• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

OŚWIĘCIM-KATOWICE. Częściowy koniec autobusowego horroru

Reklama


Od początku marca na tory powracają pociągi, kursujące pomiędzy Oświęcimiem a Katowicami. Jednak zbyt dużych powodów do radości nie ma, gdyż spółka Przewozy Regionalne przywróciła tylko trzy kursy w każdą stronę i w dodatku o mało atrakcyjnych godzinach.





Pociągi z Oświęcimia odjadą o 5.20, 6.30 i 15.44. Podróżni z Katowic będą mogli wrócić o 6.22, 14.25 i 15.27. Jak podkreślają dojeżdżający, godziny kursów są wyjątkowo mało korzystne. Wielu z nich kończy pracę po godzinie 16 i pozostaje im wtedy tylko PKS, który obecnie kursuje za pociągi. Największy problem mają Ci, którzy kończą pracę po godzinie 17, kiedy do Oświęcimia odjeżdża ostatni autobus i nie mają możliwości powrotu środkami komunikacji masowej.

Również jak mówią podróżni, obecny transport na trasie Oświęcim-Katowice pozostawia wiele do życzenia.
- Ludzie gniotą się, w Katowicach walczą o wejście do autobusu, który ostatni wraca o godzinie 17. Co więcej ,PKS w Oświęcimiu zlikwidował kilka połączeń do Krakowa na rzecz transportu do Katowic - pisze czytelniczka Magda w e-mailu wysłanym na adres redakcja@faktyoswiecim.pl.

Problemu nie widzi spółka Przewozy Regionalne, u której interweniowała Redakcja Faktów Oświęcim.
-  Z przeprowadzonej analizy w okresie od pierwszego do 12 stycznia wynika, że tylko w czterech przypadkach frekwencja w autobusach była nieznacznie większa niż liczba miejsc siedzących. Problem nie dotyczy kursu z Katowic o godzinie 17, gdzie średnio podróżuje około 20 osób, a w skrajnym przypadku trzy, cztery osoby - mówi Dariusz Pajor, rzecznik prasowy śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

Z opinią rzecznika nie zgadzają się podróżni, którzy dojeżdżają do Katowic.
- Jechałem kilka razy autobusem do Katowic. Panował w nich okropny ścisk, dlatego musiałem zrezygnować z jazdy autobusem i zacząć jeździć samochodem - mówi Jacek Krawczyk, pracujący w Kętach.

Co więcej podróżni zwracają uwagę na fakt, że badania przeprowadzono na początku roku, kiedy część pracowników dojeżdżających do Katowic była na urlopie.

Na zdjęciu. Pociągi wracają na trasę pomiędzy Oświęcimiem a Katowicami. Fot. Paweł Wodniak