędowali nam, śpiewając i grając na korytarzu. Tym razem jest inaczej - mówi Jolanta Bąk, dyrektorka Konara. Jadwiga Toczek, ukochana przez wielu uczniów pedagog szkolna odeszła po wielomiesięcznej chorobie w poniedziałek wieczorem. We wtorek wszyscy niemal uczniowie przyszli do szkoły ubrani na czarno. - Nikt im nie kazał i nie sugerował. Wiedzieli, że tak trzeba - zapewnia Jolanta Bąk. W tym roku w szkole przed Bożym Narodzeniem nie było radośnie. Łzy i szlochy mieszały się ze słowami: „Pani Jadzia nie cierpi.”. Teatr Na Stronie, który prowadzili Jadwiga i Janusz Toczkowie, już bez swoich opiekunów przygotowywał przedstawienie niespodziankę dla pani Profesor. Jednak Bóg pokrzyżował plany młodym artystom i nie pozwolił, by ich opiekunka była widzem tu, na ziemi. Aktorzy z Konara wystawią spektakl miesiąc po dniu, w którym uwielbiana przez nich nauczycielka skorzystała z zaproszenia przeżycia świat Bożego Narodzenia u boku Wszechmogącego. W środę zaśpiewali „Kolędę dla nieobecnych”. Choć w głębi duszy wiedzieli, że pani Jadzia, choć niewidoczna, siedzi pomiędzy uczniami na sali gimnastycznej i śpiewa wraz z nimi: A nadzieja znów wstąpi w nas. Nieobecnych pojawią się cienie. Uwierzymy kolejny raz, W jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, Bo zabrakło znów czyjegoś głosu, Przyjdź tu do nas i z nami trwaj, Wbrew tak zwanej ironii losu. Daj nam wiarę, że to ma sens. Że nie trzeba żałować przyjaciół. Że gdziekolwiek są - dobrze im jest, Bo są z nami choć w innej postaci. I przekonaj, że tak ma być, Że po głosach tych wciąż drży powietrze. Że odeszli po to by żyć, I tym razem będą żyć wiecznie Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole. Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas, I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole. A nadzieja znów wstąpi w nas. Nieobecnych pojawią się cienie. Uwierzymy kolejny raz, W jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, Bo zabrakło znów czyjegoś głosu, Przyjdź tu do nas i z nami trwaj, Wbrew tak zwanej ironii losu. Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole. Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas, I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole. {jathumbnail off}